Jego złamana omega

Jego złamana omega

Autor: Adela

Rozdział 5
Autor: Adela
4 maj 2026
Narracja trzecioosobowa Minęło nieco ponad dwa tygodnie, a on wciąż się nie obudził. Kaelen przez cały ten czas nie odstępował go na krok; odmawiał wyjścia. Opuszczał salę tylko wtedy, gdy Kasian lub Zareth zmuszali go do wzięcia prysznica. Ciało jego partnera zagoiło się niesamowicie. Prawie wszystkie siniaki zniknęły, a opuchlizna zeszła. Ostatnie bandaże zdjęto dwa dni temu, więc Kaelen zabrał go dzisiaj do domu. Kaelen kazał lekarzom ułożyć partnera w swoim własnym łóżku. Sonda do karmienia i kroplówka wciąż były potrzebne, skoro pozostawał nieprzytomny. Pielęgniarki zaglądały w ciągu dnia, by go doglądać, ale Kaelen nigdy go nie zostawiał. W ciągu dnia siedział przy nim, a w nocy Alfa spał na swojej leżance. Kaelen nie chciał, by jego partner obudził się w środku nocy i zobaczył nie tylko w obcym otoczeniu, ale i z obcym mężczyzną leżącym obok niego. Wiedział, że to mogłoby go śmiertelnie przerazić. Pierwsza noc była najdłuższym czasem, jaki Kaelen spędził w oddaleniu od partnera. Mimo że był w tym samym pokoju, nie siedział tuż przy łóżku, trzymając go za rękę jak zwykle. Był po drugiej stronie pomieszczenia. Może dlatego usłyszał, jak chłopak skomle i płacze, a może to był po prostu zły sen. W mgnieniu oka Kaelen był już rozbudzony na swoim wózku, a chwilę później leżał w łóżku obok partnera. – Hej, kochanie, ciii – powiedział Kaelen, przysuwając się bliżej i biorąc go w ramiona. Partner natychmiast się rozluźnił i wtulił w Kaelena, ufnie chowając twarz w jego piersi. Zaskoczyło to Alfę tak bardzo, że aż gwałtownie wciągnął powietrze. Kaelen zamarł, niezdolny do ruchu ani tchu. Powoli wypuścił drżący oddech. Zamknął oczy, pochylił głowę i wtulił nos we włosy chłopaka, zaciągając się jego zapachem. – Jestem tutaj… Nigdy więcej nie pozwolę cię skrzywdzić – wyszeptał Kaelen, mocniej go przytulając. …. Kaelen z niepokojem patrzył, jak lekarze odłączają jego partnera od całej aparatury medycznej. Ponieważ zaczął wykazywać oznaki wybudzania, uznali, że czas usunąć sondę i kroplówkę. Uznali to za najlepsze rozwiązanie – nie chcieli, by spanikował, czując rurkę w gardle. Doktor powiedział, że jeśli chłopak nie obudzi się do wieczora, spróbuje użyć soli trzeźwiących, ale wolałby dać Omedze szansę na samodzielne wybudzenie. Kaelen słyszy trzask zamykanych drzwi, gdy lekarz wychodzi. Przesuwa się bliżej partnera i sięga dłonią, by odgarnąć włosy z jego twarzy. Delikatnie ujął go za policzek i uśmiechnął się, gdy chłopak przycisnął twarz do jego dłoni. Serce Alfy wezbrało. Uwielbia to, jak partner na niego reaguje, mimo że nie jest świadomy. Reaguje na jego dotyk i zapach, lgnąc do niego i szukając bliskości. Alfa chwyta jego dłoń i unosi do ust. Przyciska wargi do wierzchu jego dłoni, trzymając je tam przez chwilę i uśmiechając się do jego skóry. Alfa opiera głowę na ramieniu partnera i wpatruje się w jego twarz. Jest taki piękny! …. Irytujące pikowanie powoli przywraca Elianowi świadomość. Próbuje otworzyć oczy, ale są takie ciężkie. Jest zbyt słaby. Poczuł czyjeś palce poruszające się na jego dłoni, gdy ta osoba go trzymała. Mógłby przysiąc, że słyszał obok siebie czyjś płacz. Kto miałby płakać? Elian wyłapuje pojedyncze słowa, ale nic nie układa się w całość. Obudź się. Jesteś bezpieczny… Dlaczego ta osoba tak mówi? On nigdy nie jest bezpieczny. Dźwięk głosu tego mężczyzny był jakoś kojący, choć nie wiedział dlaczego. Ten głos był jak kołysanka i uśpił go ponownie… Elian znów powoli się obudził, ale tym razem nie chciał jeszcze otwierać oczu. Irytujące pikowanie zniknęło, a on czuł się nieprawdopodobnie komfortowo. Miał wrażenie, że leży na miękkiej chmurze. W końcu, gotowy by się poruszyć, Elian chce unieść ramiona, ale czuje na jednym z nich jakiś ciężar. Słyszy ciche mruknięcie i powoli otwiera oczy. Mruga kilka razy, aż obraz staje się wyraźny, a potem obraca głowę, by zobaczyć, co spoczywa na jego ramieniu. Elian jest zszokowany, widząc nieznajomą osobę z głową opartą o jego rękę. Zamiast strachu, Elian czuje, że nie może oderwać od niego wzroku. Mężczyzna śpiący na jego ramieniu był najprzystojniejszym człowiekiem, jakiego Elian kiedykolwiek widział. Jest olśniewający! Jego długie, jasnobrązowe, falowane włosy mają blond refleksy idealnie w nich rozmieszczone. Ma krótką, zadbaną brodę i po raz pierwszy w życiu Elianowi podoba się broda. Oczy Eliana wędrują do ust mężczyzny, gdy te zaczynają poruszać się przy jego skórze, gdy tamten szepcze coś przez sen. Wargi mężczyzny muskają jego skórę, a on czuje mrowienie. To łaskocze. Elian pozwala swoim oczom błądzić dalej, chłonąc każdy szczegół najpiękniejszego mężczyzny, jakiego widział. Jego skóra nie jest blada jak u niego; jest ciemniejsza, o pięknym, opalonym odcieniu. Oczy Eliana spoczywają na kółeczku w jego nosie i uważa to za seksowne. Przesunął wzrokiem na szyję mężczyzny i oczy mu się rozszerzyły. Tatuaże! Chryste, ten człowiek jest nimi cały pokryty! Owijają się wokół szyi, a całe jego ramię wydaje się nimi zapisane, znikając pod rękawem koszulki. Oczy Eliana wracają do szyi mężczyzny; jest zafascynowany tatuażami. Czuje, że chce ich dotknąć, ale tego nie robi. Widzi, jak wzory poruszają się, gdy mężczyzna przełyka ślinę, a potem jego wzrok znów pada na usta, gdy tamten znów coś mamrocze. Tym razem wyłapał, co powiedział. – Proszę, obudź się – jego głos był tak cichy, że Elian ledwie go usłyszał. Elian nie wie, co w niego wstąpiło. To było tak, jakby jego ciało działało na autopilocie. Uniósł prawą rękę, sięgając nią w stronę mężczyzny. Palce Eliana dotknęły jego włosów, odgarniając je z twarzy. Mężczyzna gwałtownie wciągnął powietrze, a jego głowa wystrzeliła w górę, patrząc na niego wielkimi oczami. Jego oczy wyglądały na szkliste, jakby miał smutny sen. Wpatrywał się w niego przez chwilę, niemal z niedowierzaniem. – Obudziłeś się! – Mężczyzna w końcu się odezwał. Jego głos był taki głęboki i ochrypły. Sprawił, że serce Eliana pominęło uderzenie. Elian otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamiast tego zaczął kasłać. Jego gardło było zdarte i suche. Zanim Elian skończył kasłać, w jego ręce wciśnięto szklankę wody. Elian nie zwlekał ani sekundy. Przyłożył szklankę do ust i łapczywie wypił całą zawartość. Elian z wahaniem oddał naczynie. – Dziękuję! – szepnął Omega i mógłby przysiąc, że usłyszał, jak mężczyzna głośno wciąga powietrze. Po chwili mężczyzna odstawił kubek i znów skupił na nim wzrok. Wyciągnął w jego stronę rękę, ale zatrzymał się i cofnął ją. – Jak się czujesz? Coś cię boli? – Elian znów był zszokowany tym, jak głęboki i chropowaty był jego głos. Chciał, by ten człowiek mówił i nigdy nie przestawał. Elian skupił się na swoim ciele i ze zdziwieniem odkrył, że nic go nie boli. Omega nie pamięta czasów, kiedy nic by go nie bolało, przynajmniej w kilku miejscach na raz. – C-czuję się dobrze – powiedział cicho Elian, po czym spuścił wzrok, zdając sobie sprawę, że gapił się na mężczyznę, a nie powinien. Niedługo jednak trwało, zanim oczy Eliana znów powędrowały w górę. Trudno było na niego nie patrzeć. Czuje dziwne pragnienie patrzenia na tego człowieka. Ale tym razem pilnował się, by nie patrzeć mu w oczy. Wie, że nie wolno mu tego robić. Kaelen nie mógł przestać patrzeć w jego oczy. W końcu były otwarte i nie chciał, by kiedykolwiek znów się zamknęły. Jego głos był taki miękki i słodki. Kaelen nigdy nie słyszał piękniejszego głosu. Na tę chwilę czekał, a teraz Alfa czuje, że nie może zebrać myśli ani słów. Jego imię – to właśnie umierał z ciekawości poznać – imię dla tej pięknej twarzy. – Jak masz na imię? – Kaelen czekał z niecierpliwością. – Elian – powiedział cicho, a serce Alfy zatrzepotało. – Elian – powtórzył Alfa, smakując to imię i ciesząc się tym, jak brzmi schodząc z jego ust. Alfa myślał, że umrze ze szczęścia, gdy zobaczył nikły uśmiech błąkający się na twarzy Omegi na dźwięk jego imienia. Elian rozejrzał się po pokoju, po czym zaczął bawić się palcami. – G-gdzie ja jestem? C-co się stało? – Pamięć Eliana była mglista. Nie mógł sobie dokładnie przypomnieć, co zaszło. Przez głowę migały mu krótkie obrazy Rime'a pędzącego przez las i będącego w pogoni. – Mój Beta i ja znaleźliśmy cię dryfującego rzeką. Byłeś w bardzo złym stanie. Zabraliśmy cię tutaj. Byłeś nieprzytomny przez nieco ponad dwa tygodnie – powiedział mężczyzna z najseksowniejszym głosem, jaki Elian kiedykolwiek słyszał. Chłopak nie mógł przestać gapić się na usta mężczyzny, gdy ten mówił, ale ocknął się, gdy do jego świadomości dotarły pierwsze słowa: „Mój Beta”. – K-kim jesteś? – zapytał nieśmiało Elian, bojąc się odpowiedzi. – Nazywam się Kaelen. Jestem Alfą Watahy Umbral Crescent. Serce Eliana podeszło mu do gardła, gdy usłyszał, że mężczyzna przed nim jest Alfą. Wszystko, co wydarzyło się w dniu jego ucieczki, wróciło zalaną falą wspomnień. „W co ja się wpakowałem? Alfa!... Nie! Tylko nie znowu!” Omega zaczął panikować. Serce mu waliło, a oddech stał się szybki i płytki. Oczy wypełniły się łzami, gdy zaczął odsuwać się od Alfy. Jak mógł nie wiedzieć? Jak mógł przeoczyć jego zapach? Teraz, gdy jest świadomy, że człowiek przed nim to Alfa, Elian go czuje. Był tam od samego początku. Alfa był zdezorientowany nagłą paniką swojego partnera. Słyszał, jak serce Eliana pędzi, widział gwałtownie falującą klatkę piersiową i łzy w oczach. Czuł się, jakby ktoś miażdżył mu serce. Kaelen uniósł dłoń, sięgając do Eliana, by go uspokoić, ale to tylko pogorszyło sprawę i Omega odsunął się jeszcze dalej. Elian ledwie widzi Alfę przez zamazany obraz. Łzy płyną, a panika narasta, gdy widzi, jak Alfa wstaje ze swojego krzesła i sadowi się na łóżku. Alfa sięga ku niemu, ale Elian kuli się gwałtownie. Alfa zmienił pozycję i wtedy Elian zauważył w nim coś innego. Elian mruga, oczyszczając oczy z łez, i patrzy na nogi Alfy. Dostrzega ich nienaturalne ułożenie, a potem jego wzrok pada na krzesło, na którym tamten siedział. Elian zdaje sobie sprawę, że to wcale nie jest zwykłe krzesło; to wózek inwalidzki. Strach Eliana zmienia się w ciekawość, a jego oczy wracają do nóg Alfy. Przechyla głowę, próbując zrozumieć, co jest z nimi nie tak. Kaelenowi żołądek się wykręcił, gdy zobaczył Eliana patrzącego na jego nogi. Poczuł, jakby nie mógł złapać tchu, gdy oczy Omegi spoczęły na wózku i zatrzymały się tam na moment, zanim znów wróciły do nóg. Dłonie Kaelena zaczęły się pocić, a w brzuchu poczuł narastający supeł. Zauważył już zmianę w Omedze i czekał na to spojrzenie pełne obrzydzenia. Wiedział, że ono nadejdzie – to działo się znowu. Głowa Alfy opadła, a ramiona zwiotczały. Nie chciał oglądać rozczarowania w tych pięknych, iskrzących się niebieskich oczach. Modlił się, by nie usłyszeć tych samych bolesnych słów z tych pięknych ust. – Ja... po prostu już pójdę i pozwolę ci odpocząć. Elian usłyszał ból i smutek w cichym głosie Alfy. To szarpnęło go za serce i z jakiegoś powodu zabolało. Nie chciał widzieć Alfy w takim stanie. Wyglądał na tak smutnego. Dlaczego? Patrzył, jak Alfa przekłada swoje nogi rękami i zaczyna się odsuwać, ale Elian szybko wyciągnął dłoń i chwycił go za ramię: – Czekaj! Elian nie miał pojęcia, o czym myśli. Ale nie chciał, by Alfa odszedł, nie w ten sposób. Gdy tylko Omega dotknął ramienia Alfy, poczuł dziwne wrażenie. Dreszcze zatańczyły pod jego dłonią i powoli powędrowały w górę ręki. Elian nie potrafił cofnąć dłoni. Siedział tak, wpatrując się w swoją rękę spoczywającą na wytatuowanym przedramieniu. Był zahipnotyzowany doznaniem, które czuł. Wydawało się, że przechodzi ono przez jego pierś, sprawiając, że robi mu się ciepło i błogo. Odkrył, że nie chce go puszczać, nigdy. Ale Omega mrugnął i powoli cofnął rękę. Oczy Eliana powoli wędrują w górę ciała Alfy, ignorując zasadę, by nigdy nie patrzeć nikomu w oczy. Wzrok Eliana nie zatrzymał się, dopóki nie spoczął na oczach Alfy. – Co... co to było? – zapytał cicho Elian. Alfa był zszokowany tym pytaniem. „Jak to: co to było? Czy on nie wie, co to za uczucie? Czy on nie wie, że jesteśmy partnerami?” – zastanawiał się Alfa. – To była więź partnerstwa… Jesteś moim partnerem. Elian głośno wciągnął powietrze, a jego oczy rozszerzyły się z przejęcia. Słyszał o partnerach (mates), ale wiedział o nich niewiele. Nikt nigdy nie nauczył go, jak działa ta więź. Elian otworzył usta, by o to zapytać, ale wtedy rozległo się pukanie do drzwi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Jego złamana omega | Czytaj powieści online na beletrystyka