Arthur nigdy nie przypuszczał, że usta Sereny mogą być tak jadowite, a każde słowo było wymierzone prosto w niego.
„Czy ona naprawdę próbuje mnie zabić złością?” – pomyślał, czując coraz większy ucisk w klatce piersiowej.
„Ty... ty... ty wyrodna córko” – wykrztusił, a jego głos drżał z wściekłości.
Serena uniosła brew. „Więc uważa pan, że to nie jest w porządku, co?
„To jak pan miał czelność zmusz
















