~Alexia~
– Oto lista gości, którzy wezmą udział w weselu. Zapoznaj się z nazwiskami. Dołączyłam profile niektórych z nich. Chociaż Kieran został zmuszony do tego małżeństwa, nie chce zostać upokorzony. Dlatego jego instrukcją jest, abyście mieli przyzwoitą ceremonię – opisała Rae.
Alexia kiwnęła głową, kładąc listę na szafce nocnej. Zwróciła uwagę z powrotem na Rae i zapytała: – Więc, co będziemy dzisiaj robić?
– Zacznijmy od oprowadzenia cię po domu watahy. Po południu poszukamy twojej sukni ślubnej i zdecydujemy o aranżacjach. Oczywiście zabiorę cię też na miasto – poznasz niektórych członków watahy – wyjawiła Rae.
Ich pierwszym punktem programu była część mieszkalna rodziny Stone. Znajdowała się na tym samym piętrze co jej pokój. Były w niej portrety poprzedniej rodziny Stone, która rządziła watahą.
– To Kevin Stone, ojciec Kierana. Był najdłużej panującym Alfą, który rządził naszą watahą – opisała Rae. Uśmiechnęła się, mówiąc: – Uratował moją rodzinę, wiesz. Sprowadził nas z sąsiedniej watahy, która cierpiała biedę.
– To miłe – zauważyła Alexia. – Musiał być dobrym Alfą. Czy niedaleko padło jabłko od jabłoni?
Uświadamiając sobie swoje słowa, Alexia zacisnęła usta. Powiedziała: – Przepraszam. Nie miałam tego na myśli.
Rae zachichotała. Odpowiedziała: – Nie mogę go winić. Alfa Kieran wiele przeszedł.
– Jego rodzice zginęli, gdy miał zaledwie dziesięć lat. Jego wuj tymczasowo przejął watahę, dopóki Kieran nie był gotowy do rządzenia. Tylko po to, by dowiedzieć się, że jego wuj był tą samą osobą, która zorganizowała śmierć poprzedniego Alfy i Luny, i nigdy nie zamierzał przekazać władzy Kieranowi. Wuj zginął z jego ręki – wyjawiła Rae. – Ilość zdrady, jakiej doświadczył, dosłownie zamieniła jego serce w kamień.
– Ale pamiętasz, co powiedziałam wczoraj w nocy? – zapytała Rae.
Alexia kiwnęła głową i odpowiedziała: – Tak, że on nie jest tym, czym się wydaje? Więc nie jest jednak z kamienia? Mnie na takiego nie wygląda.
Rae westchnęła, po czym przywołała uśmiech. Odpowiedziała: – Nie ufa łatwo nikomu swoim prawdziwym ja. Ponownie, bądź cierpliwa. Jesteś nowa, jesteś kimś, kto stał się dziką kartą w jego planach. Staraj się go nie drażnić, a będziesz miała tu harmonijne życie.
Z grymasem Rae dodała: – Nawet jako kontraktowa żona.
***
Przez resztę dnia Rae oprowadzała Alexię po mieście. Alexia spotkała wielu ludzi z watahy i była zaskoczona tym, jak gościnni byli. Za każdym razem, gdy była przedstawiana, Alexia witała się z szacunkiem i przybierała swój najlepszy uśmiech.
– Czy to nasza przyszła Luna? Król dobrze wybrał. Jest piękna jak kwiat!
– Miło cię poznać, nasza przyszła Luno.
– Jest córką Alfy, prawda? Nic dziwnego, że jest tak dobrze wychowana.
Kiedy podchodziły do niej dzieci, oferowała im swój uścisk. Sprawiało to, że Alexia przypominała sobie młodsze rodzeństwo Deana i Melissy, i czuła się bezradnie wzruszona, napotykając młode szczenięta.
– Cześć, jestem Cindy. Jesteś taka piękna! – powiedziała mała dziewczynka. – Chcę być tak piękna jak ty!
Słowa szczenięcia sprawiły, że Alexia się uśmiechnęła. Uklękła przy małej i powiedziała: – Jesteś równie piękna. Uwielbiam twoje warkocze.
– Dzięki! Moja mama je zrobiła! – powiedziała dziewczynka, wskazując na swoją matkę.
Matką Cindy okazała się być znana w mieście położna. Miała na imię Mara. Kłaniając się, by powitać przyszłą Lunę, Mara zasugerowała: – Kiedy będziesz w ciąży z dzieckiem Alfy, osobiście się tobą zaopiekuję.
To sprawiło, że Alexia się zarumieniła. Obok niej Rae nie mogła powstrzymać chichotu. Wiedziała jednak, że to się nigdy nie stanie. Była tylko kontraktową żoną, a Kieran nigdy nie zabierze jej do łóżka. Co więcej, sama tego chciała.
Alexia miała nadzieję, że zachowa się tylko dla swojego prawdziwego przeznaczonego.
Udając uśmiech, odpowiedziała: – Byłoby miło, Maro. Cudownie było was poznać. Wszyscy sprawiliście, że poczułam się dziś jak w domu. Lepiej niż w domu.
Po długim dniu chodzenia po mieście, Alexia pragnęła jedynie położyć się wcześniej spać tej nocy. Kiedy Rae przeprosiła ją, by udać się do gabinetu Kierana, Alexia pospieszyła do swojego pokoju.
Właśnie gdy była na schodach, usłyszała za sobą szybkie kroki mężczyzny. Nie musiała się odwracać, by zidentyfikować, kto to był.
Powietrze wokół niej stało się ciężkie i było tak, jakby potężna aura mężczyzny ją pochłonęła; była pewna, że to mógł być tylko Alfa Kieran.
Serce Alexii biło jak szalone. Rozkazała sobie: „Szybciej, Alexio! Szybciej!”
Kiedy dotarła do swojego pokoju, szybko chwyciła za klamkę, gotowa się ukryć. Usłyszała jednak głos Kierana: – Stój! Uznaj swojego Alfę!
Alexia wciągnęła powietrze i odwróciła się do Kierana, mówiąc: – Alfo Kieranie. Moje przeprosiny. Nie zaznajomiłam się jeszcze z twoim zapachem. Nie zorientowałam się, że to ty. – Kłaniając się, dodała: – Dobry wieczór.
– Co jest dobrego w tym wieczorze? – zapytał Kieran swoim zwyczajowo lodowatym tonem.
Oczy Alexii błądziły od lewej do prawej, próbując znaleźć odpowiednie słowa. W końcu odpowiedziała: – Miałam najcudowniejszy dzień, poznając twoich ludzi, Alfo. Twoja wataha jest pełna życzliwych członków. To prawdziwy zaszczyt tu być.
– Czy to dlatego zmusiłaś się do tego małżeństwa? – zapytał stanowczo.
– Obiecuję ci, Alfo. To nie była moja prośba. Wszystko, czego chciałam, to skończyć dwadzieścia jeden lat i pewnego dnia być z moim przeznaczonym – wyjawiła.
Alexia nie wiedziała dlaczego, ale wydawało się, że powietrze stało się lodowate, a negatywna energia zdawała się pochodzić od Alfy. Zamruczał, a Alexia czuła, jak jego oczy wypalają dziurę w jej sylwetce.
– Tylko dlatego, że przeniosłem cię do pokoju obok mnie, jesteś o krok bliżej zdobycia moich względów. – Przypomniał, podchodząc bliżej. – Nie myśl ani przez chwilę, że jesteś naprawdę mile widziana w tej watasze, bo moi ludzie nie wiedzieli, w jaki sposób zostałaś mianowana moją Luną!
Alexia cofnęła się do granic swojego pokoju, podczas gdy Kieran kontynuował, a jego stopy również niosły go do środka.
– Pamiętaj o naszej umowie. Jesteś tylko kontraktową żoną. To wszystko, czym kiedykolwiek będziesz. – Kieran prychnął i podjął: – Dziś w nocy nie chcę słyszeć, jak krzyczysz. Śpij na łóżku i nie waż się spać na podłodze. Nie zmuszaj mnie, żebym przyszedł do ciebie i przywiązał cię do łóżka.
– Pamiętaj, masz trzymać się ode mnie z daleka i unikać tego samego powietrza, którym oddycham! – dodał.
Alexia poczuła dreszcze na kręgosłupie po jego upomnieniu. Skończyło się na tym, że wstrzymała oddech, stosując się do jego ostatniego rozkazu.
– Wyjdź! – rozkazał.
Zdumiona, Alexia zapytała: – Dokąd? Czy powinnam wrócić do poprzedniego pokoju?
Kieran zmarszczył brwi. I tak po prostu zostawił ją w jej nowym pokoju. Wrócił na korytarz i zszedł po schodach.
Alexia była całkowicie skonsternowana. Zastanawiała się: „Czy przyszedł na górę tylko po to, żeby mi to powiedzieć?”
***
Alexia rozłożyła kołdrę na podłodze. Minęły dwie godziny, odkąd próbowała zasnąć, ale na próżno. Uznała, że powinna spróbować znowu spać na podłodze.
Zanim to zrobiła, zamknęła drzwi na klucz, w tym drzwi łączące jej pokój z pokojem Alfy Kierana. Powiedziała sobie: – Nie ma mowy, żeby dowiedział się, że spałam na podłodze. Poza tym, co go to obchodzi?
Spojrzała przez okno i po upewnieniu się, że nie będzie to deszczowa noc, ułożyła się i zamknęła oczy do snu.
Tej nocy znów śniła o Kieranie, o jego czułych pieszczotach i przysięgłaby, że powietrze wokół pachniało lasem z nutą przypraw. Po śnie o Kieranie przyśnił jej się zimowoszary wilk, którego sierść lśniła w świetle księżyca.
Lśniący wilk powiedział: – Idę po ciebie. Idę po ciebie.
Alexia obudziła się, czując gęsią skórkę na całym ciele. Słowa zimowoszarego wilka wciąż odbijały się echem w jej głowie: „Idę po ciebie”.
– Co to znaczyło? – zapytała samą siebie, ale zanim zdążyła rozpamiętywać swój sen, jej oczy rozszerzyły się, gdy zdała sobie sprawę, że spała w łóżku, a nie na podłodze!
Zaczerpnęła gwałtownie powietrza, a jej wzrok padł na drzwi łączące jej pokój z pokojem Alfy Kierana. – Nie, to niemożliwe.
















