Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Autor: Football Boy

Ponowne spotkanie z dręczycielem z liceum
Autor: Football Boy
16 cze 2026
POV Seraphiny „Seraphina Grzywka?!” – mruknęłam pod nosem, wciągając piżamę z niepotrzebną siłą. To przezwisko odbijało się echem w moich myślach, razem z tym jego pyszałkowatym wyrazem twarzy. Jak on śmie wciąż mnie tak nazywać? Z wszystkich ludzi na świecie, dlaczego akurat on? Genevieve powinna mnie ostrzec. Powinna mi powiedzieć, kim jest jej narzeczony, zanim tu przyjechałam. Ale nie. Zamiast tego musiałam się o tym dowiedzieć, wpadając na mojego szkolnego prześladowcę w jej wielkiej sypialni. Czy to była jego sypialnia? Nieważne. Powinna mnie ostrzec. Powinna mnie ostrzec, że spotkam tego samego aroganckiego palanta, który dręczył mnie bez końca. Ugh. Opadłam na łóżko, próbując uspokoić gonitwę myśli. Ale nieważne, jak bardzo się starałam, wspomnienia o nim wracały lawinowo. Alaric Vane, król drużyny hokejowej, król szkoły, król... cóż, wszystkiego. Był facetem, którego pragnęła każda dziewczyna. Nawet ja. Okej, może nie od razu. Na początku nie mogłam go znieść. Ta jego pewność siebie, sposób, w jaki się uśmiechał, jakby cały świat należał do niego – to wszystko doprowadzało mnie do szału. Ale potem zaczął mi dokuczać. Nazywać mnie „Seraphina Grzywka” przez te moje rzadkie kosmyki na czole. I choć nienawidziłam tego przezwiska, nie mogłam nie zauważyć, jak moje serce zamierało, ilekroć je wypowiadał. Próbowałam to ignorować. Próbowałam udawać, że mnie to nie obchodzi. Ale w głębi duszy? Byłam w rozsypce. A potem nadeszła przedostatnia klasa. Genevieve wydała jedną ze swoich niesławnych imprez przy basenie, a paru chłopaków uznało, że będzie zabawnie wepchnąć mnie na głęboką wodę. To, o co nie dbali – albo o czym nie wiedzieli – to mój lęk przed wodą. Wpadłam w panikę. Nie mogłam oddychać, nie mogłam myśleć. Tonalna, młóciłam wodę, pewna, że utonę – dopóki Alaric nie wskoczył za mną. Wyciągnął mnie z wody, jakby to była drobnostka, położył na ziemi i zrobił mi reanimację na oczach wszystkich. Kiedy się ocknęłam, trzymał mnie w ramionach, a jego twarz była blada z martwienia się. I to było na tyle. Byłam zgubiona. Od tamtej pory, nieważne jak bardzo mi dokuczał, nieważne jak bardzo się ze mnie wyśmiewał, nie mogłam przestać o nim myśleć. Zaczęłam dostrzegać w nim wszystko – jego krzywy uśmiech, to, jak jego niebieskie oczy mrużyły się ze śmiechu, sposób, w jaki jego włosy zawsze wyglądały, jakby przed chwilą przeczesał je dłonią. To było głupie. Wiedziałam, że to głupie. Ale nie potrafiłam nad tym zapanować. Oczywiście on nigdy nie czuł tego samego. Bo niby jak? On był Alaricem Vane'em, a ja byłam tylko... cóż, mną – stypendystką, której nie było stać na szkolny lunch. Wciąż mnie dręczył, nazywając mnie „Grzywką” przy wszystkich, sprawiając, że czerwieniałam i jąkałam się jak idiotka. Więc zrobiłam jedyną rzecz, jaką mogłam – udawałam, że go nienawidzę. To działało. Przez jakiś czas. Co z oczu, to z serca, prawda? Ale teraz... Teraz on jest tutaj. W domu Genevieve. Jako jej narzeczony. Wydusiłam z siebie jęk frustracji, chowając twarz w poduszce. Dlaczego wszechświat nie może dać mi spokoju? Drzwi skrzypnęły i do środka wmaszerowała Genevieve, cała w uśmiechach i promieniach słońca. Pachniała słodyczami, jak zwykle; jej jasna obecność zdominowała pokój. – Jak tam leci? – zapytała, opadając na łóżko obok mnie. – Zadomowiłaś się jakoś? Usiadłam, splatając mocno ramiona. – Powinnaś mi była powiedzieć. Mrugnęła oczami, udając niewiniątko. – Powiedzieć co? Łypnęłam na nią groźnie. – Nie rżnij głupa, Genevieve. Wiesz co. Jej usta wykrzywiły się w chytrym uśmieszku. – Ooo. Masz na myśli Alarica? Jęknęłam, chwytając najbliższą poduszkę i waląc nią w nią. – Tak, Alarica! Powinnaś mnie ostrzec! Zaśmiała się, unosząc ręce w geście pozornej kapitulacji. – Myślałam, że to zrobiłam! – Nie, zdecydowanie tego nie zrobiłaś. – Zmrużyłam na nią oczy. – Daj spokój, Genna. Wiesz doskonale, jak bardzo go nienawidzę. – Naprawdę? – zapytała, unosząc brew. – Bo jakoś pamiętam, że w liceum strasznie na niego leciałaś. Żołądek wykręcił mi koziołka. – Wcale nie! – skłamałam, czując, jak twarz mi płonie. Genevieve tylko się zaśmiała, ewidentnie mi nie wierząc. – Jasne, wcale. Przewróciłam oczami, próbując zmienić temat. – Jak to się w ogóle stało? Ty i on? Zaręczyny? W liceum nigdy się nie umawialiście. – Bo wokół Alarica zawsze było zbyt wiele dziewczyn, by mógł poprzestać na jednej. Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy, gdy wyciągnęła rękę, chwaląc się gigantycznym diamentem na palcu. – Co mogę powiedzieć? Jest idealny. Przystojny, bogaty i całkowicie we mnie zakochany. Moja klatka piersiowa się zacisnęła. – Jasne. Idealny – wykrztusiłam, zmuszając się do uśmiechu. Pochyliła się bliżej, a jej głos zniżył się do konspiracyjnego szeptu. – Ale coś do niego czułaś, co? Bądź szczera. Oczywiście, że nie odpuści. Nie dopóki nie zaspokoi swojej ciekawości. Pokręciłam głową, odmawiając spotkania jej spojrzenia. – To nie było „coś”, to było głupie zauroczenie. Miałam je tylko dlatego, że uratował mi życie. To wszystko. Jej uśmiech stał się wręcz drapieżny. – A co z tym tatuażem? O szlag. Zupełnie nie uwzględniłam tego w moich wakacyjnych planach. Serce mi stanęło. – Jakim tatuażem? – No daj spokój, Sera. Ten tatuaż z literą „A” na tyłku. Wciąż go masz? Twarz mi spłonęła purpurą. Zerwałam się z łóżka, machając gorączkowo rękami. – Oczywiście, że nie! To był tatuaż tymczasowy! Ale nie był. Genevieve zaciągnęła mnie do studia tatuażu pięć dni przed balem maturalnym; miałyśmy sobie zrobić pasujące tymczasowe motylki, ale obie byłyśmy tak pijane, że nie miałam pojęcia, kiedy zamiast tego poprosiłam o literę „A”. Tak, A – jak Alaric. Kiedy wytrzeźwiałam, tatuażysta przysięgał, że jest tymczasowy, ale pięć lat później to głupie „A” wciąż tam było, szydząc ze mnie za każdym razem, gdy patrzyłam w lustro. Tak, byłam młoda, pijana i głupia, i będę tego żałować do końca życia. Genevieve uniosła brew, wyraźnie podejrzliwa. Nie wyglądała na przekonaną. – Mogłabym zobaczyć? Jestem po prostu... ciekawa. – Nie! – wrzasnęłam, cofając się. Zaśmiała się, najwyraźniej ciesząc się moim dyskomfortem. – Wyluzuj, Seraphina. Tylko się droczę. Wypuściłam drżący oddech, próbując uspokoić walące serce. Ale gdy znów opadłam na łóżko, jedna myśl uporczywie krążyła mi po głowie. Gdyby Genevieve kiedykolwiek dowiedziała się, że tatuaż jest prawdziwy, dostałaby szału, zaciągnęłaby mnie na przeszczep skóry albo sama by mi go zdarła. A co gorsza, gdyby ten palant Alaric kiedykolwiek się dowiedział... Chyba bym umarła.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki