Księgi 1 i 2 W świecie, gdzie znalezienie przeznaczonego partnera jest niemal niemożliwe, a odrzucenie go jest trudne, Tamia znalazła się w trudnej sytuacji, gdy jej mąż nagle odnalazł swoją przeznaczoną partnerkę. Z kochanej i pożądanej żony zniknęła w cieniu jego serca. Złamane serce jest nieznośne, a jednak nie może odejść z powodu więzi, które ich łączą, ale wie, że tylko prawdziwa wolność może przynieść jej spokój. Więc kiedy nadarza się okazja ucieczki ze stada męża na mocy poświęcenia, korzysta z niej i nie ogląda się za siebie. Los mógł zadecydować, że okradnie ją z radości, domu i szczęśliwego zakończenia, ale Tamia bierze przeznaczenie w swoje ręce i postanawia stworzyć własny los u boku Mrocznego Alfy.

Pierwszy Rozdział

*Ostrzeżenie: waluta Lakhs w tej książce jest fikcyjna i nie jest tożsama z żadną walutą lub przedmiotem, który może być pisany lub brzmieć podobnie. Wszystkie postacie, imiona, osobowości, lokalizacje i opisy są również fikcyjne i zmyślone. Dziękuję.* ~Tamia~ Nigdy nie zapomnę wieczoru, w którym moje niebiańskie życie zamieniło się w piekło. Nie mogę zapomnieć chwili, w której moje życie się zmieniło. Mój mąż, Leo, i ja byliśmy na balu. Nie chciałam iść, ale przyjaciel i beta Leo był gospodarzem, a Leo chciał za wszelką cenę uszanować jego zaproszenie. Powinnam była błagać go, żeby został w domu, ale chciałam być wspierającą żoną, więc poszłam za nim, co było moim największym błędem. Leonardo Albert był moim mężem i alfą Watahy Górskiej, co czyniło mnie, Tamię Albert, Luną watahy. Leonardo wybrał mnie na swoją Lunę, gdy miałam dziewiętnaście lat. Zaczęliśmy się sobą interesować, gdy miałam siedemnaście lat, a on dwadzieścia jeden. Nigdy mnie nie dotknął, ponieważ nie byłam pełnoletnia, ale mimo to zakochaliśmy się w sobie i przysięgliśmy, że zostaniemy razem. Wiele kobiet w watasze mnie nienawidziło, ponieważ Leo widział tylko mnie. Nie byłam najpiękniejsza. W rzeczywistości nie byłam nawet w połowie tak ładna jak inne, ale on mnie dostrzegł i pokochał. Kochał moje zielone oczy. Leo nazywał mnie swoją szmaragdową królową, co dodawało mi pewności siebie. Nigdy nie chciał, żebym ubierała się wyzywająco ani malowała, a ja po prostu się na to godziłam. Leo ogłosił mnie swoją w roku, w którym wstąpił na stanowisko alfy watahy. Jego rodzice postanowili przekazać mu to stanowisko i podróżować, co robili wszyscy alfy po przekazaniu władzy swoim następcom. Z dumą nosiłam buty Luny i wypełniałam swoje obowiązki. Byłam wyszkoloną wojowniczką, więc wataha zawsze była w dobrych rękach, gdy Leo opuszczał nasze terytorium w ramach misji. Byliśmy szczęśliwie małżeństwem przez pięć lat. Miałam teraz dwadzieścia cztery lata, a Leo dwadzieścia siedem. Kochałam go tak bardzo, a on kochał mnie również. Nie było co do tego wątpliwości. Nic i nikt nie mógł nigdy stanąć między nami, a przynajmniej tak myślałam, aż do przyjęcia, kiedy moje życie wywróciło się do góry nogami. Siedzieliśmy przy zarezerwowanym dla nas stole, gdy Leo się odwrócił i ją zobaczył. Miała długie, proste, ciemne włosy, niebieskie oczy, pełne czerwone usta, piękną opaleniznę i figurę klepsydry. Idealne proporcje w porównaniu z moją figurą gruszki. "Leo, Leo," delikatnie zawołałam mojego partnera, ale on nie odpowiedział. Jego wzrok pozostał utkwiony w niej. W pięknej kobiecie w aksamitnej sukni w kolorze północnego błękitu. Delikatnie dotknęłam jego dłoni, a on lekko się wstrząsnął, jakby był w transie. "Tamia," powiedział, próbując się uspokoić, a ja uśmiechnęłam się do niego. "Powinniśmy iść do domu, kochanie; nie czuję się dobrze," skłamałam, próbując nas stamtąd zabrać, ale jego wzrok powędrował z powrotem do niej, a ona teraz na niego patrzyła. Ona również wydawała się być oczarowana jego spojrzeniem i zdawali się być zagubieni w swoich oczach. Nie wiem, kiedy moje serce zaczęło kołatać. Nie chciałam w to wierzyć, ale wiedziałam, co się właśnie stało. Mój mąż znalazł swoją przeznaczoną partnerkę, a nią nie byłam ja. "Leo, chodźmy do domu," powiedziałam, brzmiąc nieco surowo z odrobiną strachu. Strachu, którego nie mogłam zamaskować. Właśnie wtedy podszedł do nas jego beta, Casper. Był gospodarzem i najlepszym przyjacielem Leonarda. "Alfa Leo, mam nadzieję, że ty i Luna Tamia dobrze się bawicie?" Zapytał, a ja pociągnęłam Leo za rękę, żeby Casper nie zauważył, że wpatruje się w kogoś. "Casper," powiedział Leo, patrząc na swojego przyjaciela i kiwając głową. "Kim jest ta pani?" Zapytał Leo, brzmiąc ciekawie. Casper spojrzał na mnie, ponieważ to, co właśnie zrobił Leo, było lekceważące. Przełknęłam ślinę i odwróciłam wzrok. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Jeszcze nic nie zrobił, ale wiedziałam, że może to zrobić. "To córka Alfy Ramzey'a z Watahy Whitewood. Właśnie wróciła do domu ze studiów za granicą. Nazywa się Amanda Richford." Powiedział Casper, a Leo skinął głową, powtarzając jej imię. Casper poczuł się nieswojo i postanowił się usprawiedliwić. Uśmiechnęłam się i pozwoliłam mu odejść. Pozostałam w milczeniu i nie powiedziałam ani słowa. Nie było nic do powiedzenia. Musiałam tylko poczekać, żeby zobaczyć, jak to wszystko się potoczy. Wątpiłam, żeby Leo odrzucił pięć lat naszego wspólnego życia, a poza tym, my się nawzajem pożądaliśmy. Przeznaczeni czy nie, byliśmy pełnymi partnerami. Odrzucenie mnie i naszej więzi osłabiłoby jego wilka, więc wiedziałam, że nie będzie chciał tego zrobić. Wiedziałam też, że nie odrzuci jej z tego samego powodu. Każdy alfa cenił swoją siłę i obawiał się sytuacji, które mogłyby go osłabić. Gdyby był zwykłym członkiem watahy, miałabym moc i prawo, by go odrzucić i odejść, ale on był alfą. Wypiłam trochę wina i próbowałam udawać, że mnie to nie obchodzi. "Przepraszam, Tamia," powiedział Leo, wstając, a ja nie zadałam sobie trudu, by zapytać go, dokąd idzie. Wiedziałam, że idzie z nią porozmawiać. Widziałam, jak idzie na balkon, a on poszedł za nią. Miałam ochotę pójść za nimi, żeby posłuchać ich rozmowy, ale łzy już spływały mi po twarzy. Zbyt bałam się wiedzieć, o czym rozmawia z tą kobietą. Zostałam więc na swoim miejscu i wypiłam trochę wina. Leo nie wrócił, żeby ze mną usiąść. Po godzinie siedzenia samotnie postanowiłam iść do domu. Użycie samochodu nie wchodziło w grę. Kaira, mój wilk, cierpiała, więc jak tylko odeszłam wystarczająco daleko, przemieniłam się i postanowiłam pobiec do domu. "Co zrobimy, Tamia? On jest nasz. On nas pożądał, a my jego," płakał mój wilk, a ja nie wiedziałam, co jej powiedzieć, bo sama cierpiałam. Trauma była ogromna i nie mogłam uwierzyć w to, co mi się przydarzyło. Powinnam była się na to przygotować, ale on obiecał. Zapewniał mnie, a jednak mnie zdradził. Obrazy ich obojga przewijały się w mojej głowie i płakałam. Płakałam tak bardzo i wyłam. Nie chciałam iść do domu. Żałowałam, że w jakiś sposób nie wpadnę też na swojego przeznaczonego i że on sprawi, że ból zniknie, ale wiedziałam, że to się nie stanie. Utknęłam z Leo, a on ze mną, dopóki mnie nie odrzuci, co wiedziałam, że nie zrobi. Wiedziałam, że nie będzie chciał mnie puścić, ponieważ równoważę jego siłę. Z tego, jak wyglądała Amanda, nie nadawała się na lunę, ale była piękną i wykształconą córką Alfy. Może sama alfa. W porównaniu z moimi genami delty, była to materia pierwszorzędna. Wiedziałam, że nie mam szans. Leo zmusi mnie do dzielenia się. Tak jak inni alfy na jego miejscu. Leo i ja zbudowaliśmy watahę razem i powiększyliśmy nasze ziemie, walcząc ramię w ramię przez pięć lat. Jeśli zdecyduje się mnie odrzucić dla jej dobra, odejdę z niczym, ponieważ nie byłam alfą. Nie wiedziałam, jak to się potoczy, ale nie widziałam dla siebie szczęśliwego zakończenia. Podczas biegu Kaira i ja poczułyśmy ostry ból w sercach i nie musiałam zgadywać, co się dzieje. Leo i ja byliśmy związani naszym pożądaniem, więc poczuję ból, jeśli dotknie kogoś intymnie. Widziałam kobiety ze zdradzającymi mężami, które tego doświadczały; doradzałam im jako ich Luna. Kto mi w tym doradzi i pomoże mi to przetrwać? Nie miałam rodziny. Ja i żaden prawdziwy przyjaciel. Leo był moim jedynym prawdziwym przyjacielem. Jak sobie poradzę? "Niech cię szlag, Leo, niech cię szlag!" Krzyczałam, podczas gdy Kaira wyła do sierpa księżyca na niebie. Dlaczego los musiał dać nam tak gównianą kartę? Pobiegłam w głąb lasu i płakałam. Zostałam tam chwilę, zanim wróciłam do domu. Weszłam do naszego domu naga, a Leo siedział na kanapie z drinkiem w ręku; spojrzał na mnie i wiedział, że wiem. "Tamia," powiedział, a ja potrząsnęłam głową ze złości. "Jak mogłeś, Leo? Obiecałeś. Powiedziałeś, że jeśli to się kiedykolwiek stanie, odrzucisz ją. Powiedziałeś, że wystarczam. Obiecałeś mi," powiedziałam. Dlatego tak ciężko trenowałam jako wojowniczka i walczyłam u jego boku. Jeśli jego wilk osłabnie, zrównoważę jego siłę. Milczał. Nie mógł nic powiedzieć na swoją obronę. Zostawiłam go w salonie i poszłam wziąć gorący prysznic. Siedziałam pod nim ponad godzinę, aż woda zrobiła się zimna, zanim poszłam spać. Przez całą noc przewracałam się z boku na bok. Nie wiedziałam, co robić. Odrzucenie nie wchodziło w grę. Byliśmy związani. Nie mogłam po prostu odejść od wszystkiego, na co poświęciłam czas, krew, pot i łzy, aby zbudować to przez pięć lat. Jesteśmy na szczycie w naszym regionie dzięki naszym wspólnym wysiłkom. Jak mogłam od tego odejść? Nawet jeśli zdecydowałabym się zacząć od nowa, żadna wataha nie przyjęłaby mnie, gdybym go opuściła. Byłam skazana na porażkę. Nie miałam innego wyboru, jak tylko sprawić, by to zadziałało, ale jak mogłam, skoro on nawet nie próbował? "Tamia," powiedział Leo i położył się obok mnie w łóżku. "Przepraszam, Tamia. Naprawdę przepraszam, ale będę potrzebował czasu, żeby zdecydować," powiedział. Jego słowa wbiły się we mnie tak głęboko, że dźgnęłabym go, gdybym mogła. Wbiłabym mu srebrny nóż w serce. "Czas?" Powiedziałam, siadając. "Jak śmiesz prosić mnie o czas, Leo? Obiecałeś. Pożądałeś mnie. Co do cholery chcesz, żebym zrobiła? Wiesz, że nie mogę odejść, nie mogę dołączyć do innej watahy i nikt nie chciałby być z wilkiem, który już został pożądany i sparowany. A co ze mną, Leo? A co z moim życiem, moją miłością i moim szczęściem? Gdzie to mnie zostawia? Gdzie?" Krzyczałam na niego, na skraju łez. Usiadł i próbował mnie przytulić, ale odsunęłam się od niego. Byłam zła i zniesmaczona. Byłam wściekła. "Proszę, daj mi czas; jesteś moją żoną i Luną. Nic tego nie zmieni, nawet przeznaczona partnerka. Proszę, potrzebuję tylko czasu. Muszę tylko wiedzieć, co robić. Pociąg jest silny. Chciałem zaryzykować ból i ją odrzucić, Tamia, ale chciałem jej bardziej. Nie mogę ci tego wytłumaczyć i nie oczekuję, że zrozumiesz, ale proszę, Tamia, daj mi czas," błagał. "A co mam robić, kiedy będziesz się z nią pieprzyć?" Zapytałam go ze złością i pogardą w głosie. "Nie dotknę jej," powiedział, a ja zaśmiałam się boleśnie. "Ale dotknąłeś. Dotknąłeś. Dotknąłeś jej dziś wieczorem i poczułam każdy kawałek tego." Powiedziałam, a on zamilkł. Nie potrzebowałam wróżki, żeby wiedzieć, jak to się potoczy. Zdecydowanie byłam na przegranej pozycji.

Odkryj więcej niesamowitych treści