Aria
„Wracasz do domu, rzucasz pracę, a w przyszłym tygodniu ty i Trent bierzecie ślub”.
Wpatrywałam się w tego zimnokrwistego człowieka siedzącego naprzeciwko mnie niczym król dyktujący los poddanemu. Nie krzyczał, ale jego słowa niosły ciężar autorytetu i władzy – człowieka tak przyzwyczajonego do posłuchu, że zapomniał, iż ludzie nie są przedmiotami, które może przestawiać według uznania.
















