Dwa lata temu Kaelen Vandar – najlepszy przyjaciel mojego brata bliźniaka i najsilniejszy Alfa naszego pokolenia – odebrał mi dziewictwo podczas nocy pełnej sekretnej, płonącej namiętności. Myślałam, że to początek naszego „na zawsze”. W końcu moja wilczyca rozpoznała w nim naszego przeznaczonego partnera. Ale zamiast mnie naznaczyć, zniknął bez śladu. Wyjechał w środku nocy do Akademii Strażników Apex, zostawiając mnie ze złamanym sercem i milionem pytań bez odpowiedzi. Teraz mam dość czekania. Aby poznać prawdę, potajemnie zapisałam się do tej samej bezlitosnej akademii – brutalnej, bezwzględnej instytucji stworzonej, by wykuwać elitarne Alfy i eliminować tych o słabej krwi. Jestem niewytrenowana, nieoszlifowana i stanowię idealny cel. Kiedy w końcu staję twarzą w twarz z Kaelenem, jest zimniejszy i groźniejszy niż kiedykolwiek. Udaje, że tamta noc nigdy się nie wydarzyła. Odpycha mnie, zasłaniając się potajemną obietnicą złożoną mojemu nadopiekuńczemu bratu. Ale więź partnerstwa nie kłamie. Za każdym razem, gdy inny mężczyzna choćby odetchnie w moim kierunku, mordercze, zaborcze instynkty Kaelena wymykają się spod kontroli. Nie przyjechałam do Akademii Strażników Apex po ochronę, a już na pewno nie po to, by się podporządkować. Przetrwam te zabójcze wyzwania. Przebudzę ukrytą moc drzemiącą w mojej krwi. I sprawię, że Alfa, który zdruzgotał moje serce, pożałuje, że kiedykolwiek odszedł.

Pierwszy Rozdział

*Elora* Najlepszy przyjaciel mojego brata odebrał mi dziewictwo. Owszem, to była najlepsza noc w moim życiu, choć jego gówno to obchodziło. Był moim mate… co było szokujące, biorąc pod uwagę, że dowiedziałam się o tym dopiero w dniu moich szesnastych urodzin, kiedy przeszłam pierwszą przemianę. Wtedy też odkryłam, że on wiedział o tym od bitego roku, jako że jest ode mnie o rok starszy. Chyba nigdy nie widziałam Kaela w takim… obłędzie, w jakim był tamtej nocy, kiedy zawołałam go do swojego pokoju, by zapytać, dlaczego mi nie powiedział. Wciąż pamiętam to spojrzenie, gdy moja wilczyca wezwała jego wilka. Wciąż pamiętam, jak powietrze aż wibrowało, gdy zrobił krok w moją stronę. Wciąż czułam jego dłonie na sobie, jego oddech, jego usta… Boże, cholernie mi brakowało tego drania. I to było z mojej strony głupie, biorąc pod uwagę, że ulotnił się w środku nocy, urwał ze mną kontakt, a tydzień później wyjechał do Akademii Strażników Apex — rok wcześniej, niż powinien. Minęły od tego czasu dwa lata. Od tamtej pory każdy dzień spędzałam na zmaganiu się z pytaniem: Dlaczego? Czy byłam aż tak beznadziejna? Czy aż tak mu się nie podobało? A może chodziło o coś innego — coś głębszego — czego nie rozumiałam? Wszystkie te pytania miały doczekać się odpowiedzi dzisiaj, ponieważ ja również wybierałam się do akademii. Rowan, mój brat bliźniak, i ja skończyliśmy w zeszłym tygodniu osiemnaście lat. Dla niego ten przełomowy moment wiązał się z ekscytacją i poczuciem celu. Dla mnie przyniósł determinację i tajny plan. List z informacją o przyjęciu Rowana do Akademii Strażników Apex przyszedł miesiąc temu, a wraz z nim mój. On o tym nie wiedział, bo przejęłam oba listy w momencie ich dostarczenia. Akademia — mordercza instytucja mająca kształtować przyszłych alf — nie odrzucała nikogo z krwią alfy, nawet jeśli brakowało mu przeszkolenia lub kwalifikacji, by przetrwać. A mi brakowało obu tych rzeczy. Nie było tajemnicą, że Rowan i Kael trenowali na wojowników przez całe życie. Musztry bojowe, lekcje strategii, a nawet biegi wytrzymałościowe przez zamarznięte lasy w środku zimy. A ja? Ja przyglądałam się temu z boku. Moi rodzice nie uważali, by dziewczyna musiała trenować walkę, nie wspominając już o marzeniach o przywództwie. Byli starej daty, jak większość wilkołaków. Akademia nie była dla „kruchych istot” takich jak ja. Nie mówili tego wprost, ale ich spojrzenia mówiły wystarczająco dużo. Trenowałam więc w tajemnicy, kiedy tylko mogłam — ćwicząc to, czego Rowan nauczył mnie podczas dziecięcych zabaw i polegając na instynktach mojej wilczycy, by nadrobić zaległości. Wciąż nie byłam nawet w połowie tak dobra, by sobie poradzić, ale nie byłam też całkowicie bezbronna. Ale teraz, gdy Rowan sznurował buty w przedpokoju, byłam gotowa na swój ruch. Przewieszona przez ramię za duża torba sportowa uderzyła o moje biodro, gdy schodziłam po schodach. Rowan zerknął na mnie, mrużąc oczy. — O co chodzi z tą torbą? — zapytał, sprawdzając swoją, by upewnić się, że wziął właściwą. Pożegnania mieliśmy już za sobą. Rowan i ja byliśmy nierozłącznymi bliźniakami od urodzenia. Wiedziałam, że rozstanie ze mną było dla niego najtrudniejszą częścią i dla mnie też by tak było, gdybym sama nie wyjeżdżała. Wczoraj pochwalił mnie za to, „jak dobrze przyjęłam fakt, że nie zobaczę go ani nie porozmawiam z nim przez cztery lata”, ale gdyby tylko wiedział. Postawiłam torbę obok jego i skrzyżowałam ramiona. — Jadę z tobą. Patrzył na mnie przez chwilę, po czym wybuchnął śmiechem. — Nie mówisz poważnie. — Śmiertelnie poważnie — odparłam, unosząc podbródek. — Mój list o przyjęciu też przyszedł. Śmiech Rowana natychmiast zamarł. — Żartujesz. — Nie. — Mama i tata nigdy ci nie pozwolą. — Dlatego o tym nie wiedzą — odcięłam się. — Jestem teraz dorosła, Rowan. Sama podejmuję decyzje. Poza tym, nie zostawisz mnie tutaj. Pomachałam mu listem przed nosem, a on go złapał, przebiegając wzrokiem po słowach, które — byłam pewna — były identyczne z jego. Przeczesał dłonią ciemne włosy, co było niezawodnym znakiem, że zaraz włączy mu się tryb „opiekuńczego starszego brata”. Technicznie rzecz biorąc, był ode mnie starszy tylko o kilka minut, ale te minuty wystarczyły, by nabawił się kompleksu, przez który uważał, że potrzebuję nieustannej ochrony. Był teraz stuprocentowym alfą — mój dawny braciszek zniknął. Kiedy byliśmy młodsi, byliśmy niemal identyczni. Nasze głębokie, ciemnobrązowe włosy i zielone oczy sprawiały, że rzucaliśmy się w oczy. Ale gdy dorośliśmy, przerósł mnie o głowę, zmężniał i wyglądał wręcz groźnie. Choć wcale się go nie bałam. — Elora, Akademia to nie zabawa. To nie jest jakaś przygoda, na którą możesz sobie po prostu… pojechać. Zjedzą cię tam żywcem. Nie trenowałaś do tego — nie jesteś gotowa! — Więc będę trenować tam — odparłam po prostu. — Poradzę sobie, tak jak wszyscy inni. — To nie jest takie proste! — podniósł głos z frustracji. — Czy ty wiesz, ilu ginie co roku podczas pierwszego wyzwania? Albo kończysz jako alfa, albo… w ogóle nie kończysz. Zasady Akademii są brutalne. Oni cię— — Jadę — przerwałam mu, wytrzymując jego wściekłe spojrzenie. — Możesz wyjechać teraz, a ja cię dogonię później. Ale tak czy inaczej, Rowan, jadę. — El— — Wybieraj, Rowan — ucięłam. — Wiesz, że jestem tak samo uparta jak ty, jeśli nie bardziej. I wiesz, że jeśli teraz odjedziesz beze mnie, to nawet jeśli wezwiesz wszystkich strażników i przykujesz mnie srebrnymi łańcuchami, znajdę sposób i przyjadę. A wiesz, że jak już wejdziesz do ASA, to nie możesz wyjść. Więc dokonaj wyboru. Jedziesz ze mną teraz, albo zobaczysz mnie na miejscu później. Patrzył na mnie, jakbym była obcą osobą — jakbyśmy nie dzielili ze sobą całych narodzin i życia. Ale widziałam to wyraźnie w jego oczach. Był przerażony. O mnie. O moje życie. Bał się, że mnie straci. — Dlaczego? — to było jego jedyne słowo. — Dlaczego tak bardzo chcesz tam jechać? Westchnęłam, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Wiedziałam, że nigdy nie domyśli się, że jadę tam dla Kaela. Musiałam z nim porozmawiać, to fakt. I mogłam poczekać kolejne dwa lata, aż skończy akademię, nie ryzykując tak rażąco życia, to też fakt. Ale… nie umiałam tego wyjaśnić. To było coś znacznie więcej niż tylko Kael i Rowan. Czułam, że muszę tam być. Jakby to było wyryte w kamieniu. Nie chciałam wyjść na wariatkę, więc nie mogłam tego powiedzieć. Poza tym on nie wie, że Kael jest moim mate. Kael nigdy mu nie powiedział, ja też nie. Zrobiłam to częściowo ze względu na Kaela. Gdyby Rowan dowiedział się o nocy, którą spędziliśmy razem, i o tym, że mnie zostawił — tak jak zostawiał liczne kobiety, o których słyszeliśmy, że z nimi sypia — Rowan by go zabił i zniszczył ich przyjaźń. To, co ich łączyło, było rzadkością. Nie chciałam tego niszczyć, nawet jeśli oznaczało to ukrywanie prawdy przed moim bliźniakiem — a to więź ustępująca jedynie więzi mate. Więc jemu też nie mogłam powiedzieć, że to z powodu Kaela. Zamiast tego, podałam bratu najprostszą odpowiedź. — Rowan, jesteś moją drugą połową… dosłownie. Przez całe życie byłeś przy mnie, a teraz masz tak po prostu wyjechać na cztery lata? Zero kontaktu, żadnej wiedzy, czy żyjesz? Nie mogę… nie mogę być z dala od ciebie, Ro. Nie jestem na to gotowa. Jego rysy twarzy wyraźnie złagodniały, opuścił ramiona i przyciągnął mnie do piersi. Znajomy zapach cedru i mięty wypełnił moje zmysły, a ja natychmiast się odprężyłam. To nie było kłamstwo. Duża część mnie spanikowała na myśl o tym, że Rowan pewnego dnia zostawi mnie, by udać się do akademii. Miałam swoje powody, by złożyć podanie, to prawda, ale ten zdecydowanie był jednym z nich. — Wiedziałem, że nie przyjęłaś tego tak spokojnie — powiedział, odsuwając się i ujmując moją twarz w dłonie. — Bo ja na pewno nie. Wypuścił gwałtownie powietrze, zaciskając szczękę, z miną kogoś, kto czuje, że będzie tego żałował do końca życia. Wiedziałam, że go mam. — Jesteś niemożliwa, wiesz o tym? — wymamrotał. Zarzucił swoją i moją torbę na ramię i skinął głową w stronę drzwi. — Dobra. Chodźmy.

Odkryj więcej niesamowitych treści