Pożądać Dona

Pożądać Dona

Autor: Banana

Rozdział 4: On jest odcieniem ciemności
Autor: Banana
3 mar 2026
Rozdział 4: Jest ocień mroczniejszy Brianna Obserwowałam, jak Callan przesuwa dłonią po swoim ciemnym, popołudniowym zaroście; te tatuaże i sygnety wystarczyły, bym odruchowo zacisnęła uda. Był tak atrakcyjny, że na sam widok jego dłoni stawałam się ociekająco mokra. – Możesz mieć na nią oko – powiedział cicho Callan, ale ponieważ jego głos był tak głęboki, zabrzmiało to jak warkot. – Coś wymyślę – stwierdził mój brat, ucinając w ten sposób temat. Ostatecznie Bryce i ja wciągnęliśmy się w lekką pogawędkę, podczas gdy Callan nas ignorował, a już zwłaszcza mnie, a kiedy skończył posiłek, przeprosił i zniknął. – Mała, chciałem cię o coś zapytać, ale nie byłem pewien, jak to poruszyć. Czy odzywałaś się w ogóle do matki i ojca? – Mój żołądek ścisnął się na samą wzmiankę o nich, a on o tym wiedział. – Nie, w ogóle, od wielu lat. A ty? – Nagle ta myśl sprawiła, że poczułam się bardzo nieswojo. – Nie, ale przez tak długi czas byłem poza krajem i byłem zajęty budowaniem kariery, po prostu nie chciałbym niczego ważnego przegapić. Nigdy do końca mi nie wyjaśniłaś, jak znalazłaś się tam, gdzie jesteś. – Spojrzał na mnie, zanim opróżnił drugi kieliszek wina. Czy to dlatego tak śmiało podjął ten temat? Nie piłam wina do kolacji, ale może powinnam była. – Od kiedy to wspominamy przeszłość? Jesteśmy teraz tutaj i myślę, że tym powinniśmy żyć – powiedziałam, wskazując gestem na ten luksusowy dom. Wydawał się przez chwilę zamyślony, ale ostatecznie zgodził się, że rozgrzebywanie naszej niekomfortowej przeszłości jest głupie. Po zjedzeniu posiłku wstaliśmy, a ja zaczęłam wszystko po sobie sprzątać. Zaśmiał się i mnie powstrzymał. – Przyjdą na górę i to sprzątną – powiedział. – Kim są oni? – byłam zdezorientowana. – Personel kuchenny, który to przyniósł. – Posłał mi minę w stylu „to chyba oczywiste”. Weszliśmy razem do salonu, ale ja ciągle zerkałam przez ramię na ten bałagan. – Jesteś pewien? Głupio mi zmuszać kogoś, żeby sprzątał nasz bałagan… – zmarszczyłam brwi. – Musisz się do tego przyzwyczaić, bo właśnie tak żyję przez ostatnie lata, siostrzyczko. Koniec z biedowaniem. – Szturchnął mnie żartobliwie. Byłam przyzwyczajona do sprzątania, ponieważ dorastając, chodziłam po domu na palcach, upewniając się, że jestem niewidzialna, gdy mój ojciec był w pobliżu i miał zły humor. Zawsze dbałam o to, żeby dom lśnił, tak samo moja matka – wciąż sprzątała po nim i mu gotowała. Zrzuciła to na mnie, gdy miałam dwanaście lat, i nadal mam nawyk sprzątania po sobie oraz usuwania się w cień we wspólnych przestrzeniach. To będzie interesująca zmiana. Aż czuję przez to niepokój; miałam wrażenie, że mój brat potrafi mi czytać w myślach, gdy tak obserwował, jak się zamyślam. Zupełnie jakby chciał mi powiedzieć, że nie jest naszym ojcem. Otrząsnęłam się z tych myśli i pożegnałam się na ten wieczór. Nie mogę spędzić z nim i jego przyjacielem reszty wieczoru, nie wtedy, gdy jego najlepszy przyjaciel całkowicie ignoruje moją obecność, podczas gdy ja nie mogę się wyzbyć poczucia, że cały czas tu jest. Nie będę miała tu żadnych przyjaciół w Port Harcourt; szczerze mówiąc, nie miałam najlepszego przyjaciela od czasów liceum, a i tamto skończyło się kiepsko. Większość czasu spędzam sama albo utrzymuję powierzchowne znajomości – jak wtedy, gdy w moim rodzinnym mieście wychodziłam gdzieś w weekendy. Nikogo wystarczająco bliskiego, by napisać mi wiadomość z pytaniem, czy rano bezpiecznie wylądowałam, nikogo, kto kupiłby mi prezent urodzinowy albo znał o mnie jakiekolwiek intymne szczegóły. Czasami gubię telefon, bo zawsze jest wyciszony i nikt do mnie nie pisze ani nie dzwoni. Tylko brat, gdy jeszcze byliśmy daleko od siebie, albo jacyś znajomi w weekendy, gdy chcieli wyjść. Myślę, że tak naprawdę nawet nie lubili mnie jako osoby, tylko mój styl, jeśli ma to w ogóle jakiś sens. Takie właśnie było to miasto, a już zwłaszcza dla ludzi ze świata mody – wizerunek jest wszystkim. Nie mam nawet żadnych spodni dresowych ani piżam. Mój ojciec do tego stopnia brzydził się „niechlujstwem”, że nawet moim strojem do spania były jedwabne piżamy. Chociaż i tak nie mogłabym w nich wyjść z pokoju. To miasto nie wydawało mi się tak obce, chyba głównie dlatego, że zarządzają nim narcyzi. Wiem, że dresy czy bluzy muszą być szalenie wygodne, ale po prostu nie miałam tego luksusu. Teraz jednak mam ochotę się zbuntować i po prostu kupić sobie spodnie dresowe. Moje życie jest dziwne. *** Pierwszej nocy po cichu czytałam książkę, będąc sama w swoim pokoju. Mój telefon nie zadzwonił ani razu, nikt w domu mnie nie zawołał. Samotnie, po staremu. Nie spędzę całego miesiąca mieszkając z Callanem Haroldem. Czy w ogóle to przetrwam? Nawet tu w łóżku ciągle wyobrażałam sobie jego przystojne rysy twarzy i potężną budowę ciała. Jak ciemne są jego włosy i jak zniewalająco piękne, dla kontrastu, ma oczy. Błękit, jakiego nie ma nikt inny, unikalny dla jego doskonałości. W kółko widziałam przed oczami, jak stoi u stóp schodów w szerokim rozkroku, posyłając mi spojrzenie z sypialni, taksujące mnie od stóp do głów bez żadnego wstydu. Ale już więcej na mnie nie spojrzał. Dlaczego? Zapewne dlatego, że w ogóle mu nie zaimponowałam; on jest taki męski i seksowny, a ja… brzydka. Chciałabym grać w tej samej lidze, podoba mi się jego mroczna aura. Chociaż wiem, że nie powinno tak być. Jest tak obrzydliwie bogaty, że chciałam o nim wiedzieć absolutnie wszystko, a z drugiej strony – chciałam się przed nim schować. Jest tajemniczy, wysoki, ciemnowłosy i zabójczo przystojny. Czy to nie gotowy przepis na katastrofę? Prawdopodobnie, ale ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Jestem pewna, że wszystkie kobiety go pragną; na pewno razem z moim bratem uganiają się za setkami kobiet w całym Port Harcourt – dla ich bogactwa i dobrego wyglądu; w sumie nawet nie chcę o tym wiedzieć. Moje myśli zamilkły, gdy usłyszałam echo jego głębokiego głosu dobiegającego z korytarza – musiał rozmawiać z moim bratem lub przez telefon. Był zbyt daleko, bym mogła zrozumieć poszczególne słowa, ale wkrótce potem usłyszałam kroki, a moje tętno dziwnie przyspieszało z każdym zbliżającym się dźwiękiem. Kiedy usłyszałam, jak przechodzi obok moich drzwi i wchodzi do swojego pokoju, zaczęłam się zastanawiać, jak on w ogóle wygląda w środku, i czy Callan sprowadzi w tym tygodniu jakąś kobietę. Oby nie, bo gdybym usłyszała, jak pieprzy inną kobietę, chyba bym umarła. Jest przyjacielem mojego brata i nie powinnam wyobrażać go sobie nago, ale i tak to robię; ciekawi mnie też, ile naprawdę ma tatuaży. Moja wyobraźnia podpowiada mi, że jest ich całe mnóstwo, a to czyni go tylko jeszcze większym twardzielem. Mężczyzna niewypowiadający wielu słów to z reguły mężczyzna, który wie, co one znaczą. Widziałam już typ mężczyzn, którzy dużo gadają; mój ojciec był jednym z nich. Zawsze zabiegał o uwagę w gronie swoich imponujących przyjaciół, zawsze starał się ich rozśmieszyć, gdy pili szkocką i palili cygara. Mój ojciec to także przystojny mężczyzna, więc nie tylko mężczyźni w jego otoczeniu poświęcali mu uwagę. Był głośny, rozgadany i lubił się popisywać. Callan Harold pozostaje milczący, idealnie nieruchomy, nie podejmując żadnego wysiłku, by zaimponować. Nie pyta, czy podoba mi się jego rezydencja, ani nie chwali się imperium, które zbudował. I jakimś cudem to opanowanie jest bardziej niepokojące niż głośna władza mojego ojca – ponieważ mężczyzna, który nie musi manifestować swojej siły, jest najniebezpieczniejszy ze wszystkich. Szczególnie ten wyszkolony w Siłach Specjalnych Armii. Mój brat nosi w sobie własne mroki, ale te Callana są mroczniejsze. Callan Harold nie jest po prostu niebezpieczny. Jest cichą burzą – która tylko czeka, by uderzyć.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: On jest odcieniem ciemności – Pożądać Dona | Czytaj powieści online na beletrystyka