Sienna miała wrażenie, że głowa jej zaraz eksploduje. Pod sobą czuła miękką pościel, a w powietrzu unosił się delikatny zapach sandałowca. Mrugając powiekami, otworzyła oczy i uświadomiła sobie, że jest w czyimś pokoju, i to w ogromnym, luksusowym apartamencie.
Jej nozdrza wyczuły zapach wanilii na jej ciele. Kiedy usiadła, zauważyła, że koszula, którą miała na sobie, luźno ją opina.
Wtedy... przyszedł szok.
Miała na sobie cudze ubrania. Męskie ubrania!
W ułamku sekundy serce Sienny zaczęło bić jak szalone, gdy ogarnęła ją panika. Rozejrzała się wokół i założyła najgorsze.
– Ahhhhh! – wrzasnęła najgłośniej jak potrafiła, raz za razem. – Ahhhh!
Kilka sekund później, gdy wciąż krzyczała w histerii, usłyszała głośne walenie do drzwi i niemal natychmiast wpadł przez nie Harrison – półnagi, w samych tylko spodniach. – Co... co się stało, Sienna? Co się stało?
Po jeszcze kilku okrzykach Sienna odpowiedziała ze łzami w oczach: – O mój Boże! Harrison? Ja... ja straciłam dziewictwo i nawet nie wiem, czy było chociaż trochę dobre!
Harrisonowi zajęło kilka sekund, zanim te słowa do niego dotarły. – Jezu, przestraszyłaś mnie na śmierć.
Założył obie ręce za głowę, odwrócił się i wybuchnął niepohamowanym śmiechem z położenia Sienny. – Jesteś niesamowita, doprawdy, „po prostu Sienno”. Naprawdę.
***
– A więc... – Z szeroko otwartymi oczami Sienna upiła łyk kawy i westchnęła z ulgą. – Nic się między nami nie wydarzyło?
– Nic z tych rzeczy się między nami nie wydarzyło – odpowiedział Harrison, również pijąc swój gorący napój po drugiej stronie stołu. Posłał Siennie zniewalający uśmiech, po czym dodał: – Swoją drogą, bardzo mi ulżyło na wieść, że moja żona wciąż jest dziewicą.
Sienna poczuła, jak palą ją uszy, i nie mogła powstrzymać się od otwarcia ust ze zdumienia na jego komentarz. Gdy już je zamknęła, jej wargi drgnęły, po czym ostrzegła go: – Nie bądź takim zboczeńcem... ach.
Sienna pomasowała skronie, czując narastający ból głowy. Westchnęła i zapytała: – Hm... Więc co się właściwie stało? Jesteś pewien, że mnie nie wykorzystałeś?
Harrison uniósł rękę i obiecał: – Przysięgam na niebiosa... Nic się między nami nie stało. – Zawiesił głos tylko na sekundę, uśmiechnął się, pochylił ku niej i kontynuował: – Chociaż muszę przyznać, skarbie, że wydawałaś się bardzo zawiedziona.
Nieświadomie gapiła się na niego przez chwilę, myśląc w duchu: „Czy byłam zawiedziona?”. Jej wzrok spoczął na jego umięśnionej klatce piersiowej, która akurat napięła się, gdy tylko zaczęła studiować jego sylwetkę. „O tak. Alarm! Cholera, on jest jak dzieło sztuki”.
Mimo potwornego bólu głowy, wciąż potrafiła docenić walory fizyczne Harrisona.
– Podoba ci się to, co widzisz? – zakpił Harrison.
„O mój Boże! Czy gapiłam się tak długo?”. Odwróciła wzrok i zasugerowała: – Włóż koszulę, Harrisonie!
Gdy Harrison wrócił do swojej sypialni, Sienna starała się z całych sił przypomnieć sobie, co wydarzyło się poprzedniej nocy. Pamiętała, że wypiła za dużo i było jej niedobrze. Bar, w którym byli, był pełen ludzi, a Sienna chciała wrócić do swojego pokoju.
Przypomniała sobie, jak Harrison zaoferował, że odprowadzi ją do kabiny, ale ostatecznie była zbyt pijana, by odbyć długi spacer na drugą stronę statku.
– Dlaczego zarezerwowałam klasę ekonomiczną? – jęknęła.
Następną rzeczą, którą mogła sobie przypomnieć, było wymiotowanie w łazience Harrisona. Jego apartament był znacznie bliżej baru, stąd też oboje tam trafili.
Wracając z pokoju, już w białej koszulce, Harrison podał Siennie aspirynę. Jakby wiedząc, o czym myśli dziewczyna, wyjaśnił: – Po tym, jak zwymiotowałaś w mojej łazience, zapytałaś, czy możesz po prostu zostać w moim łóżku, bo jest wygodniejsze od twojego. Byłaś bardzo pijana, a ja byłem wykończony.
– Szczerze mówiąc, nie miałem siły szukać twojego pokoju o trzeciej rano, a pokoje ekonomiczne są zdecydowanie za daleko od mojego apartamentu – dodał Harrison. – Bałaś się, że cię wykorzystam, więc zamknęłaś się w moim pokoju.
Patrząc na jej ubranie, powiedział: – Ja cię nie przebierałem, więc musiałaś sama zdecydować się na moją koszulę. – Mrugnął do niej i skomplementował: – Dobrze wyglądasz w mojej koszuli... lepiej niż w tej czerwonej sukience.
Sienna przewróciła oczami, po czym przyjrzała się za dużej koszuli, którą miała na sobie. Dzięki Bogu, że pod sukienką miała spodenki kolarki; w przeciwnym razie Harrison miałby okazję nacieszyć oczy jej bielizną... Przynajmniej tak podpowiadała jej wyobraźnia.
– I żebyś wiedziała, nawet nie miałem jak się umyć. Bardzo dziękuję za zamknięcie drzwi do mojego własnego pokoju. I dla twojej wiadomości, kanapa nie była tak wygodna jak moje królewskie łóżko – wyznał. – Więc jesteś mi coś winna.
– Ups. Przepraszam. – Wzruszyła ramionami i powiedziała: – Nie wiedziałam, że stać mnie na coś takiego. Pierwszy raz się upiłam. I nic ci nie jestem winna. Miałeś piękną dziewczynę śpiącą w twoim łóżku. Powiedziałabym, że dostałeś więcej, niż mogłeś oczekiwać.
Harrison najpierw zmrużył oczy na słowa Sienny, ale wkrótce odpowiedział: – Touché.
Dźwięk dzwonka do drzwi przerwał ich rozmowę.
– To pewnie śniadanie – powiedział Harrison, wstając z miejsca.
***
– Jestem po prostu nikim. Jestem biedna. Bardzo biedna – wyznała Sienna, gdy jedli z Harrisonem śniadanie.
– Słyszałem to już za pierwszym razem – odparł Harrison. – Powtarzasz to od wczorajszej nocy.
– Naprawdę? – zapytała, marszcząc brwi.
Harrison skinął głową i odpowiedział: – Tak, jak zdarta płyta. Zupełnie jakbyś chciała mnie nastraszyć dziurą w swoim portfelu.
Przez kilka sekund jedli w milczeniu, po czym Harrison znów się odezwał. – Ale nie martw się, skarbie. Nie obchodzi mnie, czy jesteś biedna, ani to, że jesteś nikim ważnym. – Skierował w jej stronę widelec i dodał: – Lubię tę... Siennę Nikt.
„Tak, jestem nikim... a on powiedział, że go to nie obchodzi”. Myśl, że ktoś może ją polubić, nie rozpoznając w niej córki swojego ojca, zaczęła wydawać jej się nęcąca. Na tę myśl Sienna uśmiechnęła się.
– Więc... gdzie mieszkasz? Odgadłbym, że jesteś Amerykanką albo może Kanadyjką – dociekał Harrison.
– Amerykanką. Jestem z Bel... Marlowe City – powiedziała Sienna, szybko zmieniając nazwę rodzinnego miasta.
– Czym się zajmujesz? – zapytał.
– Yyyy. – W głosie Sienny pojawiła się nutka wahania. Ugryzła kawałek tosta i po przełknięciu go odpowiedziała: – Interesuję się muzyką. Ja... chciałam zostać piosenkarką, ale... Ale nie byłam w tym dość dobra, więc uznałam, że od teraz będę po prostu pisać piosenki. Mam nadzieję, że uda mi się je sprzedać za dobrą cenę, a może zostanę producentką.
Cisza wypełniła pomieszczenie, a Sienna nie była pewna dlaczego. Wyglądało to tak, jakby Harrisonowi nie spodobała się jej odpowiedź.
Po chwili Harrison zapytał: – Więc nie chcesz być piosenkarką ani gwiazdą? Bo mógłbym ci w tym pomóc.
– Nie – odparła stanowczo. – Już zdecydowałam, że nie chcę blasku fleszy.
– I jak mówiłam, ja... nie potrafię dobrze śpiewać – dodała. Oczywiście jeszcze dwa tygodnie temu jej odpowiedź byłaby inna. Dzięki swoim tak zwanym przyjaciółkom i chłopakowi, szybko zmieniła zdanie.
Ku jej zaskoczeniu zauważyła jednak, że Harrison odetchnął z ulgą. Usłyszała, jak mówi: – Cóż, cieszę się.
– Nic nie mam do piosenkarek, aktorek czy modelek. Mam znajome, które nimi są, i sam zarządzam firmą rozrywkową, ale nie sądzę, bym chciał być mężem kobiety, która ciągle jeździłaby w trasy promocyjne, spotykała inne sępy polujące na piękne kobiety, grała w scenach łóżkowych, udawała, by dostać to, czego chce, a co gorsza – sypiała z reżyserami czy producentami, by wspiąć się na szczyt – wypalił Harrison. Jego słowa wyraźnie niosły ze sobą głębsze znaczenie.
– Wiesz, znam ludzi, którzy twierdzili, że kochają, ale musieli zostawić swoich partnerów dla szansy na sławę – dodał, mówiąc tym razem powoli, a jego głos stał się głębszy.
Sienna była zaskoczona. Przyjrzała się uważnie Harrisonowi, gdy jadł. Zapytała: – Mówisz z własnego doświadczenia?
– Poniekąd. Ale to było dawno temu. Dlatego obiecałem sobie, że nigdy nie będę spotykać się z nikim z branży rozrywkowej – odpowiedział.
Sienna nie wiedziała dlaczego, ale uśmiechnęła się i powiedziała: – Harrisonie, cieszę się, że cię zostawiła.
– To znaczy, cieszę się, że jesteś wolny.
– Nie! Chodzi mi o to, że ona na ciebie nie zasługiwała!
Skrzywiła się i wymamrotała: – Argh. Sama nie wiem, co mówię!
– Chciałaś powiedzieć, że cieszysz się, że dostałem kosza, więc jestem wolny, by się z tobą ożenić – szybko uzupełnił Harrison, uśmiechając się przy tym drwiąco.
– Tak. Nie! Nie to miałam na myśli! – zaprzeczyła Sienna, robiąc się czerwona jak pomidor! Mimo prób wycofania się z tych słów, Harrison już śmiał się z jej przyznania się do błędu.
– Podszedłeś mnie, na litość boską!
– W porządku, skarbie. – Mrugnął i zasugerował: – Rozumiem aluzję.
– Jeśli cię to pocieszy, cieszę się, że to się stało i że minęły lata. Oto jestem, spotykając kobietę, która podnieca mnie każdym swoim ruchem – dodał Harrison z mrugnięciem oka.
– Zboczeniec!
– Haha!
















