Perspektywa Amity
Kiedy odzyskałam przytomność, znajdowałam się – ze wszystkich możliwych miejsc – w szpitalnym łóżku. O nie. Otaczało mnie wiele pełnych niepokoju twarzy. Dokładnie sześć. Kellan, Zander, Corbin, mama, tata i dziadek Cyrus. Powoli usiadłam z pomocą Kellana, który był najbliżej po mojej prawej stronie. Po lewej był tata, wyraźnie ulżony, że się obudziłam, ale wciąż kipiący gniewem.
















