Victor
Wpatrywałem się w dokumenty na moim biurku, a moje brwi powoli marszczyły się, gdy słowa zaczynały się zlewać w jedno. Tępy, znajomy ból torował sobie drogę przez moją czaszkę.
Kolejny ból głowy.
Westchnąłem ostro, zdjąłem okulary z nosa i odłożyłem je na biurko. Oparłem się w fotelu i przycisnąłem palce do skroni.
Biuro było ciemne i puste. Nie mogłem powstrzymać kpiącego uśmiechu
















