Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Autor: Football Boy

Odrzucenie przez Alarica
Autor: Football Boy
16 cze 2026
POV Serafiny Byłam na balu maturalnym, stałam w zatłoczonej sali. Alaric właśnie został ogłoszony królem, a tradycja nakazywała mu wybrać królową. Serce mi waliło, gdy schodził ze sceny, a tłum rozstępował się przed nim. Ku mojemu przerażeniu, jego wzrok spoczął na mnie. Czas stanął w miejscu, gdy zatrzymał się tuż przede mną. Był tak blisko, czułam jego ciepły oddech na skórze. Oddech uwiązł mi w gardle. W brzuchu poczułam ucisk, tętno dudniło mi w uszach. Czy to było to? Moment, o którym potajemnie marzyłam? Nic jednak nie przygotowało mnie na to, gdy warknął mi do ucha: — Z drogi. — Z tym irytującym uśmieszkiem na twarzy. Sala wybuchnęła śmiechem, gdy minął mnie, kierując się ku Genevieve — tej samej Genevieve, która dzień wcześniej przespała się z moim chłopakiem. Zamarłam, czując, jak twarz mi płonie, podczas gdy ich śmiech stawał się coraz głośniejszy. Odwróciłam się i wybiegłam, łzy mazały mi obraz, gdy wpadałam w drzwi. Nie powinno mnie tam być po tym wszystkim, co zaszło z Genevieve, ale Elara zmusiła mnie do wyjścia, mówiąc: „To noc, której nigdy nie zapomnisz, Sera”. Miała rację. — Sera, wstawaj! Ostry głos Genevieve wyrwał mnie z koszmaru. Oddychałam szybko, pot perlił mi się na czole, gdy wspomnienia uderzyły we mnie z nową siłą — odrzucenie Alarika, upokorzenie. Nawet pięć lat później bolało to tak samo świeżo. Zostałam brutalnie przywrócona do rzeczywistości, mrużąc oczy na jej sylwetkę. Stała z rękami na biodrach, uparta jak zawsze. Kiedy ona w ogóle tu weszła? — Powiedziałam: wstawaj, Sera! — Jej głos rozległ się ponownie, tym razem głośniej. Z zirytowanym westchnieniem ściągnęła ze mnie kołdrę, a chłodne poranne powietrze owiało moje ciało. — Co? Jest pieprzona szósta rano, Gen — wymamrotałam, przenosząc wzrok z zegara na nią. Przewróciła oczami. — Powiedziałaś, że wstaniesz wcześnie. Dzisiaj biegamy. Biegamy? Kto się na to zgodził? — Rusz tyłek, albo wykąpię cię w zimnej wodzie — zagroziła z tym swoim uśmieszkiem typu „nie masz wyboru” błąkającym się na ustach. — Załóż to — wskazała na coś, co wyglądało na pasujący komplet do biegania wiszący na krześle, posłała mi promienny, porozumiewawczy uśmiech i wyszła, nie dając mi szansy na sprzeciw. Stać mnie było jedynie na jęk. Typowa Genevieve — wciąga mnie do swojego świata fitnessu i doskonałości. Bo oczywiście dbanie o formę było jednym z jej licznych osiągnięć. Jedyne, czego chciałam, to położyć się z powrotem, wpełznąć pod kołdrę i przytulić do poduszki, ale znając Genevieve, była zdolna spełnić swoją groźbę. Wywlokłam się więc z łóżka i poczłapałam do jej absurdalnie wielkiej łazienki, mając nadzieję, że ciepła woda zmyje ze mnie to podłe samopoczucie. Ale gdy tylko zamknęłam oczy, głos Genevieve wkradł się do moich myśli niczym fatalna piosenka puszczona w pętli. „Faceci tacy jak Alaric Vane nigdy nie wybraliby dziewczyny takiej jak ty”. Te słowa piekły. Coś więcej. Paliły żywym ogniem, wywołując ból głęboko w piersi. „Dominic mnie podrywał, Sera”. Jak ona mogła to w ogóle powiedzieć? Jakbym była niewidzialna, jakbym nigdy nie miała szans. Nawet u mojego byłego. Nie powinno mnie tu być, nie po tym wszystkim, co się między nami wydarzyło, ale przyjazd tutaj nie był najłatwiejszym wyborem. To miało mi pomóc — uciec od bólu — ale wystarczyła jedna noc w jej luksusowym letnim domu, bym poczuła się najgorzej na świecie. Ten dom, jej nieskazitelne życie i jej niewiarygodnie okrutny język, wszystko krzyczało „Genevieve”. Miałam nadzieję, że kilka lat ją zmieniło — nauczyło pokory — ale niestety, nie zmieniła się ani trochę. Po długim, wcale nie cichym prysznicu, zeszłam na dół. Wywróciłam oczami z westchnieniem, schodząc po jej imponujących schodach, tylko po to, by stwierdzić, że zgodnie z przewidywaniami jeszcze jej nie ma. Wiedziałam, że będę musiała na nią czekać. Zawsze „spóźniała się z klasą”. Idealne życie Genevieve przypominało mi aż nazbyt dobitnie o moim własnym bałaganie. Jej ogromna kuchnia lśniła, a ja poczułam ukłucie zazdrości — ona miała świat, w którym wszystko błyszczało, podczas gdy ja tonęłam. Lodówka zdawała się być wybawieniem, chłodna woda mogła pomóc. Ale nawet ta mała pociecha została zrujnowana, gdy tylko otworzyłam drzwiczki. To było jak otwarcie puszki Pandory. Przed oczami stanęły mi obrazy Alarika z wczoraj — te jego ciemne, przenikliwe niebieskie oczy, sposób, w jaki jego ciało wypełniało idealnie skrojony garnitur, poczucie jego obecności w pokoju. Wciąż czułam żar tamtej chwili, gdy na niego wpadłam, stojąc tam w samym ręczniku, niezręczna i bezbronna, odprawiając te swoje wygibasy. Ugh! Prawie słyszałam jego ochrypły głos, gdy ten złośliwy uśmiech wykwitał na jego twarzy — ten znajomy grymas, który zawsze sprawiał, że serce mi biło szybciej, w brzuchu robiło fikołki, a ciało drżało. Na samo wspomnienie oblałam się rumieńcem. Nienawidziłam tego, że wciąż tak na mnie działał, nienawidziłam tego, że nawet teraz, po wszystkim, co zrobił, moje myśli były zaplątane w Niego. Ugh! Nigdy nie mogłabym z nim być. Nieważne, jak bardzo pyszni się Genevieve, ani jak wielką pokusą jest Alaric — on jest jej narzeczonym, a ja nie mogłabym mieć z nim nic wspólnego. Nie mogłabym być taką dziewczyną. Musiałabym porzucić wszystko, czym jestem, by stać się kimś takim. Jestem grzeczną dziewczyną. Elara wychowała mnie lepiej. A przynajmniej tak myślałam. Zeszłej nocy, w chwili słabości, pragnęłam być dziewczyną Alarika, tylko po to, by Genevieve poczuła choć ułamek tego bólu, który mi zadała. Może po prostu chciałam zakosztować tego zakazanego dreszczu — jego ciała, jego obecności. Boże, nie, Serafino. „Przestań, Sera. Masz większe serce niż oni. To czyni cię wyjątkową”. Głos Elary wkradł się do moich myśli. Wyluzuj, Elaro, to nie tak, że Alaric Vane mógłby mnie kiedykolwiek chcieć. Wyraził się dość jasno na balu. Ale wyjątkowa czy nie, będę potrzebować czegoś więcej niż dobrego serca, by przetrwać to lato. Mrugnęłam, orientując się, że przelałam wodę w szklance. Płyn rozlał się po blacie, ściekając na moje buty. — Szlag — wymamrotałam, chwytając ręcznik, by zetrzeć ten bałagan. Telefon zabrzęczał na blacie, niemal gubiąc się w chaosie, który stworzyłam. To był mój redaktor i jeszcze zanim przeczytałam wiadomość, czułam pismo nosem — odrzucenie. „Twój tekst jest zbyt mdły, Serafino. Jest nudny. Powinnaś spróbować innego tematu, czegoś bardziej interesującego albo... kogoś”. Wpatrywałam się w te słowa, czując ukłucie głęboko w piersi. Nie odrzucał tylko mojego tekstu; czułam się, jakby odrzucał mnie. Znowu. — Świetnie, po prostu świetnie! — wymamrotałam, przewijając wiadomość. To nie był byle jaki tekst, to była moja praca dyplomowa, ta, która musiała być idealna, a to była już trzecia wersja, którą zmieszał z błotem. Nienawidził jej. Nazwał ją mdłą i dołującą. Ugh! W tym tempie nigdy nie zaliczę tego przedmiotu. Nie tylko zawalałam pracę; zawalałam wszystko. A nie mogłam sobie na to pozwolić — to była moja jedyna droga wyjścia z tego bagna, szansa na znalezienie swojego miejsca w świecie, próba udowodnienia samej sobie, że jestem coś warta. Genevieve w końcu wpadła do pokoju ze swoją typową dawką energii. Promieniała, jak zwykle, w różowym, markowym stroju do biegania, każdy włos na swoim miejscu. — Jest i ona! — zaćwierkała, pokazując w uśmiechu swoje nieskazitelne zęby. Spojrzała na mnie i uniosła brew. — Sera, wyglądasz jak śmierć. Nie spałaś dobrze? Obudziłaś mnie o pieprzonej szóstej rano. Chciałam to wykrzyczeć, ale byłam zbyt rozproszona e-mailem. — Nie. Skrzywiła się, patrząc na mnie, jakby diagnozowała poważny problem. — Wyglądasz, jakbyś właśnie zobaczyła kupę gnoju. — Gorzej. Mój redaktor — jęknęłam. — Nienawidzi tego, co napisałam. Mówi, że to „mdłe” i „dołujące”. Znowu. Genevieve przewróciła oczami w najbardziej dramatyczny sposób. — O przestań, Serafino. On brzmi jak idiota. Jesteś jedną z najmądrzejszych osób, jakie znam. Jest po prostu zbyt głupi, by docenić twój geniusz. Szczerze, ktoś powinien mu powiedzieć, żeby się zamknął. Parsknęłam. — Zamknij się, Arthurze! Obie się zaśmiałyśmy i przez chwilę wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Genevieve, moja najlepsza przyjaciółka, moja cheerleaderka, była tutaj, gotowa mnie pocieszyć. Ta jej strona sprawia, że zapominasz o całej reszcie. Miło było się pośmiać, zapomnieć o kłopotach choć na parę minut i poczuć, że moje życie znów jest normalne. — Dzięki — uśmiechnęłam się. — Swoją drogą, ten strój do biegania jest idealny. Skąd w ogóle znałaś mój rozmiar? — Och, daj spokój, Sera, zapominasz, że jesteś po prostu mną, tylko z nieco większą ilością ciałka... — Mrugnęła. Opadła mi szczęka w udawanym oburzeniu, po czym wydałam z siebie wyczerpany śmiech. — O Boże, Gen. Przewróciłam oczami. W jakiś sposób wczorajszy gniew zelżał. Może nie byłam tak twarda, jak myślałam; może potrzebowałam jej tak samo mocno, jak ona cieszyła się z faktu, że jest mi potrzebna; może nie potrafiłam chować do niej urazy, bo była dla mnie jak rodzina. Mimo wszystko. Jedyna osoba, jaka mi została, by ją kochać, trzymać blisko i jej się zwierzać. — Co do mojej pracy — westchnęłam — nie sądzę, by chodziło o Arthura. Może to ta historia. Może faktycznie jest nudna i dołująca. — Cóż, jestem pewna, że coś wymyślisz, mądralo. I nie martw się — załatwię ci nowego redaktora, kogoś, kto pozna się na prawdziwym talencie, gdy go zobaczy. Uniosłam brew. — Naprawdę? Zrobiłabyś to? — Oczywiście! Czego bym dla ciebie nie zrobiła, Sera? — Uśmiechnęła się szeroko, a ja niemal prychnęłam na te słowa. Czego by dla mnie nie zrobiła? Nie okazała szacunku? Nie dbała o mnie? Nie trzymała pod jednym dachem z Alarikiem Vanem? Gdzie on w ogóle był? I nagle do mnie dotarło. On tu był. On tu mieszkał. I będę musiała go znowu zobaczyć. Będę musiała znów stawić mu czoła, będę musiała ciężko walczyć, by nie zburzyć swoich murów. Szlag. Właśnie gdy myślałam, że zaczynam czuć się w porządku, myśl o ponownym spotkaniu z Alarikiem Vanem — po tym wszystkim — sprawiła, że serce stanęło mi w piersi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Odrzucenie przez Alarica – Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki | Czytaj powieści online na beletrystyka