Pięć dni przed ślubem nakryłam mojego narzeczonego, jak brał w naszym łóżku innego mężczyznę. Aby zagłuszyć ból po tej druzgocącej zdradzie, podjęłam najbardziej lekkomyślną decyzję w moim życiu: przygoda na jedną noc z olśniewającym, niebezpiecznym nieznajomym w hotelowym pokoju. Był dominujący, odurzający i władał moim ciałem w sposób, który sprawił, że całkowicie zapomniałam własnego imienia. Kiedy w ferworze namiętności przypadkowo wyrwało mi się z ust słowo „Tatusiu”, pokazał mi dokładnie, kto tu rządzi. Wymknęłam się przed świtem, przysięgając sobie, że na zawsze zostawię tę grzeszną noc za sobą. Ale w poniedziałek rano do sali konferencyjnej wkroczył nowy dyrektor generalny, miliarder. Victor Kincaid. Najbardziej bezwzględny i wpływowy mężczyzna w mieście. I dokładnie ten sam nieznajomy, z którego łóżka dopiero co uciekłam. Kiedy po drugiej stronie stołu jego drapieżne spojrzenie krzyżuje się z moim, zapiera mi dech w piersiach. Osacza mnie w swoim gabinecie, a jego głęboki głos wywołuje dreszcze na moich plecach: – Naprawdę myślałaś, że możesz po prostu uciec po tym, jak obudziłaś bestię, Ario? Teraz należysz do mnie.

Pierwszy Rozdział

Aria Mój narzeczony jest gejem. To była myśl, która odbijała się echem w mojej głowie, gdy stałam tam sparaliżowana, patrząc na scenę, której już nigdy nie będę w stanie wymazać z pamięci. Wpatrywałam się w mężczyznę, który pchał się w tyłek mojego narzeczonego, i w Trenta, który jęczał jak pieprzona dziwka w rui. To był mój narzeczony, mężczyzna, za którego miałam wyjść za pięć dni. Mężczyzna, z którym przez bite pięć lat dzieliłam łóżko, przyszłość i życie. Ale on tam był, z szeroko rozłożonymi nogami, z oczami wywróconymi w błogostanie, jakiego nigdy nie widziałam na jego twarzy, gdy był ze mną. Brakowało mi tchu, miałam wrażenie, że wszystko wiruje. Dźwięk skóry uderzającej o skórę wypełniał pokój. Chciałam odwrócić wzrok, ale nie potrafiłam. Moje oczy pozostały utkwione w tym widoku, jakby mój mózg nie potrafił zarejestrować, że to dzieje się naprawdę. – Ach, kurwa, Dane… tak, uwielbiam to… kurwa… jesteś taki duży – jęknął Trent, a te słowa uderzyły we mnie jak ciosy w brzuch. Moja dłoń powędrowała do ust, przyciskając je mocno, by powstrzymać mdłości. Czułam się, jakby ktoś wyrwał mi serce z piersi i wrzucił je do młynka na śmieci. Czy to był koszmar? Czy zaraz obudzę się w naszym mieszkaniu, obok niego, z jego ramionami wokół mnie, a nic z tego nie okaże się prawdą? – Kurwa, tak, Trent, kochanie – stęknął mężczyzna. – Bierz mojego dużego chłopca. Bierz go ładnie. – Ach, tatusiu! Daj mi swojego dużego chłopca!!! Łzy zapiekły mnie pod powiekami. Kolana lekko się pode mną ugięły, a ja wyciągnęłam rękę do framugi drzwi, by znaleźć oparcie. Tatusiu? W łóżku nigdy nie nazywał mnie w żaden sposób. Co ja w ogóle mówię? Nigdy nie wydawał się zbytnio zainteresowany seksem ze mną. Dwie minuty. Tyle czasu zajmowało mu dojście. Kiedykolwiek prosiłam o więcej, twierdził, że jest zmęczony, albo rzucał mi zniesmaczone spojrzenie i wychodził. Moje myśli pędziły, wymykając się spod kontroli. Czy on jest gejem? Biseksualistą? Zawsze taki był? Czy udawał przede mną? Przez te wszystkie lata? Każdy pocałunek, każde „kocham cię”, każdy plan na przyszłość, czy to wszystko było kłamstwem? Czułam się upokorzona, chora i jak pieprzona idiotka. Jak kobiety to trawią? Jak się zachowują, kiedy dowiadują się, że ich rzekomo heteroseksualnemu narzeczonemu inny facet na kilka dni przed ślubem rozwala tyłek? Ale co ja w ogóle wygaduję? Większość kobiet nie przyłapuje swojego przyszłego męża, gdy inny facet go rżnie. Poczułam coś mokrego na policzkach. Podniosłam dłoń, muskając skórę. Nawet nie zorientowałam się, że płaczę. – Kurwa, tak, jestem blisko!! – jęknął Trent z łóżka. Powoli potrząsnęłam głową, jakby mocne potrząśnięcie mogło mnie obudzić z tej chorej rzeczywistości. Ale dźwięk jego sapania, widok ich splątanych ciał wciąż tam były. Zaśmiałam się gorzko. – Wiesz co? – powiedziałam ochrypłym głosem, ledwie słyszalnym szeptem. – Jesteś naprawdę cholernie bezwstydny, Trent. Zamarli, a głowa Trenta gwałtownie odwróciła się w moją stronę. Jego oczy rozszerzyły się w panice. Odsunął się pospiesznie od mężczyzny między swoimi nogami, chwytając najbliższy koc i narzucając go na siebie, jakby to miało w jakiś sposób cofnąć to, co właśnie zobaczyłam. – A-Aria… – wyjąkał, a jego głos się łamał. – Co… co ty tu robisz? Przycisnęłam się mocniej do ściany, wciąż ocierając łzy wierzchem drżącej dłoni, próbując utrzymać się na nogach. – Co ja tu robię? – powtórzyłam powoli, napotykając jego spojrzenie. – To pierwsze, co masz do powiedzenia? Po tym, jak tu wchodzę i to widzę? Pokręcił głową, wciąż ściskając koc. – Nie. Nie, to nie… to nie to, na co wygląda. – Nie to, na co wygląda? Nie to, na co wygląda?! Odepchnęłam się od ściany na drżących nogach, dłonie zaciskając w pięści. – Trent, zdradzasz mnie z pieprzonym facetem. W naszym łóżku. W domu, który kupiliśmy, żeby zamieszkać w nim po ślubie. Rozkładasz przed kimś tyłek, jęczysz jego imię, jakbyś nigdy wcześniej nie był rżnięty, i masz czelność mówić mi, że to nie jest to, na co wygląda? Więc na co to dokładnie wygląda? Otworzył usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Jego twarz wykrzywiła się, gdy patrzył na mnie ze wstydem, poczuciem winy, a przede wszystkim ze strachem. – Jesteś draniem – syknęłam. – Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam. Po pięciu latach lojalności, cierpliwości, planowania naszej pieprzonej wspólnej przyszłości, to właśnie dostaję w zamian? Taki właśnie jesteś, kiedy nie patrzę? Jak śmiesz mi to robić! Mężczyzna, który jeszcze przed chwilą był w nim, przewrócił oczami i usiadł. – Chryste – mruknął. – Ale dramatyzuje. Zaczął się ubierać, zupełnie niewzruszony. – Nie chcę się w to mieszać, Trent. Spadam. Trent odwrócił się do niego w panice. – Dane, czekaj… przepraszam. Nie wiedziałem… Dane przerwał mu lekceważącym machnięciem ręki. – W porządku. Miałeś rację co do niej. Naprawdę dramatyzuje. Tego było za wiele. Coś we mnie pękło. Całe moje ciało drżało z wściekłości. Dlaczego zachowywali się tak, jakby to było normalne? Dlaczego nie błagali na kolanach? Dlaczego tylko ja płakałam? On nawet nie wyglądał na zaskoczonego, a to oznaczało, że wiedział o związku Trenta, a mimo to poszedł i wyruchał go w naszym łóżku. – Ty pieprzony dupku! Ruszyłam w jego stronę z podniesioną ręką, gotowa wymierzyć mu policzek, na który cholernie zasłużył, ale zanim zdążyłam do niego dotrzeć, Trent zareagował szybciej. – Przestań, Aria! – krzyknął, chwytając mnie za nadgarstek i pociągając do tyłu. Miał mocny uścisk, jego palce wbijały się w moją skórę. – Co ty do cholery robisz?! – Co ja robię? – wyplułam, a z moich oczu bił gniew. – Nie wtrącaj się, draniu! Poczekaj na swoją pieprzoną kolej. Szarpnęłam się w stronę Dane'a, ale Trent znów stanął przede mną, blokując mi drogę. – Nie bądź śmieszna – powiedział chłodno. – Nie pozwolę ci go tknąć. Nawet nie próbuj. Moje serce zamarło. Brzmiał tak… jakby go chronił. Mężczyznę, z którym mnie zdradzał. Mężczyznę, który właśnie ze mnie kpił, uśmiechał się złośliwie i wstawał z łóżka z moim narzeczonym, jakby to był jakiś pieprzony sitcom. – Dlaczego? – wyszeptałam oszołomiona. – Dlaczego go bronisz? Naprawdę go bronisz? Po tym, co mi zrobiłeś? Nie powinieneś teraz klęczeć na kolanach? Za plecami Trenta Dane poprawił koszulę, nawet nie próbując ukryć samozadowolenia na twarzy. Potem spojrzał na mnie, jakbym była czymś, co przykleiło mu się do podeszwy buta. – A czemu jesteś zaskoczona? – rzucił, wzruszając niedbale ramionami. – Naprawdę myślałaś, że on kiedykolwiek coś do ciebie czuł? Użyj mózgu, dziewczyno. Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. – Gdyby nie to, że w grę wchodzą wasze rodziny – ciągnął Dane – myślisz, że w ogóle spojrzałby na kogoś takiego jak ty? Obraz przed oczami rozmył mi się ze wściekłości. Słyszałam szum krwi w uszach. – Puść mnie – warknęłam przez zaciśnięte zęby, szarpiąc za ramię. – Puść mnie w tej chwili, Trent! – Nie! – warknął. – Przestań, Aria! Pchnęłam go na tyle mocno, że zatoczył się o krok do tyłu. Ruszyłam na Dane'a, gotowa zetrzeć ten zadowolony uśmieszek z jego pieprzonej twarzy, ale Trent rzucił się między nas i w ułamku sekundy wyciągnął rękę, z całej siły uderzając mnie w twarz. Moja głowa odskoczyła w bok, a policzek zapłonął od nagłego uderzenia. – Nie waż się, kurwa, podnieść ręki na Dane'a!

Odkryj więcej niesamowitych treści