Victor
Przekartkowałem raport, omiatając wzrokiem każdą linijkę. W gabinecie panowała cisza, przerywana jedynie sporadycznym szelestem papieru i cichym bębnieniem deszczu o szyby. Mój krawat już dawno wylądował na kanapie, a dwa górne guziki koszuli były rozpięte. Rękawy miałem podwinięte, przedramiona opierały się o blat biurka.
Znów przeczesałem włosy dłonią, czując, jak zwichrzone kosmyki op
















