Wszystkie oczy zwróciły się w stronę drzwi garderoby.
Blair nie spodziewała się, że Serena tym razem wywoła ją tak bezceremonialnie.
Cofnęła się o mały krok, a jej głos zadrżał niemal lękliwie. „Sereno, to nie tak, jak myślisz. Ja tylko...”
„Oszczędź sobie” – przerwała Serena tonem ociekającym irytacją. „Arthur i twoja mama wciąż oddychają. Czy musisz codziennie chodzić z taką nieszczęśliwą miną?
















