"Jesteś moją Luną, moim obowiązkiem jest zawsze stać przy twoim boku. No dobrze, jakie to zadania narzuciła ci Vůdce?" Chichocze, a ja wtóruję mu cichym śmiechem.
"Muszę wydoić te wszystkie krowy i zebrać do tego koszyka świeżo zniesione jajka. Chciałabym zdążyć przed zachodem słońca".
"Dlaczego?"
Słysząc jego pytanie, znów spoglądam nieśmiało na swoje kolana. Zdaje się nie rozumieć, dlaczego tak
















