To nie brzmi... niewinnie.
Jego oczy błyszczą, gdy wędrują ku moim piersiom, po czym odwraca się i wyciąga papierosa. Wtedy znów to czuję. Dreszcz na plecach, jakby ktoś mnie obserwował.
Idziemy dalej, a ja oddycham z ulgą, że zostawiliśmy tłumy w tyle; w tej okolicy jest o wiele ciszej.
Jego telefon dzwoni, wyciąga go i marszczy brwi.
– Sygnał jest słaby. Usiądź tutaj. Wejdę tam na górę. – Ws
















