Rozdział 57: Jesteś moją ostoją
Brianna
– Czy to moja wina, że on najwyraźniej nie potrafi trzymać łap przy sobie? – warknął Callan.
– Nie, nie twoja. Ale to też nie twoja sprawa.
Jego nozdrza rozdęły się, a postawa stała się jeszcze szersza, bardziej dominująca.
– To moja sprawa. Wszystko w tym mieście to mój pieprzony interes, co czyni cię moją sprawą – warknął.
– Całe Port Harcourt, co? – zadrw
















