~ ENRIQUE ~
Patrzę, jak Marie odchodzi korytarzem; jej złość jest oczywista i nie mogę jej za to winić. Jej wściekłość jest uzasadniona, niezależnie od tego, że jej słowa kurwa mnie irytują.
To nie tak miało wyglądać; jeśli jej ojciec chce doprowadzić ten układ do końca, będzie musiała się go trzymać.
Marszczę głęboko brwi, nie chcąc pozwolić, by moje sumienie wzięło górę. Ta część mnie, która
















