Pierwszy Rozdział
🌹 Perspektywa Rose 🌹
Huk telewizora roznosił się po cichej przestrzeni. Oparłam się wygodnie na sofie, wyciągając nogi na stół przede mną. Wzrok skupiłam na filmie wyświetlanym na ekranie.
– Ojej! – pisnęła Lily, gdy na ekranie pojawił się mężczyzna ze specjalnymi efektami i maską. Jego uśmiech był złowieszczy, gdy wpatrywał się w dusze widzów. Przewróciłam oczami i przeciągle ziewnęłam. To gówno wcale nie jest straszne.
Planowałyśmy spędzić razem dzień, ale ponieważ Noel był na randce z Arturem, zostałyśmy tylko we dwie. Zwykle była tak pochłonięta Asherem, że rzadko miała czas, żeby nas odwiedzić. Nie żebym narzekała, tak miło było widzieć ją wreszcie szczęśliwą.
Odwróciłam głowę, żeby na nią spojrzeć, ciepły, miękki, różowy koc był rozłożony na jej zaokrąglonym brzuchu i patrzyłam z podziwem, gdy dziecko kopnęło tak mocno, że wyglądało, jakby zaraz miało się wyrwać z jej ciała.
– Lily, nie sądzę, żeby dziecku podobały się horrory, może włączę Naruto? – zapytałam i wyciągnęłam ręce, żeby położyć dłoń na jej brzuchu. Poczułam lekkie pchnięcie na mojej dłoni i uśmiechnęłam się szeroko, czując, jak kopie mnie w ręce.
Lily zachichotała, powodując wibracje, które przeniosły się przez moją dłoń. – Mówisz tak tylko dlatego, że nienawidzisz oglądać horrorów i szukasz wymówki, żeby obejrzeć anime. – Powiedziała, ale nie spojrzała na mnie, pozostając zahipnotyzowana ekranem przed nią.
Westchnęłam, miała rację. Cofnęłam ręce i włożyłam je do miski wypełnionej popcornem, która stała między nami. Wzięłam garść popcornu i włożyłam go do ust. Żułam słoną, ale słodką przekąskę i zmusiłam oczy, żeby pozostały na telewizorze.
To ona włączyła ten film, a ja wciąż nie znałam jego tytułu. Byłam beznadziejnym przypadkiem. Spojrzałam na tego tak zwanego strasznego mężczyznę i skrzywiłam się. Jego umiejętności aktorskie były na najwyższym poziomie, oczywiście byłam sarkastyczna.
– Serio, Lily, nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, żeby oglądać coś strasznego. Jesteś w ostatnim trymestrze i masz tylko dwa dni do terminu porodu. Co, jeśli to spowoduje, że zaczniesz rodzić? – zapytałam z troską. Była naprawdę nerwowa i naprawdę nie wiem, jak poradzić sobie z kobietą, która rodzi.
Wydaje z siebie parsknięcie, po czym krzyczy bardzo wysokim tonem. Wzdrygam się i patrzę na nią oszołomiona. Zsunęłam się z kanapy i patrzyłam na nią z niepokojem. – Co się stało, boli cię coś, z dzieckiem wszystko w porządku? – zapytałam pospiesznie, klękając przed nią. Położyłam ręce po obu stronach jej ud i szukałam jakichkolwiek oznak dyskomfortu lub bólu.
Patrzy na mnie i chichocze, po czym ociera łzy, które wyciekły na jej policzki. – Przepraszam, Rose, wszystko w porządku. Po prostu trochę się wystraszyłam tego strasznego mężczyzny w telewizji, to wszystko. – Wydycha, kładzie ręce na brzuchu i zaczyna go uspokajająco głaskać.
Moje nozdrza rozszerzyły się, gdy wypuściłam zirytowane powietrze. Wstałam i opadłam z powrotem na kanapę. Złożyłam ręce i spojrzałam na telewizor. To miało być zabawne i relaksujące.
Tęskniłam za spędzaniem z nią czasu. Nie tylko była zawsze zmęczona z powodu ciąży, ale ja zawsze byłam tak zajęta zajęciami online. Dzisiaj był jedyny dzień, kiedy mogłyśmy spędzić razem czas, nie martwiąc się o nic innego niż my dwie.
Ale oto jestem, oglądam straszny film, który wcale nie jest taki straszny i muszę na nią uważać, bojąc się, że zacznie rodzić. Wciska się bardziej w kanapę i podciąga koc pod brodę.
Jej oczy wędrują między ekranem a pustym korytarzem, który przygasa od zapadającego zmroku. Robiło się późno i byłam pewna, że lada chwila Asher przyjdzie ją sprawdzić. Pięknie było widzieć tę czystą miłość, która była między nimi.
Na tę myśl telefon Lily dzwoni, dając jej znać, że otrzymała wiadomość. Wzdryga się, po czym wyciąga telefon spod koca. Na jej twarzy pojawia się uśmiech, gdy czyta to, co ktoś jej wysłał. Kilka sekund później jej policzki są zabarwione odcieniem czerwieni.
Nachylam się tylko po to, żeby zerknąć, kto wydaje się ją tak zawstydzać i uszczęśliwiać. Moje oczy skanują tekst i wzdrygam się, gdy czytam bardzo niestosowne słowa, które wysłał Asher. Odsuwam się szybko, życząc sobie, żebym mogła wymazać słowa, które właśnie przeczytałam, z mojej głowy.
– To Asher? – zapytałam, chociaż już wiedziałam.
Lekki rumieniec pogłębia się na jej policzkach i kiwa głową. – Tak, przyjedzie po mnie za dziesięć minut. – Mówi cicho, po czym odkłada telefon obok siebie.
Parskam, wiedząc doskonale, dlaczego przyjeżdża po nią tak wcześnie. – Asher nie może wydawać się z dala od ciebie na długo. – Zauważyłam, wpatrując się obojętnie w ekran.
Wydaje z siebie cichy śmiech i w moim polu widzenia kątem oka widzę, jak podnosi rękę, żeby odsunąć niektóre pasma, które opadły na jej twarz. Jej włosy wróciły już do pierwotnego koloru i urosły sporo centymetrów w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
– On jest wciąż trochę opiekuńczy po tym, co się stało, wciąż obwinia się za to, że nie zdążył ich powstrzymać. – Jej głos jest tak cichy, że ledwo go słyszę.
Serce mnie zabolało, wiedząc, o czym mówi. Wciąż nie mogłam uwierzyć, jak podli mogą być niektórzy ludzie, zwłaszcza dla własnego gatunku, to było niewiarygodnie obrzydliwe.
– Żałuję, że nie próbowałam powstrzymać cię przed pójściem, Lily. Nie mogę przestać myśleć, że to częściowo moja wina. Miałam przeczucie, że coś jest nie tak, a jednak kazałam ci iść prosto w niebezpieczeństwo. – Wyszeptałam, czując, jak gardło mi się zaciska od wspomnienia.
To wydarzyło się siedem miesięcy temu, a jednak wydawało się, jakby to było zaledwie kilka dni temu. Pamiętam uczucie strachu i przerażenia, kiedy dostałam telefon od Ashera z informacją, że Lily jest w szpitalu.
Myślałam, że straciłam tego dnia moją najlepszą przyjaciółkę i prawie połączyłam siły z Noel, żeby włamać się do więzienia i zabić Margaret i Shelly. Ale kiedy Asher powiedział, że wszystko z nią w porządku i potrzebuje tylko szwów, wszystko, co czułam, to ulga, gdy Noel i ja pędziliśmy do szpitala, w którym się znajdowali.
– To nie twoja wina, Rose, jeśli już, to moja, byłam wtedy zbyt naiwna. Zawsze chciałam wszystkim dogodzić, ale teraz dbam tylko o tych, którym zależy na mnie i na życiu, które teraz rośnie w moim brzuchu. – Mówi i kładzie rękę na brzuchu.
Odwracam się w jej stronę i patrzę, jak na jej twarzy rozciąga się bardzo ładny uśmiech, kąciki jej oczu marszczą się z powodu tego, jak szeroki jest jej uśmiech. Wyglądała promiennie i olśniewająco, to naprawdę był miły widok.
Miałam jej odpowiedzieć, kiedy drzwi wejściowe do mieszkania otwierają się, a potem zatrzaskują z hukiem. Drzwi drżą na zawiasach, gdy Noel wpada do środka. Odrywam wzrok od Lily, obserwując, jak mój brat bliźniak wścieka się, idąc do korytarza. Coś było nie tak.
– Co się stało, Noel? – zapytałam, zatrzymując go. Zatrzymuje się, teraz spięty, gdy powoli się odwraca. Musiał dopiero zauważyć, że tu jesteśmy i spuścił wzrok. Lily prostuje się, wpatrując się w Noela z niepokojem.
Powoli podnosi głowę, jego oczy są teraz zaczerwienione, a policzki opuchnięte. Podnosi rękę, żeby otrzeć spadające łzy z policzka i bierze głęboki wdech. – Zerwałem z Arturem. – Wychrypiał.






