Rozdział sześćdziesiąty czwarty
• VIVIENNE •
Dalsza część drogi do domu minęła w ciszy. Sebastian przez cały czas zajęty był telefonem, a ja po prostu oparłam głowę o jego ramię, rozmyślając o naszej wcześniejszej rozmowie.
On kochał mnie, a ja kochałam jego. Byliśmy prawdziwym małżeństwem. Choć nigdy nie miałam wrażenia, że nasz związek jest udawany, świadomość, że darzymy się wzajemną miłością,
















