Wchodzę do sypialni i wyciągam walizki z głębi szafy; kładę je na łóżku, by zacząć pakować resztę moich rzeczy. W szafie zostało tylko kilka kompletów ubrań, a w łazience jedynie codzienne przybory toaletowe.
Większość rzeczy, które chcę ze sobą zabrać, jest już w walizkach. Decyzję o opuszczeniu Watahy Shadow Valley podjęłam na moim przyjęciu z okazji szesnastych urodzin i już wiem, dokąd się udaję.
Pojadę do Starszyzny, by nauczyć się wszystkiego, czego potrzebuję, aby stać się najlepszą Betą, jaką mogę być, i znajdę Watahę, która doceni mnie za to, kim jestem.
Moja broń jest w bagażniku mojego samochodu; wyciągam ją za każdym razem, gdy jej potrzebuję, i odkładam z powrotem po wyczyszczeniu. Pozostał mi tylko bagaż, a potem upewnię się, że wszyscy zrozumieją, kto jest odpowiedzialny za moje odejście.
Dobra, miejmy przedstawianie się z głowy. Nazywam się Dallas, mam osiemnaście lat, a moja Likan, Charna, pojawiła się rok temu. Moje życie nie było usłane różami, a jedynym powodem, dla którego zostałam tak długo, była nadzieja na znalezienie mojego Towarzysza.
Cóż, już wiemy, że to nie poszło zgodnie z planem. Oficjalnie kończę z ludźmi w moim życiu i przywództwem tej Watahy.
Wracam na piętro Alfy i, ku mojemu zaskoczeniu, Nico i Lucy wciąż to robią, ale mam to już gdzieś.
– Nico, mocniej – słyszę jęk Lucy. – Zrób mi szczeniaka, chcę, żebyś doszedł we mnie. – Słyszę jęk Nico, zanim krzyczy, że dochodzi.
Z trzaskiem otwieram drzwi, a Lucy pada na podłogę, gdy Nico zrzuca ją ze swojego kutasa, przestraszony moją obecnością. Oboje wyglądają żałośnie i zrobili bałagan w sypialni.
Nie czekam na jego reakcję; po prostu odwracam się na pięcie i idę korytarzem do drzwi.
– Proszę, Dallas. Zaczekaj. To nie tak, jak wygląda; to się po prostu stało – mówi Nico, skacząc na jednej nodze, próbując wciągnąć dresy.
Nic nie mówię; po prostu idę dalej schodami w dół i wiem, że Nico i Lucy są tuż za mną.
Wszyscy w głównej jadalni cichną w momencie, gdy widzą, jak wchodzę, i słyszę kilka szeptów, gdy Nico i Lucy wchodzą za mną; wszyscy czują zapach seksu w powietrzu.
– Ja, Dallas, odrzucam ciebie, Nico, jako mojego Towarzysza – mówię, odwróciwszy się, by na niego spojrzeć.
– Nie obchodzi mnie, czy to zaakceptujesz, czy nie. Po prostu wiedz, że to nie powstrzyma mnie przed znalezieniem własnego szczęścia, a ty będziesz musiał ponieść konsekwencje niezaakceptowania mojego odrzucenia – oświadczam.
– Dallas, dlaczego odrzucasz naszego Syna? – pyta Alfa Leon, a ja odwracam się, by na niego spojrzeć.
– Ponieważ, jak zwykle, Lucy chciała tego, co moje, i to dostała. Twój Syn pieprzył Lucy, mimo że wiedział, iż nasza więź partnerska była niemal kompletna, a teraz wiem, dlaczego nie chciał, żebyśmy komukolwiek mówili – mówię, patrząc prosto w oczy Alfy Leona.
Odwracam się z powrotem do Lucy i Nico; on wciąż się we mnie wpatruje, a jego dłonie są przyciśnięte do piersi. Nie czuję żadnego bólu, ale to może się zmienić, jeśli on zaakceptuje moje odrzucenie.
– Chciałaś go, to możesz go sobie wziąć. Możesz mieć wszystko, co kiedyś było moje. Mam nadzieję, że będziecie razem bardzo szczęśliwi i mam nadzieję, że nacieszycie się swoim zwycięstwem – mówię do Lucy, po czym mijam ją i wychodzę z głównej jadalni.
– Stój, nie możesz wyjść. Jesteś moją Towarzyszką – mówi Nico, a ja odwracam się i widzę go stojącego w drzwiach.
– Nie jestem już twoją Towarzyszką. Wybrałeś sypianie z nią, a teraz możesz radzić sobie z konsekwencjami. Zawsze stawiałeś Lucy ponad mną, tak samo jak twoja rodzina, rodzina Gammy, a nawet mój własny Ojciec. Nigdy nie omieszkałeś mi przypomnieć, że uważałeś Lucy za ładniejszą ode mnie.
Nasza więź partnerska sprawiłaby, że zobaczyłbyś, iż się myliłeś, że skrzywdziłeś mnie swoimi słowami, a ja wybaczyłabym ci ze względu na naszą więź. Tym, czego nie mogę wybaczyć i czego nigdy nie wybaczę, jest to, że zdecydowałeś się pieprzyć inną kobietę – mówię spokojnym, zimnym głosem.
Cała jadalnia milczy, wszyscy czekają na to, co nastąpi.
– Dallas, może jest na to jakieś bardzo dobre wytłumaczenie… – Ale nie daję Alfie Leonowi szansy na dokończenie zdania.
– Jakie wytłumaczenie może mieć twój Syn na to, że siedział w Lucy aż po same jaja? Gdzie w tym cholernym wszechświecie to mógłby być wypadek? – warczę w jego stronę.
Więcej członków Watahy zgromadziło się w jadalni, wszyscy ciekawi dramatu rozgrywającego się na ich oczach.
Mój Ojciec w końcu wstaje z krzesła i jestem cholernie ciekawa, co będzie miał do powiedzenia.
– Dallas, jesteś przyszłą Betą. Masz już status w Watasze Shadow Valley; dlaczego nie przyznać Lucy statusu Luny? – mówi mój Ojciec.
Charna warczy w mojej głowie, ale trzyma się z tyłu mojego umysłu. Żadna z nas nie chce, żeby on wiedział, że już się przemieniłyśmy, ani że wiemy, iż kłamał w sprawie naszej Matki.
– CZYŚ TY, KURWA, POSTRADAŁ ZMYSŁY? CHCESZ, ŻEBYM ODDAŁA LUCY MOJEGO TOWARZYSZA, TAK JAK ODDAŁEŚ JEJ OSTATNI PREZENT, KTÓRY DAŁA MI MAMA, ALBO RODZINNĄ PAMIĄTKĘ, KTÓRĄ MIAŁEŚ MI DAĆ NA MOJE SZESNASTE URODZINY?
OGARNIJ TEN SWÓJ CHOLERNY MÓZG, NIENAWIDZĘ CIĘ DO SZPIKU KOŚCI – wrzeszczę na Ojca i wykorzystuję jego zszokowany stan.
– Nico, to twoja ostatnia szansa na zaakceptowanie mojego odrzucenia. Gdy wyjdę za drzwi, możesz już nigdy nie dostać tej szansy – oświadczam, patrząc na Nico i wydaje się, że dociera do niego, iż nikt nie zmieni mojego zdania.
– Ja, Nico, akceptuję twoje odrzucenie – mówi Nico, wiedząc, że nigdy mu nie wybaczę.
Wychodzę z Domu Watahy, nie oglądając się za siebie; wsiadam do mojego SUV-a, by wreszcie wydostać się z tego miejsca i rozpocząć nowe życie.
















