„Ja, Elena Varek, odrzucam ciebie, Viktorze Draken…” To były ostatnie słowa, jakie Elena wypowiedziała przed ucieczką z watahy. Jej serce zostało zdruzgotane przez mężczyznę, który ponad ich przeznaczoną więź przedłożył władzę i inną kobietę. Przez pięć lat ukrywała się w świecie ludzi, w ścisłej tajemnicy wychowując ich córkę, Rheę. Jednak gdy pogrzeb sprowadza ją z powrotem na terytorium wilkołaków, uświadamia sobie, że chłopiec, który złamał jej serce, przeobraził się w przerażającego, zimnokrwistego Alfę. Viktor natychmiast zamyka granice watahy, oplatając Elenę siecią swoich manipulacji. Choć udaje jej się brawurowo uciec do swojego spokojnego życia, „Zabójczy Brutal” już czeka na nią w mroku. Kiedy odkrywa istnienie czteroletniej dziewczynki będącej jego żywym odbiciem, wybucha w nim zaborcza obsesja. Stawia Elenie nieludzkie ultimatum: albo podda się jego mrocznemu, nieuchronnemu uściskowi, albo będzie patrzeć, jak on odbiera jej dziecko na zawsze.

Pierwszy Rozdział

Zastrzeżenie Uwaga, drodzy czytelnicy! Ta książka opowiada historię irytującego i frustrującego głównego bohatera oraz bohaterki, która wciąż odkrywa swoją wewnętrzną siłę. Jeśli oczekujecie silnej postaci kobiecej od samego początku, być może powinniście sięgnąć po inną moją książkę zatytułowaną „The Cursed Alpha's Thirst”. Otrzymałam mnóstwo opinii — zarówno pełnych miłości, jak i odrobiny nienawiści — więc uważajcie się za ostrzeżonych! A jeśli poczujecie nagłą chęć zabicia głównego bohatera, to nie moja wina. Cieszcie się tą podróżą... albo przygotujcie się na ostrą jazdę! Elena Uśmiechając się szeroko, chłonęłam zapach mojego mate, który właśnie wszedł do naszego mieszkania. Jego obecność zawsze niosła ze sobą spokój i ukojenie, co było niemal niewiarygodne. Nieważne, jak bardzo byłam podenerwowana, gdy tylko znajdował się blisko, wszystkie moje zmartwienia znikały jak ręką odją. Układałam ubrania w szafie, kiedy wszedł do sypialni i oparł się o drzwi, odwzajemniając uśmiech. — Hej — szepnęłam. Dzięki naszym wilkołaczym genom i wyostrzonemu słuchowi byłam na sto procent pewna, że mnie słyszy. — Hej, mała. Kurewsko ładnie pachniesz — objął mnie w talii i wtulił głowę w zagłębienie mojej szyi, by wciągnąć mój zapach. Mój mężczyzna! Mój Viktor! Nie mogłam uwierzyć, że po tak krótkim czasie można się w kimś tak bardzo zakochać. Viktor i ja odnaleźliśmy się około trzech tygodni temu. On miał dwadzieścia dwa lata, a ja dopiero co skończyłam osiemnaście. Byliśmy swoją długo wyczekiwaną miłością i nie zwlekaliśmy ani chwili, by pławić się w radości płynącej z naszego połączenia. Jedyną rzeczą, która powstrzymywała go przed naznaczeniem mnie, była Ceremonia Naznaczenia, organizowana zazwyczaj przez watahę; kolejna miała się odbyć za kilka dni. Natychmiast po tym, jak się odnaleźliśmy, wprowadziłam się do niego, mimo błagań rodziców. Mówili, że będę żałować ze względu na złą reputację Viktora, ale teraz marzyłam, by móc im powiedzieć prosto w twarz, że tak się nie stało. Oparłam się o jego silne ciało i ponownie wymruczałam jego imię. Viktor miał 188 centymetrów wzrostu, podczas gdy ja zaledwie 165. Przy nim byłam malutka. Jego przystojną twarz zdobiła mocno zarysowana szczęka, przenikliwe oczy, idealny nos i urzekający uśmiech. Wiedziała, że wygrałam los na loterii. Wszystkie dziewczyny w wataże pewnie pękały z zazdrości, że to właśnie Viktor jest moim mate. — Muszę przygotować kolację, Viktor — szepnęłam. Wpatrywał się we mnie, a jego wzrok przeszywał mnie na wskroś, przekazując pożądanie i łaknienie. — Potrzebuję cię, El. Jeśli cię nie dostanę, padnę trupem — nazwał mnie El. Jego El! Mówił, że pojawiłam się w jego życiu wtedy, gdy najbardziej potrzebował światła, a ja je ze sobą przyniosłam. Gdy zaśmiałam się z jego słów, jego usta spotkały się z moimi i zaczął mnie namiętnie całować. Zarzuciłam mu ręce na szyję i odwzajemniłam pocałunek. Jego język dotykał mojego, spijając każde słowo i każdy śmiech z moich warg. Delikatnie wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka. Viktor nigdy nie uprawiał seksu nigdzie indziej niż w sypialni. Uważał, że robienie tego w innych miejscach jest „brudne”. Położył mnie na materacu, a ja szybko splotłam palce za jego szyją, by móc zdjąć koszulkę z jego idealnego ciała. Zrobiłam to, a on przełożył moją sukienkę przez głowę. Dzięki Bogu, że pod spodem byłam naga. — Kurwa — mruknął. Nie marnując ani chwili, zaczął obsypywać moją twarz pocałunkami. — Tęskniłem za tobą, moja El. — Widziałeś mnie rano. Odchyliłam głowę do tyłu i jęknęłam, gdy nagle zaczął ssać moje sutki. Przystawił swój twardy członek do mojego wejścia, a mi na moment zaparło dech. — Chcę, żebyś mnie dzisiaj mocno rżnął, Viktor — spojrzał na mnie. — Proszę — wydęłam wargi. Położył palec wskazujący na moich ustach, powstrzymując mnie przed dalszymi błaganiami. — Mówiłem ci już, że będę się z tobą tylko kochać, smakować twoje ciało cal po calu i wielbić cię, aż zabraknie ci tchu. Dzisiejsza noc nie będzie inna. Wsunął się we mnie, a ja zajęczałam prosto w jego usta. — Patrz na mnie, El — rozkazał, a ja go posłuchałam. — Grzeczna dziewczynka. Z przeplecionymi palcami i zablokowanym wzrokiem, pożerał mnie delikatnymi pchnięciami. Każdy dotyk, każdy pocałunek i każda pieszczota zapisały się w mojej pamięci na długo. Następnego dnia po południu mój idealny światek legł w gruzach, a ja zdałam sobie sprawę, że żyłam w świecie fantazji, który sama sobie stworzyłam. Viktor mnie zostawiał! Na dobre. Żyłam w kłamstwie i obłudzie, a wszystko i wszyscy, których poświęciłam dla mojego mate, okazali się nic niewarci. Opuściłam rodzinę, by być z człowiekiem, który jest bękarcim synem Alfy, a on teraz stał przede mną i mówił, że mnie nie naznaczy, bo jego matka chce go w swojej wataże i już zaaranżowała mu małżeństwo. Małżeństwo, które było planowane od piętnastu lat, a którego tożsamość Viktor przede mną ukrywał. Chciałam mu się zaśmiać w twarz, ale nie potrafiłam znaleźć w sobie nawet tyle siły. — Mówisz mi, że... stoisz tutaj i mówisz mi, że to koniec — zapytałam, a mój głos drżał, gdy zmuszałam się, by nie wybuchnąć płaczem. — Musisz zrozumieć, El, moja... Uciszyłam go, unosząc palec. — Mów mi Elena. — El — próbował mnie dotknąć, ale się odsunęłam. — Pierdol się, Viktor. Pierdol się! Przyciągnął mnie do siebie, ale walczyłam, by się wyrwać, bo nie podobało mi się, jak moje ciało na niego reaguje. — Czeka na mnie wielka odpowiedzialność, Eleno. Nie mogę odmówić. — Jaka to odpowiedzialność? — zapytała ponownie w ten sam sposób, w jaki pytałam go przez ostatnie dwie godziny. — Nie zrozumiesz, El — potrząsnął głową, jakby powiedział coś niewłaściwego. — Nie mogę ci powiedzieć, przepraszam. Skinęłam głową, przyjmując jego słowa i decyzję. — Dobrze, kiedy wyjeżdżasz? — Gdy tylko Alfa zatwierdzi mój wyjazd — odpowiedział. Jego ojciec był Alfą i mimo że Viktor był jego nieślubnym synem, ten człowiek nie wahałby się dać mu tego, czego chciał. — Świetnie! W takim razie to chyba nasze ostateczne pożegnanie. Wpadłam do sypialni, nie czekając na ani jedno jego słowo. Choć byliśmy razem krótko, nie chciałam wierzyć, że to koniec. To było dla mnie jak koszmar na jawie. — Co ty robisz? Zapytał, obserwując, jak upycham jego ubrania do torby. — Pomagam ci się pakować. — Nie wyjeżdżam w tej chwili. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego. Byłam pewna, że Alfa już zatwierdził jego wyjazd. Powiedział: — Prawdopodobnie wyjadę dziś wieczorem. Viktor przeszedł obok łóżka i podszedł do mnie. Wziął mnie w ramiona, a łzy, które tak bardzo starałam się powstrzymać, spłynęły mi po twarzy. — Ciii, wszystko będzie dobrze, El — zapewnił mnie, ale czy naprawdę? Przez chwilę wpatrywał się w moje usta, po czym pocałował mnie powoli, tak mocno, że ugięły się pode mną nogi. Odsunęłam się od niego, zanim sytuacja wymknęła się spod kontroli. Chwyciłam dwie nasze ramki ze zdjęciami i cisnęłam nimi do kosza na śmieci. Złapałam bransoletkę, którą mi dał, i szarpnęłam, rozrywając ją na kawałki i zostawiając na ziemi roztrzaskane kryształki, które niegdyś nosiły nasze inicjały. — Wiem, że to twój dom, ale powinieneś już wyjść. — Mógłbym porozmawiać z twoimi rodzicami, zanim wyjadę. Nie możesz zostać sama, El. Wiem, jak bardzo boisz się ciemności, deszczu i piorunów — powiedział z figlarnym uśmieszkiem. — Odrzucasz mnie czy nie? — zapytałam, ignorując jego komentarz. Moje dłonie zesztywniały wzdłuż ciała, gdy wstrzymałam oddech. — Nie musimy tego robić, El. Wzruszyłam ramionami. A co innego mamy niby zrobić? On ożeni się z inną kobietą, sprowadzi ją do tej watahy, a ja miałabym na niego czekać? Nigdy! — Ja, Elena Varek, odrzucam ciebie, Viktorze Drakenie... — przerwałam, gdy łzy zaczęły płynąć mi z oczu, a ja zaczęłam dusić się z emocji. — ...jako mojego przeznaczonego mate. Niech nasze więzi zostaną zerwane. Spojrzał na mnie i przez ułamek sekundy w oczach Viktora ujrzałam strach. Przez wszystkie dni spędzone razem nigdy nie widziałam go tak przerażonego i niemal pożałowałam swojego czynu. — Przyjmuję odrzucenie — szepnął, a wiatr poniósł jego słowa. Rzuciwszy ostatnie spojrzenie na pokój, Viktor wyszedł, pozostawiając za sobą wspomnienia wspólnie spędzonych chwil. Opadłam na podłogę, płacząc nad tymi wspomnieniami. Miłość mojego życia odeszła. To tak bardzo boli — odrzucenie, fałszywe obietnice i kłamstwa.

Odkryj więcej niesamowitych treści