Pożądać Dona

Pożądać Dona

Autor: Banana

Rozdział 3: Nie możesz dla nas pracować
Autor: Banana
2 mar 2026
Rozdział 3: Nie możesz dla nas pracować Brianna – Cóż – powiedział Bryce, wskazując na pokój. – Jest piękny i luksusowy, czy nasze miejsce też takie będzie? Jak możesz sobie na to pozwolić? – musiałam zapytać. Pokój był urządzony w delikatnych odcieniach ze złotymi akcentami, odpowiednim oświetleniem i miał największe łóżko, jakie w życiu widziałam. – Nie będzie tak wymyślny, ale znajduje się w tym budynku – odparł. – Czekaj, co? Myślałam, że zamieszkamy… – nie zdążyłam dokończyć, bo pokręcił głową. – Callan przedstawił kilka mocnych argumentów za tym, że to bezpieczniejsza okolica, ze sztuką z najwyższej półki i tymi wszystkimi sklepami. Nie wydaje mi się, byś miała to znienawidzić. – Zmrużył na mnie oczy. Callan zasugerował, żebyśmy mieszkali w tym budynku? To interesujące. – Więc po raz kolejny pytam, jak możesz sobie na to pozwolić? – Skrzyżowałam ramiona na piersi. Zrobiliśmy zaledwie kilka kroków w głąb pokoju, ale odwróciłam się, by dobrze mu się przyjrzeć. Ponownie zmrużył na mnie oczy. – Jestem teraz odnoszącym sukcesy biznesmenem, Brianno, i potrafię o nas zadbać – odpowiedział. – Jakiego rodzaju to biznes? – drążyłam. – Harold Group of Company posiada wiele firm, a Callan pomaga swojej rodzinie zarządzać wieloma z nich, i to ja jestem teraz jego numerem dwa. Więc tak, stać mnie na to. – Powiedział to ze swoim słynnym podejściem. – Bardzo ogólnikowo – burknęłam, ale odpuściłam. Zamierzałam wygooglować tę nazwę, gdy tylko wyjdzie za drzwi. – W porządku, muszę na chwilę wyjść, ale wrócę na kolację i będziemy mieli okazję usiąść i nadrobić zaległości, zgoda? – Wyciągnął telefon z kieszeni i sprawdził coś na nim, a ja zmarszczyłam brwi. – O której to będzie? Jest już późne popołudnie – zauważyłam. – To jest Port Harcourt, więc kolacja o ósmej to wcale nie tak późno – stwierdził, posyłając mi swój arogancki uśmiech i odwracając się w stronę drzwi. – Aha – zatrzymał się w progu. – Nie dotykaj rzeczy Callana, nie lubi ludzi w swojej osobistej przestrzeni. Wyświadcza nam ogromną przysługę, więc bądź grzeczna – ostrzegł mnie. Zamierzał nadal traktować mnie jak dziecko, już to czułam. Rozejrzałam się po tym czystym, pięknym pokoju i wzruszyłam ramionami, padając na łóżko i wyciągając telefon. Wpisałam Harold Group of Company w wyszukiwarkę i parsknęłam, gdy zobaczyłam najbardziej mglistą odpowiedź z możliwych. Firma prywatna, nic konkretnego, ale im mniej informacji mi podawali, tym bardziej chciałam węszyć. Skończyło się na tym, że wzięłam prysznic i przygotowałam się na kolację o ósmej. Nie byłam pewna, czy gdzieś wyjdziemy, szczerze wątpiłam, by Bryce lubił gotować. Każda wymówka była dobra, by włożyć ładny strój. Wystroiłam się, a kiedy kilka minut przed ósmą usłyszałam dźwięk windy, zeszłam na dół, żeby zapytać brata, dokąd idziemy zjeść. Zatrzymałam się u dołu schodów, gdy uświadomiłam sobie, że to nie mój brat. To był wspaniały Callan Harold. Moje tętno przyspieszyło na jego widok, wszystkie moje szalone sny wywołały dreszcz, który przebiegł mi po kręgosłupie. Diamentowy kształt twarzy z ostrymi i wydatnymi mięśniami szczęki, seksowne, sypialniane oczy w kolorze leśnej zieleni, które pamiętałam ze snów. Wyraźne różowe usta i popołudniowy zarost, który pasował do jego lśniących, czarnych włosów. Tatuaże na knykciach, męski sygnet i żylaste dłonie. Czy wy sobie żartujecie? Zbudowany jak sam diabeł, stworzony do grzechu. W każdym filmie byłby seksownym złoczyńcą. Ma w sobie zbyt wiele mroku, by być bohaterem opowieści, można to było wyczuć w jego aurze. Jego garnitur eksponował doskonale zbudowane ciało, a on stał w szerokim rozkroku, jakby wiedział, że niezależnie od tego, gdzie stoi, to on ma największego kutasa w pokoju. Emanował taką wibracją i cholerka, to było seksowne. Zatrzymał się w salonie obok schodów, z których schodziłam, z dłońmi w kieszeniach, nie kryjąc się z tym, że taksuje mnie wzrokiem od stóp do głów. Moje policzki nieco zapłonęły, a moja cipka pulsowała na jego widok i tych jego sypialnianych oczu. Ma trzydzieści dwa lata i jest stuprocentowym facetem, każdy centymetr jego ciała to samiec alfa. – Umm, cześć – zająknęłam się. Jego ciało nawet nie drgnęło, tylko oczy, które wróciły na moją twarz, gdy znów się odezwałam. – Jestem Brianna… – urwałam, czując niepewność bez żadnego wyraźnego powodu. Jego spojrzenie było onieśmielające, a całe moje ciało na nie reagowało. – Wiem, kim jesteś – powiedział swoim głębokim, seksownym głosem. Jasne, że wiedział, poznał mnie kilka lat temu, jestem idiotką. Po prostu zamarzłam na najniższym stopniu, nie wiedząc, jak postąpić. – D.. dziękuję za to, że pozwoliłeś nam się tu zatrzymać – wydukałam. Wiedziałam, że brzmię żałośnie, ale wpadałam w lekką panikę, bo był najgorętszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam. Jedyne co robił, to wpatrywał się we mnie bez słowa, a moje ciało reagowało na to na wiele sposobów. Skinął krótko na moje słowa i nagle odwrócił się do mnie plecami, podążając do czegoś, co teraz okazało się jego barkiem. Wyciągnął elegancką butelkę i nalał sobie alkoholu. Nic mi nie zaproponował, ani nie poświęcił mi więcej uwagi. Naprawdę, to by było na tyle? Callan był tak onieśmielający w swoim milczeniu i potężnej prezencji, że zmuszało mnie to do zaciskania ud, by nie zdradzić własnej wilgoci. Doszło do tego, że dłużej nie mogłam tego znieść i musiałam czmychnąć na górę do swojego pokoju, aby się ukryć i rozładować tę seksualną frustrację. Zeszłam na dół dopiero, gdy usłyszałam wołanie brata; miał na sobie luźniejszą wersję garnituru. – Nie wychodzimy na kolację? – zapytałam, uświadamiając sobie, że byłam zdecydowanie zbyt wystrojona. – Pomyślałem, że ciszej będzie pogadać tutaj, w tym budynku mamy szefa kuchni i zamówiłem dla nas trochę jedzenia – mruknął, a ja skinęłam głową. Wciąż czułam spojrzenie Callana gdzieś zza pleców mojego brata, ale nie zamierzałam na niego patrzeć; w całości skupiłam się na Bryce'ie. – Masz z tym problem? Wolałabyś wyjść? – zapytał, biorąc moje milczenie za objaw niezadowolenia, ale wcale tak nie było. Po prostu byłam przytłoczona obecnością jego najlepszego przyjaciela. – Nie, jest w porządku, mamy dużo do obgadania – zgodziłam się, idąc za nim do jadalni, gdzie na stole były już rozstawione wszystkie dania. Zauważyłam trzy nakrycia i moje serce przyspieszyło. Zamierza zjeść z nami? To nie było niespodzianką, zważywszy że usiadł u szczytu stołu, a Bryce i ja bardziej na środku, po jego obu stronach. Eleganckie oświetlenie sprawiło, że przez kilka sekund patrzyłam w górę, zanim zorientowałam się, że brat coś powiedział. – Jedz – mruknął, próbując już nakładać jedzenie, którego chciał, abym spróbowała. Callan pozostał całkowicie milczący, nałożył sobie steka i dodatki, po czym kroił mięso jak masło, cały czas najwyraźniej ignorując naszą rozmowę, jakby w ogóle mnie tu nie było. – Mała, jakie masz tu plany? Zrobisz sobie przerwę na odpoczynek, chcesz się dalej uczyć? Albo znaleźć pracę, zależy to od ciebie, ja mogę nas oboje wesprzeć finansowo. Nie musisz czuć się do niczego zobowiązana. – Mój brat zaskoczył mnie tymi słowami. – Zamierzasz mi pozwolić obijać się? – Uniosłam na niego brew. – Ja bym to tak nazwał. Ciężko pracowałaś przez długi czas i myślę, że pora trochę odpocząć – przypomniał mi, znów czując się winnym, choć nie powinien. – Z pewnością nie uda mi się szybko znaleźć stanowiska projektantki mody, ale chciałabym pracować, żeby zarobić własne pieniądze – powiedziałam powoli, nie podnosząc wzroku znad talerza. Czułam się tak, jakbym pytała o pozwolenie, a to mi się nie podobało. – Na przykład? – zapytał, unosząc kieliszek wina. O proszę, pije teraz wino. – Miałam nadzieję, że pozwolisz mi pracować w jednej ze swoich firm, ale wciąż mi nie powiedziałeś, jaki to bizn… – urwałam. Moje serce zamarło, gdy zauważyłam, że wzrok Callana przeniósł się na mnie; prawie zapomniałam, że tu jest, bo tak mocno mnie ignorował. Zgaduję, że to usłyszał i że to jego biznes, nie mojego brata. Bryce się zachmurzył. – Nie chcę, żebyś dla nas pracowała. – Szybko uciął ten pomysł. Przygryzłam wargi, próbując zdecydować, jak to kontynuować, by nie wchodzić nikomu w paradę. Za bardzo się bałam, by naciskać, więc wycofałam się, a w mojej ciszy brat westchnął. – Mogę porozmawiać ze znajomymi i zobaczyć, czy ktoś nie szuka pracownika – powiedział, a ja wzruszyłam ramionami w dowód zgody. – Czuję, że nawet nie wiem, o co cię zapytać. Owszem, rozmawiamy, ale zdecydowanie za mało, bym wiedział, co się działo w twoim codziennym życiu – mruknął, a na jego twarzy znów pojawił się ten wyraz winy. – Mam jednak trochę doświadczenia, podczas studiów dorabiałam jako barmanka – powiedziałam i znów na niego nie spojrzałam. Skupiłam się na jedzeniu. Gdyby Callan na mnie patrzył, i tak bym o tym nie wiedziała, ponieważ całkowicie odcięłam się od spoglądania w tę stronę stołu. Nie chciałam znów robić z siebie idiotki w obecności mojego brata. – Skoro ma doświadczenie jako barmanka, może pracować w The Soul Lounge – wtrącił głęboki głos, a kiedy podniosłam wzrok, Callan patrzył na mojego brata, nie na mnie. Bryce podciągnął już zakasane rękawy i pokręcił głową. – Nie, nie chcę, żeby pracowała w którymkolwiek z naszych lokali – warknął. Dlaczego? Czy to złe miejsca? Cholera, chciałam wiedzieć, co on ukrywa. Czy to coś w klimatach porno albo innej patologii? Byłabym bardzo zniesmaczona, gdyby tak było, ale on wspomniał o byciu barmanem, więc może jednak nie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Nie możesz dla nas pracować – Pożądać Dona | Czytaj powieści online na beletrystyka