~Alexia~
„To jest... Alfa Kieran Stone?” – zapytała sama siebie cicho Alexia, gdy ich spojrzenia się spotkały.
Jakby czas całkowicie się zatrzymał. Nic innego się nie liczyło, tylko mężczyzna przed nią. Cisza ją pochłonęła, a jedynie bicie jej serca stało się ogłuszające. W tamtym momencie nie potrafiła pojąć, dlaczego jej emocje sięgnęły zenitu na jego widok.
Przez ulotną chwilę przysięgłaby, że poczuła, iż jego wzrok na niej złagodniał. Jednak gdy tylko to zauważyła, Alfa Kieran odwrócił wzrok. Kiedy ponownie skupił na niej uwagę, jego oczy były już dla niej nieczułe.
– Zostaw nas – poinstruował swojego Betę Alfa Kieran lodowatym tonem.
Alexia usłyszała zamykające się za nią drzwi, stojąc wrośnięta w podłogę, z oczami wciąż przyklejonymi do mężczyzny, o którym mówiono, że jest ohydny.
Z pewnością roztaczał wokół siebie aurę autorytetu. Jego sylwetka była imponująca i górowała nad jej drobną posturą. W jej ocenie miał pewnie około sześciu stóp wzrostu, podczas gdy ona miała pięć stóp i pięć cali.
Miał długą bliznę biegnącą od czoła, przez prawą brew, aż do boku policzka. Poza tym, pomyślała Alexia, jeśli miał inne blizny na twarzy, nie były one tak widoczne.
Czy powinna się go bać? Jeśli już, Alexia pomyślała, że jego blizna była unikalnym znakiem, który czynił go pociągającym; niebezpiecznie przystojnym, mówiąc ściślej.
Alfa Kieran miał umiarkowany zarost wokół wyrzeźbionej szczęki, schodzący do podbródka. Miał intensywne, ciemnobrązowe oczy i kruczoczarne włosy. Posiadał długi, rzymski nos i opaloną skórę.
Alexia zastanawiała się, skąd wzięły się plotki o jego brzydkich cechach, bo ten mężczyzna był od nich daleki. Właściwie, aż do tego momentu czuła, jak pieką ją uszy od tego, jak bardzo był atrakcyjny.
Właśnie wtedy, gdy trwała w oszołomieniu, podziwiając mężczyznę przed sobą, Alfa Kieran rozkazał: – Siadaj.
Alexia usiadła przed jego biurkiem, podczas gdy on zajął krzesło naprzeciwko niej. Kieran warknął: – Nie wiem, co twój ojciec lub ktokolwiek z twojej watahy powiedział królowi, ale brzydzę się tym małżeństwem! I mam wypełnić swój obowiązek wobec króla i narodu w ten sposób?
W swojej obronie Alexia próbowała wyjaśnić: – Nigdy tego nie chciałam...
– Czy pozwoliłem ci mówić? – przerwał Kieran, a jego oczy przewiercały jej ciało. – Król mógł poprosić mnie o poślubienie ciebie, ale między nami nie będzie prawdziwego małżeństwa!
Chwycił dokument ze stołu i rzucił nim w Alexię, żądając: – Czytaj!
Drżącymi rękami zaczęła przeglądać papiery. Gdy analizowała warunki kontraktu, Alfa Kieran wskazał: – Będziemy odgrywać nasze tak zwane spokojne małżeństwo przed Królem i publicznie. Będziesz tytułowana Luną Watahy Kamiennej Krwi. Jednakże w domu watahy i bez obecności gości, nie mam obowiązku traktować cię jak żony!
– Nigdy cię nie oznaczę, a tobie również nie wolno mnie oznaczyć! – opisał złośliwie. – Nie będziesz ze mną siedzieć, jeść, ani dzielić powietrza, którym oddycham.
– Nie będziesz dzielić mojego majątku. Będziesz pracować na własne utrzymanie, jakkolwiek i czymkolwiek możesz przysłużyć się tej watasze! – Zmrużył oczy, wznawiając: – Zastrzegam sobie prawo do anulowania i zmiany tego kontraktu – odrzucenia małżeństwa w dowolnym momencie, jaki mi się spodoba!
Lista ciągnęła się dalej, wszystko wskazując na to, że Alexia nie miała nic do powiedzenia w sprawie małżeństwa. Za każdym razem, gdy przechodziła do kolejnej części kontraktu, jedynie kiwała głową na znak zgody. Jak dotąd nie widziała niczego, co mogłoby wyrządzić jej krzywdę. Wszystko, co musiała robić, to trzymać się od niego z daleka, co było dokładnie tym, czego chciała.
– I wreszcie, nigdy cię nie pokocham. Nigdy nie zabiorę cię do łóżka. Będziesz miała swój własny pokój – dwa piętra niżej, po przeciwnej stronie mojego skrzydła, jak najdalej ode mnie – dodał Alfa, a jego głos przybrał na sile.
„Nigdy cię nie pokocham”. Alexia nie mogła zrozumieć dlaczego, ale to trochę zabolało. Słysząc jednak, że nigdy jej nie wykorzysta, westchnęła z ulgą, kładąc dłoń na piersi i zamykając oczy.
Wciąż mogła zachować się dla swojego prawdziwego przeznaczonego, jeśli kiedykolwiek uwolni się od tego kontraktowego małżeństwa. Mając to na uwadze, bezwiednie wymamrotała: – Dziękuję ci, Bogini Księżyca.
Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła wściekłe spojrzenie Alfy Kierana. Zastanawiała się, co go zdenerwowało, ale potem zdała sobie sprawę, że to małżeństwo od dawna go złościło.
Jego usta drgnęły, zanim zauważył: – Z pewnością cieszysz się, że jesteś moją żoną. Musiałaś dziękować Bogini w mojej obecności!
– Nie. Nie, to nie było...
Wstał i rozkazał: – Podpisz to! Pamiętaj, nikt oprócz mojego Bety i moich zaufanych ludzi nie może wiedzieć o tej umowie!
Alexia kiwała głową wielokrotnie i pośpiesznie podpisała kontrakt.
– Wynoś się – poinstruował Kieran. – Ktoś zaprowadzi cię do twojego pokoju. Ceremonia zaślubin odbędzie się w przyszłym tygodniu. Bądź gotowa, bo król i królowa będą tutaj, aby upewnić się, że zaślubiny dojdą do skutku.
***
– Tędy – ponagliła rudowłosa kobieta, idąc przed Alexią.
Kiedy Alexia weszła do pokoju, natychmiast doceniła ogrom komnaty i drewniane meble. Jej oczy zabłysły na widok łóżka. Kiedy doliczyła się czterech poduszek, których mogła użyć do snu, Alexia nie mogła powstrzymać uśmiechu, mówiąc: – Dziękuję.
– Za co? – Kobieta powiedziała oschle. – Musisz być zadowolona, wychodząc za naszego Alfę.
Grymas pojawił się na jej twarzy, zanim Alexia zaprzeczyła: – Nigdy tego nie chciałam. Chciałam mojego prawdziwego przeznaczonego. Brakuje mi roku do poczucia więzi z partnerem. Dlaczego miałabym tego chcieć?
– Proszę, nie nienawidź mnie. Nie miałam w tej sprawie nic do powiedzenia. Jeśli Alfa Kieran nie mógł sprzeciwić się królowi, to co dopiero taka osoba jak ja? Jestem niżej od Alfy.
Znając swoje miejsce, Alexia ukłoniła się przed kobietą, kontynuując: – Proszę. Zostałam oddana przez ojca. Nie mam ze sobą nic – żadnych pieniędzy, przyjaciół ani rodziny. Wszystko, co mam, to moje serce, wierzące, że mogę to przetrwać.
– Proszę, nie nienawidź mnie.
Gdy miała spuszczoną głowę, Alexia usłyszała, jak kobieta prychnęła. Kobieta z rudymi włosami odpowiedziała: – Rae. Mam na imię Rae. Jestem towarzyszką Bety Jaxona. Wiem, jak to jest czekać na swojego prawdziwego przeznaczonego. Słysząc cię, dam ci szansę. Mam nadzieję, że jesteś jej warta.
Alexia podniosła twarz. Zmusiła się do uśmiechu i swoim cichym głosem odpowiedziała: – Rae. Dziękuję za wysłuchanie mnie. Alfa Kieran nie wysłuchał mojej strony. Cieszę się, że przynajmniej ty mnie usłyszałaś.
– Musisz zrozumieć. Kłopoty naszego Alfy są również naszym brzemieniem – dodała Rae. – Alfa Kieran nigdy nie chciał towarzyszki. Nigdy nie chciał się żenić. Teraz to wszystko zostało na nim wymuszone.
– Rozumiem. Ze mną jest tak samo. Może... pewnego dnia Król zmieni zdanie...
– Pracujemy nad tym, by Król zmienił swoją decyzję. Po wygraniu wojny poprosi o rozwód, ale na razie jest nieugięty, by Alfa Kieran cię poślubił. – Po nabraniu powietrza w płuca, Rae dodała: – Zgaduję, że na razie wszyscy będziemy musieli to znieść.
– Śniadanie jest o szóstej rano. Jutro możemy porozmawiać o przygotowaniach do ślubu – powiedziała Rae.
– Zrozumiałam – Alexia kiwnęła głową.
Rae miała już wyjść, ale zatrzymała się. Zauważyła: – Przykro mi z powodu pokoju. Nie jest to nasz najlepszy, ale Alfa wciąż jest zdenerwowany...
– Pokój jest śliczny – skomplementowała Alexia. – W domu... moim pokojem był strych.
Rae zmarszczyła brwi. Przełknęła ślinę i zapytała: – Ale czy nie jesteś córką Alfy Rolanda?
– Jestem, ale mój ojciec stracił do mnie miłość dawno temu – powiedziała Alexia, spuszczając głowę, zawstydzona przyznaniem się do tego.
Natychmiast w pokoju zapadła niezręczna cisza. Rae wydawała się mieć trudności z odpowiedzią. Wkrótce zareagowała: – Przykro... przykro mi to słyszeć. Myślałam, że skoro jesteś córką Alfy...
– Nie wszystko jest tym, czym się wydaje – odpowiedziała Alexia. Uśmiechnęła się i dodała: – Prawdę mówiąc, między tobą a moją rodziną, potraktowałaś mnie lepiej niż ktokolwiek z nich.
Alexia zauważyła, jak Rae była oszołomiona jej wyznaniem. Widziała, jak Rae waży słowa. W końcu Rae odezwała się łagodnym tonem: – To... to tak samo jak z Alfą Kieranem. Nie wszystko jest tym, czym się wydaje.
– Bądź cierpliwa.
















