Perspektywa Amity
– Czy ty jesteś Szefową? – zapytałam wysoką, wiotką dziewczynę o niemal srebrzystobiałej skórze i kruczoczarnych włosach.
Uśmiechnęła się i zachichotała, zasłaniając usta dłońmi.
– Nie, oczywiście, że nie! Nie jestem Matroną! Matrony nie ma – powiedziała cicho.
– Czy to dom publiczny? – spytałam z żołądkiem ściśniętym w supeł. Matrona? Czy ta młoda dziewczyna też była wcześni
















