Rozdział 5: Jest zniewalająco piękna
Callan
Byłem w moim biurze w The Emerald Lounge; klub i tak zostanie otwarty dopiero późnym wieczorem. Miałem tu wreszcie spokój i ciszę. Za moment zaczynałem spotkanie z kilkoma sojusznikami. Udowodnili swoją lojalność i przydatność dla mojego imperium jeszcze w czasach, gdy wszystkim zarządzał mój ojciec. Mój stary kochał prowadzić kasyna. Zmusił mnie do odbycia służby wojskowej dokładnie tak samo, jak jego ojciec zmusił jego. Później przez lata powoli przerzucał na mnie każdy obowiązek, aż w końcu z pozycji wiceszefa (underbossa) awansowałem na Dona, i to najmłodszego w historii.
Teraz to mój ojciec pełni dla mnie funkcję consigliere, mojego doradcy, a przy tym jest jednym z niewielu ludzi, którzy mogą kwestionować moje decyzje i opinie. Mój ojciec miał ostatecznie syna i dwie córki, więc to ja zostałem Donem, a syn brata ojca, Angelo, jest moim wiceszefem. Z kolei Bryce jest jednym z moich Capo, choć w gruncie rzeczy bliżej mu do mojej prawej ręki. Zwykle towarzyszy mi i realizuje dla mnie bezpośrednie zadania, mimo że technicznie rzecz biorąc nie należy do rodziny. Jest jednak zaufanym członkiem (made-man); złożył przysięgę milczenia. W wojsku powierzałem mu swoje życie, robię to zresztą do dziś. Wiem, że w głowie ma równie mocno namieszane co ja i doskonale wie, jak załatwiać sprawy.
Moje imperium nie należy do najmniejszych. The Harold Group of Company posiada kluby nocne, kluby erotyczne i BDSM, restauracje, kasyna oraz firmy zajmujące się gospodarką odpadami. Te ostatnie to zresztą zupełnie osobna gałąź i bardzo użyteczna operacja. Klub The Emerald Lounge to jednak pierwszy legalny biznes, który w całości przejąłem po odejściu z wojska, więc chyba właśnie dlatego służy mi jako główna przestrzeń biurowa. Zawsze jestem wszędzie, koordynując każdą sprawę, choć przecież jestem szefem i mogłoby to robić za mnie wielu innych podwładnych. Jestem maniakiem kontroli, perfekcjonistą, jebanym koszmarem dla każdego, kto odważy się zadzierać z moimi sprawami. Nadzoruję absolutnie wszystko.
Bryce przysięga, że szybko się wypalę, ale dobrze wie, że wyróżniam się we wszystkim, co robię. Zawsze byłem najlepszy w swojej klasie w wojsku, potem trafiłem do Marynarki, a ostatecznie do sił specjalnych. Tam też szybko zająłem pozycję lidera. Jestem świetnie przygotowany fizycznie i psychicznie, to solidny grunt, a agresja to moje podejście do niemal każdego problemu. Wykonuję zawód, w którym bierze się wszystko siłą. Żyję tym gównem, jestem w tym cholernie dobry. Mam pięć w pełni legalnych przedsiębiorstw i tworzą one idealną przykrywkę dla operacji poza prawem. Zatrudniam ludzi zarządzających importem, eksportem i firmami przewozowymi. Mam przyjaciół na bardzo wysokich stołkach.
Będąc w siłach specjalnych zgromadziłem wiele mrocznych sekretów, mnóstwo specjalnych przyjaciół z grona polityków-miliarderów oraz innych elit, nie macie pojęcia. W tym życiu nie zdołaliby mi postawić zarzutów na podstawie ustawy RICO. Rodzina Haroldów jest już na to zbyt silna, a sam nawet nie mogę przypisać sobie tego, że to moje dzieło. Mój dziadek, a wcześniej pradziadek, zajmowali się przestępczością zorganizowaną całymi dekadami, od czasu gdy mafia otwarcie panoszyła się po ulicach, kontrolując wszystko. Teraz działamy po cichu, ale w równie niebezpieczny sposób.
W biurze zajmowałem pozycję za ciężkim biurkiem, a Bryce siedział naprzeciwko w skórzanym fotelu. Osuwał się w dół, pogrążony w myślach.
– Gdzie błądzisz myślami? – zapytałem.
Jeśli później mamy spotkać się z Velvet Vipers, potrzebuję jego stuprocentowego skupienia; rozkojarzona głowa to martwa głowa. Otrząsnął się i poprawił klapy swojej marynarki.
– Nieważne, po prostu myślałem nad tym, co mam zrobić ze swoją siostrą. – Zbył mnie machnięciem ręki. Oparłem się o biurko i przejechałem kciukiem po szorstkim zaroście.
– Mówiłem ci przecież, że może dla nas pracować. Barman to po prostu praca, a nie wejście do naszego świata, sam to wiesz – stwierdziłem.
– Po prostu nie chcę, by Brianna była uwikłana w cokolwiek związanego z przestępczością zorganizowaną, niezależnie czy legalną, czy nie – warknął, wiedząc, że miałem właśnie wytknąć mu ten szczegół.
The Emerald Lounge to w pełni funkcjonalny, legalny biznes, w którym cała przestępcza część jest całkowicie niedostrzegalna dla zwykłych pracowników.
– Myślałem, żeby spytać Zaveriego, czy u niego w studio miałoby się dla niej coś do roboty – dodał i wstał z fotela, wyciągając komórkę. Zmarszczyłem na to brwi.
– A czemu u niego? – spytałem. Wzruszył ramionami.
– To tam, gdzie robimy tatuaże, jest moim dobrym kumplem i nie ma nic wspólnego z mafią.
Chyba dostrzegłem jego rację, choć z jakiegoś powodu wcale nie polubiłem się z tym pomysłem. Zamknąłem jednak jadaczkę, bo to nie był w ogóle mój biznes, i nie zamierzałem zresztą czynić go własnym problemem. Mam wystarczająco dużo własnego gówna na głowie.
Byłem zaskoczony, gdy usłyszałem, że jego mała siostrzyczka zamierza przenieść się do Port Harcourt. Znam Bryce’a od czasu mojego pierwszego szkolenia w siłach specjalnych, gdy nas do jednej grupy wrzucono, czyli od dobrych ośmiu lat, a ową dziewczynę widziałem ledwie jeden raz. Znam historię jego rodziny, choć zawsze był oszczędny w kwestii siostry i tego, jak to na nią wypłynęło. Wiem o jego przerzucie i poczuciu winy za porzucenie jej w młodym wieku, kiedy to musiałaby już dbać o siebie sama. Ale na tym koniec. Nie wiem jak się z tego domu ewakuowała, co od tamtej pory robiła. I znów, nie mój interes.
A jednak Brianna Fletcher jest zniewalająco piękna, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie. Rozłożyste rzęsy i głębokie oczy w kolorze lasu, czynią ją naturalnie ponętną. Nosi długie włosy z przedziałkiem na środku, w sam raz do chwycenia w garść, soczyste usta, które nie rzucają się ostentacyjnie w oczy w porównaniu z jej niewielkim, prostym nosem i zgrabnymi rysami. Ma elegancką, długą szyję i twarz z okładki eleganckich czasopism. Wiem, brzmi to cholernie groteskowo z moich ust, ale inaczej po prostu nie umiem jej opisać. Jej figurą wręcz mnie dobija, bo chociaż na pierwszy rzut oka jest krucha i delikatna, jej jędrne, obfite piersi, rozbudowane biodra i uda idealnie kształtują klepsydrę w zestawieniu z drobną chmurą góry. Sprawia to, że wygląda jak ktoś, kogo można by bez trudu rzucać po łóżku.
Jest małoletnią siostrą mojego trzeciego co do władzy oficera i najlepszego przyjaciela, więc nic nie będę stąd kombinować, ale wierzcie na słowo, wyruchałbym ją tak, że obudziłaby się w następnym tygodniu, gdyby nią nie była. Miała w sobie posturę wysokiej i drogiej modelki, więc mogłaby odnieść wspaniały sukces w branży projektowania. Trzeba by jej tylko otworzyć odpowiednie drzwi, co ja zresztą jestem w stanie uczynić, choć przypominam po raz kolejny, nie interesuje mnie to. Zostawmy ją zatem Zaveriemu i jego bratu bliźniakowi od studia tatuaży, w którym robiłem większość dziar.
– Co robimy jutro? Zaveri chciał najpierw ją poznać. Twierdzi, że może pomóc mi ogarnąć robotę na sklepie, a nawet mógłby miec na nią oko dla mojego bezpieczeństwa – powiedział nagle, po oderwaniu twarzy od komórki. Ja powróciłem spojrzeniem do własnego laptopa, więc zerknąłem na niego w odpowiedzi.
– Jutro pasuje, ponieważ pojutrze mamy dostawy. – przypomniałem mu.
















