Jego Odrzucona Brzemienna Luna

Jego Odrzucona Brzemienna Luna

Autor: Vivian_G

Rozdział 3
Autor: Vivian_G
9 lut 2026
Aurora: Nasi goście uśmiechali się do nas, niektórzy wiwatowali, inni zapraszali na drinka i „krótką pogawędkę”, gdy przechodziliśmy obok. – Auroro – zawołała Charlotte, zaskakując mnie. Spojrzałam na nią, a ona ujęła moje dłonie w swoje i uścisnęła je delikatnie. Wiedziałam, że robi to pod publiczkę, zwłaszcza że w tej chwili byliśmy w centrum uwagi wszystkich. Minęło trochę czasu od złożenia przysięgi i wiedziałam, że powinnam odliczać minuty, zanim rozkażą nam udać się do sypialni. A to było coś, czego w tej chwili bałam się i czym gardziłam jednocześnie. – Nie widziałam cię przed ceremonią, przepraszam – powiedziałam, starając się jak najlepiej kłamać. Uśmiechnęła się, a jej uśmiech był zarówno promienny, jak i przebiegły; mogłabym przysiąc, że ona i Dimitri wymienili spojrzenia, zanim odwróciła się do mnie. – Nie, nie, nie przepraszaj – powiedziała, delikatnie ściskając moje dłonie. – Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę waszym szczęściem. – Widzę, że tak jest – odparłam, wzdrygając się lekko, gdy Dimitri położył dłoń na moim dole pleców, dając mi milczące ostrzeżenie, bym skończyła z sarkazmem. Spojrzałam na chwilę na swoje stopy, po czym wzięłam głęboki oddech; wiedziałam, że nie tylko jestem dziś w centrum uwagi, ale że wszyscy wypatrują mojego potknięcia tego wieczoru. – Rozumiem, że przerwałem paniom? – zapytał, uśmiechając się do mnie, a jego oczy wysyłały nieme ostrzeżenie, bym nic na ten temat nie mówiła. – Ależ skąd, Alfo – powiedziała, patrząc na jego stopy i skinęła mu krótko głową, po czym spojrzała na niego z najjaśniejszym uśmiechem. – Właśnie przyszłam wam pogratulować. Moja pierś bolała, a powietrze wokół mnie wydawało się gęste, ale wiedziałam, że nie powinnam reagować. Zacisnęłam pięść na sekundę, po czym zmusiłam się do rozluźnienia uścisku, patrząc na Dimitra, którego wzrok był utkwiony we mnie. – Rzeczywiście mam szczęście, że udało mi się zdobyć najpiękniejszą kobietę ze wszystkich – powiedział, kiwając głową w stronę obserwującej nas starszyzny. Uśmiechnęłam się do niego, gdy wsunął palec pod mój podbródek. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku, po czym odsunął się, opierając swoje czoło o moje. – Rozumiem, że państwo już się oddalają na spoczynek? – zapytał Lord Alfa Jordan, podchodząc do nas. – Wiecie, co musi zostać zrobione, a im szybciej to nastąpi, tym lepszy będzie proces. – Mamy gości, Lordzie Alfo – próbowałam przekonywać, chcąc opóźnić sprawy tak bardzo, jak tylko mogłam. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było przeżycie mojego pierwszego razu w ten sposób. Wiedziałam, że nie wolno mi odzywać się do Lorda niepytanej, ale to wykraczało poza to, co byłam w stanie zaakceptować. – Wierzę, że wszyscy są doskonale świadomi tego, co ma się wydarzyć, i wkrótce sami się oddalą, Auroro – powiedział Starszy Jordan, patrząc na mnie. – Teraz masz wybór: wybrać pięć kobiet ze starszyzny i wasze matki, by były w pokoju… – Co? – zapytał Dimitri, marszcząc brwi w dezorientacji. – Wiesz, że tradycja nakazuje nam upewnić się, że dopełniliście połączenia. Dlatego macie wolny wybór. Normalnie byłyby to kobiety ze starszyzny, ale biorąc pod uwagę, że nas jako kobiet jest więcej niż pięć, macie prawo wyboru. – Z pewnością nie potrzebujemy nikogo, kto by nas nadzorował podczas godów – powiedział Dimitri, kręcąc głową w stronę kobiety. Jego matka, Maria, spojrzała na niego, kręcąc głową na syna, a on odwrócił od niej wzrok, zwracając się do Starszego Jordana. – Sądzę, że jeśli Luna czułaby się komfortowo… – powiedział Lord Alfa Syriusz, podchodząc do nas. – Możemy być na tyle sprawiedliwi, by zasugerować, aby przynajmniej pokazali nam dowód, że akt został dokonany. Wierzę, że to byłby uczciwy układ, jeśli życzą sobie prywatności. – To nie jest… – Nasze czasy różnią się od ich czasów i tak jak wiele rzeczy uległo zmianie, wierzę, że i to można zmodyfikować – powiedział, patrząc na Aurorę. Spuściła wzrok na stopy, a on odchrząknął. – Czego sobie życzysz? Prywatności, czy ty i twój Alfa wybierzecie kobiety, które odprowadzą was do sypialni? Przełknęłam ślinę, patrząc na Dimitra, po czym potrząsnęłam głową. Matka spiorunowała mnie wzrokiem, ponaglając do odpowiedzi, a ja się zarumieniłam. – Życzyłabym sobie prywatności, Lordzie Alfo – powiedziałam, a on skinął głową. – Zatem zgoda – rzekł, patrząc na nas dwoje. – Macie godzinę. – Godzinę? – zapytał Dimitri, unosząc brew. – W przeciwnym razie zostaniecie poddani nadzorowi – powiedział, cofając się w stronę baru. – Pięćdziesiąt dziewięć minut… Dimitri objął mnie w talii, ciągnąc w stronę pokoju. Spojrzałam na moją matkę jeszcze raz, widząc, jak gromi mnie wzrokiem, bym nie popełniła błędu. W jej umyśle byłam teraz niczym więcej jak dziewczyną, która ma przynieść im pokój. Dimitri pchnął mnie do pokoju, gdy tylko weszliśmy do środka; zajęło mi chwilę, by nie stracić równowagi, zanim odwróciłam się twarzą do niego. Jego oczy napotkały moje na sekundę, po czym pochylił się, by mnie pocałować. Cofnęłam się o krok, wzdrygając się, a on zachichotał, kręcąc na mnie głową. – Wątpię, żebyś chciała, aby starszyzna nas oglądała – stwierdził, sprawiając, że serce podeszło mi do gardła. Pocałował mnie w szyję, a ja nie mogłam powstrzymać wzdrygnięcia, na co zmarszczył brwi, patrząc na mnie wrogo. – Jaki masz problem, omego? – zapytał, wbijając we mnie wzrok. – Bo wydaje mi się, że nasz czas ucieka, a twoje dziecinne zachowania donikąd nas nie zaprowadzą…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Jego Odrzucona Brzemienna Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka