Nawet po pięciu latach sama myśl o tym sprawiała, że jej serce biło szybciej ze strachu.
Tamto zdarzenie niosło ze sobą zbyt wiele konsekwencji – absolutnie nie mogło wyjść na jaw.
Jedynym sposobem, by sekret pozostał pogrzebany na zawsze, było całkowite zniszczenie Kaelie. W ten sposób nikt nigdy nie odkryłby prawdy.
Ale Kaelie dopiero co wróciła, a pośpiech mógłby tylko wzbudzić podejrzenia. Musiała poczekać na odpowiedni moment i zaplanować wszystko wspólnie ze Sloane.
Przez dwie ostatnie lekcje Kaelie spała z głową na ławce. Gdy tylko lekcje dobiegły końca, chwyciła plecak i wyszła.
W chwili, gdy przekroczyła bramę szkoły, zobaczyła czekającego na nią Rowana.
Domyśliła się, że nagła zmiana decyzji pana Vickery’ego miała z nim coś wspólnego.
Nie czekając, aż Rowan się odezwie, Kaelie otworzyła drzwi samochodu i wsiadła do środka.
Starannie przygotowana mowa Rowana wyparowała. Nie potrafił wykrztusić ani słowa.
– Killian, tak? Raz cię uratowałam, a teraz ty pomogłeś mi. Jesteśmy kwita. Nie szukaj mnie więcej – powiedziała Kaelie, a jej uderzająco niebieskie oczy pełne były niechęci.
Status Killiana był zbyt wysoki. Co gorsza, miał powiązania z tą tajemniczą organizacją. Kaelie nie zamierzała pozwolić mu zburzyć spokoju, na który tak ciężko pracowała.
Bez względu na to, jak dziwne uczucia w niej budził, nie chciała mieć z nim nic wspólnego.
– Moje życie jest warte o wiele więcej – odparł spokojnie Killian.
Wszystko, co zrobił, to poprosił Rowana o telefon do dyrektora Noveria Prep. To była drobnostka w porównaniu z tym, co ona zrobiła dla niego.
– Jestem alfą watahy Umbra-Veil i szefem Vandermere Global. Potrzebuję cię.
Rowan niemal się zakrztusił. Vandermere Global może zatrudnić każdego, kogo zechce. Dlaczego, u licha, alfa tak zafiksował się na punkcie Kaelie?
Spojrzenie Kaelie nie drgnęło. – Jestem tylko buntowniczką, która nie zna nic prócz kłopotów. Co mogłabym mieć, czego ty potrzebujesz?
Rzadko zdarzało się, by ktokolwiek potrafił tak wytrzymać spojrzenie Killiana. Ona naprawdę jest inna.
– Twoje umiejętności medyczne.
– Umiejętności medyczne? – Kaelie wybuchnęła śmiechem. – Co to za żart? Jestem siedemnastoletnią uczennicą. Mówiłam ci już – miałam szczęście przy usuwaniu tej kuli. Gdyby nie to, byłbyś martwy.
– Kaelie, nie żartuję. Przemyśl to dobrze.
Vandermere Global... Sama ta nazwa była legendą. Najpotężniejsze likany w Noverii marzyły o jakichkolwiek powiązaniach z tą firmą. A ona po prostu to zlekceważyła.
Kaelie nie chciała tracić więcej czasu. Wiedziała, że nie odpuszczą, bez względu na to, co powie.
– Alfo, jeśli chcesz się z nią umówić, po prostu to powiedz! Spójrz na nią – nawet nie wierzy w twoją wymówkę – zażartował Rowan.
Killian odprowadził Kaelie wzrokiem, gdy wysiadała z samochodu. Jest dokładnie w moim typie.
Gdy tylko Kaelie wyszła, jej telefon zaczął dzwonić. Zerknęła na ekran i natychmiast odrzuciła połączenie.
Jednak dzwoniący był uparty, telefon dzwonił raz po raz, aż w końcu odebrała.
– To lepiej niech będzie coś ważnego – warknęła. – Nie mam nastroju.
– Wraith, wciąż tak samo wybuchowa. Kiedy wracasz? – zapytała Sola Rock, niezrażona jej tonem.
– Przejdź do rzeczy.
– Dobra. Jest zlecenie – bierzesz je? – Sola Rock znała charakter Wraith. Przyjmowała zlecenia tylko pod wpływem impulsu, ale gdy już się za coś zabrała, zawsze robiła to perfekcyjnie.
– Nie.
Wraith, najmłodsza i najzdolniejsza hakerka w Zakonie Sky-shard, pracowała wyłącznie na własnych warunkach.
– To dotyczy cyberbezpieczeństwa Monterry. Naprawdę mam nadzieję, że potraktujesz to poważnie – naciskała Sola Rock. Gdyby chodziło o jakiekolwiek inne zlecenie, nie dzwoniłaby.
– Cyberbezpieczeństwo? – To wzbudziło zainteresowanie Kaelie.
– Dobra. Podeślij szczegóły – rzekła i rozłączyła się.
Sola Rock była gotowa do dalszej kłótni, ale słysząc zgodę Kaelie, pośpiesznie wysłała informacje.
W międzyczasie, w siedzibie Vandermere Global, Killian wrócił po odebraniu telefonu od Xandera Volkova.
– Alfo, Wraith znowu się pojawiła! – powiedział Xander, ledwo powstrzymując ekscytację.
Świadomość, że jego idolka znów jest aktywna, niemal doprowadziła go do szaleństwa.
– Zwołaj spotkanie całej korporacji. Tym razem dowiem się, kim naprawdę jest Wraith.
Wraith, najzdolniejsza hakerka na kontynencie likanów, była żywą legendą. Nikt nie znał jej płci, wyglądu ani nawet gatunku – duch w cyfrowym świecie.
Każdy międzynarodowy konglomerat chciał zwerbować Wraith. Posiadanie jej po swojej stronie oznaczałoby absolutną kontrolę nad cyberbezpieczeństwem.
















