Daniel, z papierosem między palcami, obserwował Sashę, która nerwowo relacjonowała dane operacyjne swojej prywatnej restauracji. Czuł narastającą frustrację.
Kiedyś, w klubie, panicznie się go bała. Gdy tylko zbliżył się odrobinę za bardzo, zachowywała się jak przestraszony królik, drżąc ze strachu.
Teraz, choć już się nie bała, traktowała go z szacunkiem należnym starszemu.
Sasha jednak nigdy
















