Victor
– Dobry wieczór, proszę pana. To zaszczyt gościć pana w naszym lokalu.
Dwóch mężczyzn przy wejściu skłoniło się lekko, gdy wysiadłem z samochodu. Ich głosy brzmiały zbyt gorliwie. Nie zawracałem sobie głowy patrzeniem na nich, wbijając wzrok w wysoki, szklany budynek, który górował nad nami. Mój wyraz twarzy pozostał chłodny.
Kątem oka dostrzegłem, jak przełykają ślinę, zerkając nerwowo
















