POV Valerie
Siedział tam cicho, jak zawsze. Jego wzrok nie był utkwiony w niczym konkretnym, a wyraz twarzy pozostawał chłodny i nieprzenikniony. Włosy opadały mu w nieładzie na twarz, jakby nie miał czasu o nie zadbać.
Mimo to wyglądał, jakby jego miejsce było w muzeum — niebezpiecznie atrakcyjny.
Wpatrując się w niego, wiedziałam, że to czuje, a jednak nie podniósł głowy, by na mnie spojrzeć, na
















