Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki

Autor: Football Boy

Pachnie jak kłopoty
Autor: Football Boy
16 cze 2026
POV Serafiny Ledwie przebiegłyśmy milę, a ja już czułam, jakby nogi miały pode mną paść. Tymczasem Genevieve płynęła przed siebie, ledwie się spociwszy. — Umieram, widzę białe światło — wydyszałam, kucając, by złapać oddech. Nienawidzę ćwiczyć. Nigdy nie ćwiczę. Moje życie i tak jest już wystarczającym treningiem. Genevieve zaśmiała się, odchylając głowę. — Na pewno nie umierasz, Sera. — Jak... ty... się... nie męczysz? — sapałam, pochylona wpół. — Jesteś... jak... maszyna! — Serafino, przebiegłyśmy ledwie dwie mile! Do końca lata będziesz w najlepszej formie w swoim życiu, zaufaj mi. — Nawet nie zwolniła tempa, truchtając w miejscu i czekając, aż do niej dołączę. — Sera, powiedz mi, jakiś nowy chłopak w Ainsley? — zapytała Genevieve tym swoim żartobliwym, ale badawczym tonem. Przewróciłam oczami, już nienawidząc tej rozmowy. — Nie — ucięłam szybko, wciąż walcząc o oddech. Sama myśl o randkowaniu mnie przerażała. Po Dominicu nie byłam pewna, czy dam radę przez to przejść. — Och, przestań, Sera. Musi tam być jakiś prosty rolnik, który cię uszczęśliwi — droczyła się. Rolnik? Nie żeby w tak szlachetnym zawodzie było coś złego. Ale chodziło o sposób, w jaki to powiedziała — jakby to było coś pospolitego, jakby na nic lepszego nie było mnie stać. Wyprostowałam się. — Genna — powiedziałam, starając się brzmieć swobodnie, gdy truchtałam obok niej. — Nie ma dla mnie żadnego rolnika, rybaka ani nurka. Skupiam się wyłącznie na zaliczeniu pracy dyplomowej. To wszystko. Zatrzymała się gwałtownie, chwytając się za głowę z dramatycznym westchnieniem. — Jesteś taka nudna, Sera. Nudna. Znowu to słowo. Trafiło zbyt blisko celu, zwłaszcza że Dominic użył go tuż po tym, jak ją przeleciał. To był jego sposób, by powiedzieć jej, że jest lepsza ode mnie. Odepchnęłam te wspomnienia, odmawiając powrotu do nich. Nie teraz. Nigdy. — Powinnam wracać — powiedziałam. — Ty możesz biegać dalej, jeśli chcesz, ale ja muszę wrócić do pracy nad tekstem. — O mój Boże, Sera! — pisnęła Genevieve, a jej oczy rozszerzyły się z nagłego podekscytowania. — Myślę, że mam rozwiązanie twojego problemu z historią. — Co? O czym ty mówisz? — Już bałam się tego, co usłyszę. Cokolwiek miała w głowie, wiedziałam, że mi się to nie spodoba. — O czym był twój ostatni tekst? — zapytała, jakby wcale nie pytała, lecz tylko potwierdzała coś, co już wiedziała. — O niedofinansowaniu i cięciach budżetowych w szkołach publicznych — powiedziałam, choć wiedziałam, że Genevieve pewnie nie ma pojęcia, co to w ogóle znaczy. — Fuj, co to w ogóle jest? — zmarszczyła nos, jakbym wspomniała o jakiejś zarazie, ale taka była rzeczywistość uczelni w Ashbury. Westchnęłam, przeczesując palcami włosy. — Próbowałam pisać o czymś ważnym, ale najwyraźniej „ważne” oznacza mdłe i dołujące. Arthur zasugerował, bym napisała coś nowego, ale nie wiem nawet, w jakim kierunku teraz pójść. — Może ten Arthur nie jest jednak tak bezmózgi, jak myślałam — przeciągnęła, wyraźnie podekscytowana własnymi pomysłami. — Powinnaś spróbować czegoś zupełnie innego. — Czegoś innego? — Uniosłam brew. Część mnie drżała przed jakimkolwiek absurdalnym pomysłem, który zamierzała zaproponować. Jej pomysły nigdy nie kończyły się dobrze. W końcu to ona namówiła mnie na tę całą aferę z tatuażem motyla, który teraz żyje jako trwałe „A” na moim tyłku. — Albo kogoś... — uśmiechnęła się psotnie. — Kogoś? Kogo? — zapytałam, wiedząc już, że zostanę wciągnięta w coś, z czego nie będę mogła się wycofać. — Alaric Vane — niemal pisnęła, a ja zamarłam, z otwartymi ustami. — Co? To fatalny pomysł! Nienawidzę Alarika, a on nienawidzi mnie. — Tak, Alaric cię nienawidzi, ale mogę z nim porozmawiać. Poza tym, na bank dostałabym cały akapit poświęcony mnie. Skoro, wiesz, jestem jego narzeczoną i w ogóle. Właściwie to więcej niż akapit. Lepiej zrób ze mnie gwiazdę tego tekstu! Westchnęłam, przesuwając dłonią po twarzy. — Oczywiście, Genevieve, oczywiście. — Czy to nie jest najlepszy pomysł na świecie? — Nie wiem, Genevieve, to zupełnie nie jest kierunek, w którym chcę iść. — Och, przestań, Sera, nie psuj tego. Kto nie chciałby przeczytać tekstu o Alariku? — Promieniała, już malując sobie ten obraz w głowie. — Najmłodszy miliarder Nowego Jorku! I jego najwspanialsza narzeczona! — powiedziała swoim typowym, entuzjastycznym tonem, z pewnością planując już, jak sprawić, by wszystko kręciło się wokół niej. Otworzyłam usta, by zaprotestować: — Gen, nie sądzę, żeby... — ale ucięła mi w pół słowa lekceważącym machnięciem ręki. — To nie myśl... po prostu mi zaufaj — ponagliła mnie, ściskając moją dłoń i patrząc błagalnie. Zaufać ci? Akurat. — No dalej, Sera. To idealne — powiedziała. — Będziesz miała wyłączność na Alarika Vane'a. „Spojrzenie od wewnątrz na najmłodszego miliardera Nowego Jorku”. Ludzie to pokochają! Poczułam skurcz w żołądku na myśl o ponownym zbliżeniu się do Alarika. Być blisko niego, obserwować go, gdy przez te wszystkie lata robiłam co w mojej mocy, by o nim zapomnieć. Ale zanim zdążyłam pisnąć słowo, Genevieve posłała mi ten swój złośliwy uśmieszek. — Podziękujesz mi później. „Jeśli to brzmi jak kłopoty, Serafino, to są to kłopoty”. Tak, Elaro, to brzmi jak wielkie kłopoty. Pisanie o Alariku — bycie blisko niego, grzebanie w jego życiu. To było jak otwieranie drzwi, przez które wcale nie chciałam przechodzić. Ale może to tylko na potrzeby pracy dyplomowej. Tylko na kilka tygodni. Potem wrócę do swojego bezpiecznego, małego świata w Ashbury i o nim zapomnę. O tym wszystkim. Mogłabym to zrobić. Mogłabym napisać o nim historię — o chłopaku, na którego punkcie potajemnie miałam obsesję, ale przez lata udawałam, że mnie nie obchodzi. Mogłabym to zrobić bez zbytniego angażowania się. Serce zaczęło mi bić szybciej. Czy naprawdę poradzę sobie z tym, co może się stać, jeśli zbliżę się do narzeczonego mojej najlepszej przyjaciółki, sprawiającego, że moje serce wciąż gubi rytm? Przygryzłam dolną wargę z jedną tylko myślą w głowie — Nie zakochaj się w nim, Serafino. On jest zakazanym owocem. Należy teraz do twojej najlepszej przyjaciółki. Absolutnie nie możesz się w nim zakochać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Pachnie jak kłopoty – Wytatuowana dla prześladowcy: Zakochana w narzeczonym najlepszej przyjaciółki | Czytaj powieści online na beletrystyka