Zemsta Gammy

Zemsta Gammy

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 7 Zezwolenie
Autor: Aeliana Thorne
29 lis 2025
Deimos Zalia ma rację, mam więcej obowiązków niż zwykły Gamma, a jeszcze nie przejąłem władzy po moim ojcu. – Dobrze, ale jakie jest rozwiązanie? – pytam ją, bo nie rozumiem, co to ma wspólnego z uwagą, jaką poświęcają mi kobiety, i wątpię, by cokolwiek mogło to pogorszyć. Eryx i Ammon mają na twarzach zadowolone miny i wątpię, czy spodoba mi się odpowiedź Zalii. Goliath śmieje się w głos, przez co żałuję, że zadałem to pytanie. Chociaż naprawdę chciałbym wiedzieć, co mogę zrobić, żeby móc nie spać w ciągu dnia po nocnym patrolu. – Dobrze, pozwól, że zadam ci pytanie. Wiem, że twój ojciec jest Gammą Alwina i pomagasz mu, jak tylko możesz, ale czy twój ojciec potrzebuje całego dnia, żeby dojść do siebie po nocnym patrolu? – pyta mnie Zalia, a ja odpowiadam jej, że nigdy nie zwracałem na to większej uwagi, ale tata odpowiada jej, że jemu też zajmuje to cały dzień. Zalia zwraca się do swojego ojca i pyta: – Tato, czy zawsze miałeś problemy z prowadzeniem nocnego patrolu? Wydaje się zdezorientowany przez chwilę, ale potem widzę, jak rozszerzają mu się oczy, gdy kręci głową. – Czy możesz wyjaśnić Deimosowi, kiedy to się dla ciebie zmieniło, tato? – pyta, a spojrzenie w jej oczach mówi mi, że część odpowiedzi nie będzie dla nich łatwa. – Zmieniło się to po śmierci twojej matki. Do tego dnia nie miałem problemów z prowadzeniem nocnego patrolu ani z wstawaniem z łóżka w środku nocy. Twoja mama zawsze zajmowała się częścią moich obowiązków, co dawało nam czas na spędzanie go razem i z wami dwojgiem, ale pozwalało mi też spać kilka godzin dłużej. Razem ustalaliśmy harmonogramy treningów i patroli granicznych, to był dla nas sposób na spędzanie czasu razem i wzmacniało to naszą więź. Nikt nie wątpił w nią, jeśli wydawała rozkaz, wiedzieli, że jest bardzo kompetentna w wykonywaniu swojej pracy i wszyscy ją szanowali. Utrata twojej mamy oznaczała nie tylko utratę mojej partnerki, nasz wataha straciła bardzo kompetentną samicę Gamma, a wy dwoje straciliście mamę – mówi i widzę, że nie jest mu łatwo przypomnieć sobie, co jego partnerka dla niego znaczyła. Co to ma ze mną wspólnego, jestem tego taki pewien. Aż przypominam sobie, że wspomniała o większej uwadze ze strony samic, które chciałyby mieć partnera o wysokim statusie. Gdybym miał partnerkę, dzielilibyśmy się obowiązkami, co pozwoliłoby mi spać kilka godzin dłużej bez zaniedbywania moich obowiązków. Moja partnerka mogłaby zająć się wszystkim, co trzeba zrobić lub co wymaga natychmiastowej uwagi. – Dobrze, lepiej nie powtarzajcie tego poza tym pokojem. To byłoby katastrofalne, zwłaszcza gdyby Mavka się o tym dowiedziała. Nie, to zostaje w tym pokoju. Nikt nigdy więcej tego nie powtarza – mówię, kręcąc głową. Goliath śmieje się jeszcze głośniej w mojej głowie, gdy mówię, i słyszę, jak Ammon też się śmieje. Zalia ma na twarzy uśmieszek, gdy kręcę głową. Axelle po prostu na mnie patrzy i wiem, co się stanie. – Wygląda na to, że będziesz musiał wziąć udział w kilku Balach Kojarzeniowych, Deimosie. Może któregoś dnia będziesz miał szczęście znaleźć swoją przeznaczoną partnerkę – mówi Axelle, a Zalia wybucha śmiechem, gdy znowu zaczynam kręcić głową. Rozmawiamy o zbliżających się Balach Kojarzeniowych i widzę, że Zalia też na nie nie czeka. Mówi Axelle, że większość samców traktuje ją, jakby była z porcelany, dopóki nie wspomni, że sama prowadzi patrol graniczny. – Spotkałam wielu z tych niesparowanych samców, którzy uczestniczą w tych Balach, są pełni siebie i myślą, że są boskim darem dla kobiet. Nie obchodzi ich, z kim śpią, czy to z członkiem watahy, czy z gościem, a ich partnerki będą musiały codziennie mierzyć się z tymi samicami. Więc nie jestem zbytnio zainteresowana żadnym z nich. Ale może być inny problem, który może mieć poważniejsze konsekwencje. To, że jestem pierworodna. To oznacza, że mój partner będzie musiał się przeprowadzić i wątpię, czy którykolwiek z tych samców to zniesie – mówi Zalia. Obserwuję uważnie Donovana i Gibsona, ale żaden z nich nie porusza się ani nie mruga, gdy mówi. Spodziewałbym się, że ją poprą, ale od kiedy usiedliśmy, są dość cicho i myślę, że są trochę onieśmieleni obecnością Króla Alwina i Królowej Axelle. Eryx i Slater omawiają poranne spotkanie i widzę, że Zalia wygląda na znudzoną, ale kiedy Alwin ją o to pyta, jej odpowiedź mnie zaskakuje. – Alwinie, jestem zmuszona uczestniczyć w tych spotkaniach co roku i co roku dzieje się to samo. Nikt nas nie słucha, kiedy mówimy, jeśli w ogóle mamy szansę mówić. W ciągu kilku minut Alwin i Zalia wdają się w gorącą dyskusję o tym, dlaczego muszą uczestniczyć w tych spotkaniach, a reszta z nas siedzi i słucha, jak Alwin wyjaśnia, że to dla nich proces uczenia się. – Czego ja mam się z tego kurwa nauczyć? Jak paradować jak dziwka? – krzyczy na niego Zalia. To jeden z niewielu razy, kiedy widziałem Alwina bez słowa, a Axelle po prostu patrzy, jak Zalia kontynuuje swoje przemówienie: – Nie mam zamiaru brać wybranego partnera, będę czekać na mojego przeznaczonego partnera tak długo, jak to będzie konieczne, a dzięki tym spotkaniom praktycznie aprobujecie, że biorą wybranego partnera. Nie możecie mi powiedzieć, że nikt z was nie wyczuł zapachu seksu w pokoju albo że nie jest to zapach ich partnera. Nie możecie też zaprzeczyć, że ich szczenięta zachowują się tak samo jak ich rodzice, po prostu naśladują przykład swoich rodziców i nigdy nie poprawiacie ich zachowania podczas tych spotkań. Jeśli celem tych spotkań jest to, żebyśmy nauczyli się ze sobą dobrze żyć, to mogę wam powiedzieć, że wizyty, które składamy innym watah, są dla mnie wystarczającą praktyką. Nigdy nikogo nie zabiłam podczas tych wizyt, bez względu na to, jak bardzo byłoby to uzasadnione. – Cholera, lepiej uważaj, żebyś jej nigdy nie wkurzył. Zakopie cię – mamrocze Goliath w mojej głowie i wiem, że zakopie mnie, jeśli zrobię coś, co ją zdenerwuje. Alwin potrzebuje kilku sekund, żeby zebrać myśli i prosi ją o wyjaśnienie jej stwierdzenia na temat wizyt w watahach. Opowiada nam o ich ostatniej wizycie w watahie i o tym, jak wszyscy reagują na jej nawyki żywieniowe lub na jej prośby o pójście pobiegać, jak nie wolno jej trenować, żeby dać upust emocjom. To sprawia, że rozumiem, dlaczego powiedziała, że chciałaby pójść pobiegać, jeśli miałaby na to czas i naprawdę mam nadzieję, że znajdzie czas na ten bieg.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Zezwolenie – Zemsta Gammy | Czytaj powieści online na beletrystyka