Rozdział sześćdziesiąty piąty
• VIVIENNE •
Dziś był mój pierwszy dzień w szkole i byłam niesamowicie podekscytowana. Przygotowując się do wyjścia, czułam się jak szczeniak czekający na spacer, a mój entuzjazm wybuchał niczym fajerwerki.
Obudziłam się już o 5:30 rano, starając się jak najciszej i najostrożniej uwolnić z uścisku Sebastiana. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam zęby. Wytarł
















