Jego złamana omega

Jego złamana omega

Autor: Adela

Rozdział 4 Potok
Autor: Adela
4 maj 2026
Narracja trzecioosobowa Po dotarciu do rzeki Zarok upuszcza trzymaną w pysku torbę, po czym się przemienia. Alfa naciąga kąpielówki i odwraca się, by sięgnąć po pasy do nóg. Kiedy Kaelen obraca się w stronę torby, widzi, że Zareth już w niej buszuje. Kaelen przechyla głowę i wypuszcza powietrze, obserwując tego wesołkowatego Betę. – Zareth, na litość boską! Oddaj mi moje pasy! – skarcił idiotę, który wziął jego pasy do nóg, związał nimi własne nogi i próbował kicać w stronę wody. – Nie! Jestem syreną!... Hej, mam dla ciebie dobry kawał. Jak rozpoznać inteligentną syrenę?... Nosi algiebrę! – Zareth wybuchnął śmiechem po wygłoszeniu puenty swojego żartu. Kaelen próbował się nie śmiać, ale poległ i zachichotał, wywołując szeroki uśmiech u Zaretha. – Jesteś idiotą! – Bardzo dzięku... – zaczął Zareth, ale słowa uwięzły mu w gardle, gdy zaliczył glebę twarzą w dół. Kaelen zaśmiał się jeszcze głośniej i pokręcił głową. – Dobrze ci tak! A teraz dawaj moje pasy i pomóż mi wejść do wody! – Ała! Mój nos – powiedział Zareth, masując go jedną ręką, a drugą odpinając pasy z nóg. Po odzyskaniu pasów od Bety, Kaelen spina swoje nogi na wysokości kolan. Zapobiega to miotaniu nimi przez nurt w różnych kierunkach. Po zabezpieczeniu nóg Kaelen zapina pas biodrowy, który pomaga zbalansować dolną połowę ciała. Daje to Kaelenowi wsparcie, jakie normalnie zapewniałyby nogi, dzięki czemu jego ramiona nie muszą wykonywać całej pracy. Po zapięciu pasa w talii Kaelen unosi rękę, a Zareth pochyla się i go podnosi. Kiedyś bycie podnoszonym w ten sposób było upokarzające, zwłaszcza że jest Alfą i to on zazwyczaj podnosił innych. Z czasem to uczucie upokorzenia wyblakło... poniekąd. Wciąż tam jest, ale nie tak silne jak na początku. W wodzie Alfa wypuścił powietrze i mógł niemal pozwolić swojemu ciału zwiotczeć i się zrelaksować. Zimna woda była kojąca, a nurt przyjemnie obmywał jego ciało. Jednak Alfa wiedział, że wyląduje kilometry dalej, więc zaczął płynąć pod prąd. Kaelen słuchał, jak Zareth opowiada o tym, co jego rodzice porabiali w zeszły weekend. Potem Beta płynął w ciszy, słuchając, co Kaelen ma na sercu. Najpierw były sprawy zawodowe, typowy Alfa. Potem, powoli, jego mury pękały i znów zaczął rozmawiać z Zarethem jak z przyjacielem. Nie minęło dużo czasu, a obaj się śmiali. Zareth płynął przodem, podczas gdy Kaelen zaczął ćwiczyć styl grzbietowy. – Kurwa! Hej, co to u diabła jest? – krzyknął Zareth, a Kaelen gwałtownie się obrócił. Patrząc przed Zaretha, Alfa zobaczył coś, co wyglądało jak ciało dryfujące z nurtem rzeki. Zareth ustawił się tak, by ciało podpłynęło wystarczająco blisko. Gdy to nastąpiło, odholował małą postać do swojego Alfy, by sprawdzić, czy zdołają go zidentyfikować. Przy tak wielu watahach w okolicy, ciało mogło należeć do którejkolwiek z nich albo do żadnej. Równie dobrze mógł to być samotnik. Gdy Zareth był już blisko, obaj spojrzeli na ciało i od razu mogli stwierdzić, że przeszło przez piekło. Chłopak był nagi. Jego twarz była opuchnięta i pokryta siniakami. Warga pęknięta, oczy spuchnięte tak, że nie mógł ich otworzyć, a nacięcia pokrywały nie tylko twarz, ale całe ciało. Kaelen i Zareth dostrzegli ślady ugryzień na całym ciele, co świadczyło o tym, że zaatakował go inny wilkołak. Długie, cienkie pręgi na skórze były ewidentnym znakiem, że ktoś niedawno użył bata na tej drobnej i kruchej osobie. Kaelen patrzył na to małe, skatowane ciało i serce Alfy się zacisnęło. Kaelen wyciągnął rękę, chcąc przyjrzeć się bliżej i potwierdzić, czy chłopak nie umarł. Zdecydowanie wyglądał na martwego. Gdy tylko palce Kaelena dotknęły ciała, gwałtownie cofnął dłoń, jakby dotknął ognia. Kaelen trzymał rękę, patrząc na ciało w szoku, po czym przeniósł wzrok na Betę, gdy ten się odezwał: – Co się stało? Wszystko w porządku? Serce Kaelena waliło w piersi. Myślał, że zmysły płatają mu figle. „Nie ma mowy, żebym poczuł to, co myślę, że poczułem” – pomyślał Alfa. Ale miał nadzieję i modlił się, by tak było. Patrząc ponownie na osobę w wodzie, Kaelen powoli wyciągnął drżącą dłoń. Jego palce drżały jeszcze bardziej tuż przed tym, jak musnęły policzek nieznajomego. Usta Kaelena otworzyły się w głośnym wdechu. To było to – te niesamowite, drobne dreszcze tańczące pod jego opuszkami, gdy dotykał policzka obcego. Zarok naparł mocniej, spoglądając na ciało przed nimi. Zarok skomlał, czując te dreszcze i widząc stan osoby, od której pochodziły. – Partner – wyszeptał Kaelen, po czym chwycił swojego partnera i przyciągnął go do piersi, wyciągając z wody. Jego ramiona oplotły ciało, a Zareth wyciągnął rękę, trzymając Kaelena, by utrzymać go na powierzchni i zapobiec dryfowaniu w dół rzeki. Alfę ogarnęła panika, a oczy zapiekły od napływających łez. Kto mógł mu to zrobić? I dlaczego? Ledwo żył. Jedynym powodem, dla którego wiedział, że jego partner żyje, były te dreszcze więzi. Kaelen klepał go po policzku, próbując go obudzić, ale nie doczekał się reakcji. Alfa nagle potrzebował twardszego dowodu, że chłopak oddycha, więc przyłożył ucho do jego piersi. Kaelen odetchnął z ulgą, słysząc słabe bicie serca swojego partnera. – Musimy natychmiast zabrać go do szpitala! – Kaelen ostrożnie przekazał partnera w ramiona Zaretha, po czym popłynął do brzegu. Po wyjściu z wody Kaelen zdjął pasy z nóg tak szybko, jak potrafił, a potem się przemienił. – Użyj pasa i przywiąż go do moich pleców – powiedział Kaelen. Gdy tylko jego partner został zabezpieczony, Zarok ruszył pędem w stronę szpitala watahy, gnał tak szybko, jak tylko mógł. Drzewa mazały się przed oczami potężnego wilka, gdy ten pędził przez las z prędkością błyskawicy. Zarok był zwinny. Jego ruchy były płynne, a ciało partnera ledwie poruszało się na jego grzbiecie. Zarok wyginał się między drzewami, wyciskając z siebie wszystko. Zarok wypadł z lasu i ukazał się szpital watahy. Drzwi były otwarte, a pielęgniarki już czekały na zewnątrz, by przejąć rannego. Pielęgniarka zaniosła jego partnera do szpitala, a inna przyniosła Alfie wózek i szorty. Kaelen szybko pojechał korytarzem do sali, w której już zajmowano się jego partnerem. Był tak chudy, że nie miał na sobie prawie wcale mięśni. Kaelen widział każdą kość w jego ciele. Jego ciało było tak blade i bez życia, że przerażało to Alfę. Każde uderzenie bata, które przyjął jego partner, było widoczne na tym biednym, kruchym ciele. Kaelen widział każde cięcie, siniak i ranę. Serce Kaelena zamarło, gdy przewrócili chłopca na brzuch i odsłonili plecy. Alfa zdrętwiał na widok tego, w jak koszmarnym stanie były plecy jego partnera. Wszędzie wokół chłopca uwijały się ręce lekarzy, co wyrwało Alfę z osłupienia. Zarok naparł i warknął, widząc tak wiele rąk dotykających jego partnera. Nie podobało mu się to, zwłaszcza gdy rany znów zaczęły krwawić. Wszyscy natychmiast znieruchomieli i spojrzeli na Alfę, a ten odchrząknął. – Przepraszam – powiedział Kaelen, a lekarze wrócili do pracy. Niestety Zarok warczał za każdym razem, gdy dotykali chłopaka w określony sposób, aż lekarz w końcu westchnął i zwrócił się do Alfy. – Wiem, że się o niego martwisz, ale myślę, że najlepiej będzie, jeśli wyjdziesz z sali, żebyśmy mogli dokończyć pracę. Kaelen wypuścił powietrze, przeczesując dłonią włosy. – Dobrze. Tylko zróbcie wszystko, żeby go uratować! To mój partner. Nie pozwólcie mu umrzeć – powiedział Kaelen, a wszystkie głowy w sali zwróciły się w jego stronę. Doktor spojrzał w szoku na ciało leżące na stole, a potem znów na Alfę. – Tak jest, Alfo! – powiedział lekarz, obracając się na pięcie i zaczynając wydawać polecenia. Poczucie pilności było jeszcze większe, gdy Alfa opuścił salę. Oprócz ran na ciele chłopak potrzebował operacji, by naprawić śledzionę, która pękła od uderzenia w brzuch. Kaelen siedział na wózku przed salą partnera, podczas gdy lekarze go operowali. Alfa został sam ze swoimi myślami, które zaczęły szaleć. Tyle pytań kłębiło się w jego głowie. Kto to zrobił? Dlaczego? Jak ktokolwiek mógł skrzywdzić kogoś takiego? Był taki mały, wątły i bezbronny. Im więcej o tym myślał, tym bardziej Alfa wrzał ze złości. Zacisnął dłonie w pięści, a szczęka mu stwardniała. Zaczął wyobrażać sobie rzeczy, które zrobi temu, kto tak urządził jego partnera. Wściekłość narastała, dopóki znów nie przywołał w pamięci jego twarzy. Gniew ustąpił miejsca smutkowi, a głowa Kaelena opadła na dłonie – te same dłonie, które trzymały jego partnera i czuły dreszcze więzi. Wciąż czuł ciało chłopca w ramionach i zastanawiał się, jak to będzie trzymać go, gdy się obudzi. Sama ta myśl sprawiała, że serce Kaelena biło szybciej. W Alfie zaczęła kiełkować nadzieja, dopóki nie spojrzał na swoje nogi. „Co się stanie, gdy on się obudzi? A jeśli nie będzie chciał mieć ze mną nic wspólnego? Jeśli spojrzy na moje nogi i zareaguje tak samo jak mój pierwszy partner?” – pomyślał Kaelen i zamknął oczy, przesuwając dłońmi po twarzy. Alfa otworzył oczy i spojrzał na nogi. Sięgnął prawą ręką, dotykając nogi tuż nad kolanem. Kaelen znów zamknął oczy. Wciąż tak dziwnie jest dotykać własnych nóg. Czuje się, jakby dotykał nogi kogoś innego. Nie czuje nawet ciężaru własnej dłoni na skórze. Równie dobrze mogłoby jej tam nie być. Im dłużej trzyma rękę na nodze, tym bardziej wydaje mu się to przerażające i znów czuje się obrzydliwie, tak jak na samym początku. Kaelen już widział oczami wyobraźni obrzydzenie na twarzy partnera, gdy ten zobaczy jego nogi. „Kogo ja oszukuję? Kto kiedykolwiek będzie mnie chciał w takim stanie?” – pomyślał Kaelen, a Zarok skomlał w jego głowie, wycofując się. Kaelen wziął głęboki oddech, opierając się o oparcie, i wypuścił powietrze, przesuwając dłonią po twarzy. Głowa Kaelena gwałtownie się uniosła, gdy lekarz w końcu wyszedł z sali. Lekarz wyglądał na zdenerwowanego, co sprawiło, że Kaelenowi żołądek podszedł do gardła. Zaczął bać się najgorszego. – Co się dzieje? Wszystko z nim w porządku? – Kaelen starał się zachować spokój, ale lekarz wzdrygnął się i Kaelen zdał sobie sprawę, że krzyczy. – Tak, jest w porządku. Ustabilizowaliśmy go – powiedział doktor, siadając obok Kaelena. – Powiedziałeś, że to twój partner, zgadza się? – Tak, to mój partner. – Nie wiem, jak inaczej to ująć, więc po prostu powiem... Wygląda na to, że był maltretowany przez bardzo długi czas. Wiele jego blizn jest starych, a niektóre są nowe. To, co go zdradza, to blizny na kościach. Kiedy kość się łamie i zrasta, zostawia po sobie ślad, coś w rodzaju blizny. U wilkołaków to zazwyczaj znika, ale u niego nie. Niektóre z tych śladów są bardzo stare, inne świeże. Ma również wewnętrzne blizny, które mogły powstać tylko wtedy, gdyby ktoś użył na nim srebrnego ostrza. Blizny na kościach są rozsiane po całym ciele. Żebra, ramiona, nadgarstki, a nawet palce – wszystko było łamane. Jego nogi również nie uszły uwadze oprawcy. Na pewno widziałeś ślady na ciele. Ktoś zdecydowanie użył na nim bata niedawno. Są też starsze znaki. To nie był pierwszy raz, kiedy widział bat. To znęcanie się... niektóre z tych blizn mają co najmniej 8 do 10 lat. – Doktor patrzył na swoje dłonie, gdy mówił, po czym przerwał i pokręcił głową. – Musiałem przetoczyć mu krew, bo stracił jej bardzo dużo. Jest wycieńczony. Ma silną niedowagę... Jest stabilny, ale na razie go uśpiliśmy. Kiedy leki przestaną działać, nie obudzi się od razu. To może zająć godziny, dni, a nawet tygodnie. Zajmiemy się nim najlepiej jak potrafimy i będziemy go pilnować... Strasznie mi przykro, Alfo! Chciałbym mieć lepsze wieści. Ale żyje, a my zrobimy wszystko, by mu pomóc – powiedział lekarz, po czym wstał i odszedł. Dłoń spoczywająca delikatnie na ramieniu Kaelena wyrwała Alfę z zamyślenia. Kaelen spojrzał na Zaretha i zobaczył na jego twarzy łagodny, pełen troski wyraz. – Wszystko będzie dobrze. Wiem, że przeszedł przez niezłe gówno, ale teraz ma ciebie. Ma nas wszystkich. Wyjdzie z tego... Dlaczego tam nie wejdziesz? Jestem tutaj, jeśli będziesz mnie potrzebował. Po prostu wezwij mnie przez więź, będę w domu watahy – powiedział Zareth, wstając. Przerwał na chwilę: – Mam zadzwonić do Naelina? Kaelen zerknął na zegar i pokręcił głową. – Nie, jest za późno. Zadzwonię do niego rano, zanim wyjdą na trening. – Sprowadzasz ich do domu? – zapytał Zareth, mając na myśli grupę 25 wojowników, których Kaelen wysłał do Ohio, by pomogli szkolić inną watahę. – Nie. Ale zasługują na to, by wiedzieć, że odnalazłem ich Lunę – odparł Kaelen, a Zareth posłał mu ciepły uśmiech, zanim wyszedł. Kaelen spojrzał na drzwi przed sobą, przełknął ślinę i podjechał bliżej. Powoli otworzył drzwi i natychmiast usłyszał miarowe pikowanie monitora. Drzwi zamknęły się za Kaelenem, a on wjechał głębiej do sali. Jego wzrok spoczął na osobie leżącej na łóżku. Serce mu ścisnęło na widok tego bezwładnego ciała. Był tak potwornie połamany. Gdy Kaelen podjechał bliżej, wreszcie mógł z bliska przyjrzeć się partnerowi. Pod tymi wszystkimi siniakami i opuchlizną dostrzegł piękno, które odebrało mu dech. Jak to możliwe, że wyglądał tak pięknie w takim stanie? Kaelen sięgnął ręką i odgarnął włosy z jego czoła. „Bogini, mam nadzieję, że mnie zaakceptuje!” – modlił się. Alfa stara się nie myśleć o tym, co się stanie, gdy chłopak się obudzi. Próbuje nie wyobrażać sobie jego reakcji, gdy zobaczy te bezużyteczne nogi i wózek. Kaelen wyciąga rękę i delikatnie ujmuje dłoń chłopaka. Skóra nie wydaje się już tak zimna jak wcześniej, za co Kaelen jest wdzięczny. Dreszcze więzi są nieco silniejsze, ale wciąż nie tak, jak powinny być. Mimo to cudownie tańczą na jego skórze. Alfa pochyla się i delikatnie ujmuje twarz partnera w dłonie, a z jego oczu płyną łzy. – Przepraszam! – szepcze Kaelen, opierając czoło o ramię chłopaka. – Tak mi przykro, że cię to spotkało! Przepraszam, że nie było mnie tam, by cię chronić!... Teraz jesteś bezpieczny. Nigdy więcej nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić... Wszystko będzie już dobrze. Obiecuję, że się tobą zaopiekuję i będę cię chronił – powiedział cicho Kaelen, podczas gdy łzy spływały mu po twarzy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Potok – Jego złamana omega | Czytaj powieści online na beletrystyka