Perspektywa Cassii
— Proszę o przydzielenie mi innego klienta — oświadczam. Xander wybucha śmiechem.
— Co, już pękłaś? — drwi. Nawet nie raczę na niego spojrzeć.
— Dlaczego prosisz o zmianę? — pyta Davenport. — Rywalizacja ma być uczciwa. Oboje macie te same akta.
Xander śmieje się jeszcze głośniej. — Och, już rozumiem — podśmiewuje się. — Wycofujesz się, bo się boisz. — W końcu posyłam mu wymowne spojrzenie.
— A czego miałabym się bać? — odparowuję. Xander uśmiecha się dumnie.
— Tego, że nic nie wiesz o hokeju. Na szczęście dla naszej firmy, ja wiem wszystko. — Zwraca się pewnie do Davenporta. — Proszę się nie martwić, proszę pana. Ja się tym zajmę.
Masuję czoło i wzdycham. Gdyby tylko wiedział choć połowę z tego, co ja. To prawda, że nie jestem wielką fanką hokeja, a Xander owszem — zawsze wydawało mi się, że to bardziej „wilkołacza” sprawa. Wilkołaki, zwłaszcza Alfy, bywają silniejsze od zwykłych ludzi i odnoszą sukcesy w sporcie. Niektórzy ludzie lubili to oglądać, jasne, ale ja nigdy do nich nie należałam.
— Takie są warunki mojej decyzji — mówi surowo Davenport. — Jeśli nie czuje się pani na siłach, ma pani prawo zrezygnować. Zapewniam, że napiszę pani doskonałe listy polecające.
Kręcę głową. — Nie, proszę pana — mówię z determinacją. — Podejmę to wyzwanie.
Ignoruję drwiące spojrzenia Xandera oraz Sloane i ponownie zagłębiam się w teczkę. Tak jak myślałam, Killian wynajmuje coś tymczasowo, rozważając zakup nieruchomości. Jego budżet jest imponujący — co oznacza wysoką prowizję dla agenta, który go zdobędzie. Presja jest ewidentnie wysoka. Rozumiem, dlaczego Davenport tak nalegał na przydzielenie nam akurat tej sprawy.
Zarówno Xander, jak i ja wracamy do swoich boksów, by kontynuować analizę. Właśnie studiuję akta, gdy telefon wibruje mi w kieszeni. Rzucam na niego okiem i widzę powiadomienie od Felicity.
„Jak poszło wczoraj w nocy?”
Czytając tę pierwszą wiadomość, tylko jęczę. Od czego w ogóle zacząć? — myślę. W momencie gdy mam odpisać, przychodzi kolejna wiadomość.
„A tak w ogóle, właśnie się dowiedziałam, że twój przystojny sąsiad to podobno słynny hokeista?!”
Mrugam z zaskoczenia. Jest na tyle sławny, że nawet ona się dowiedziała?! Zauważam, że dołączyła link do wiadomości, i nie mogę się oprzeć pokusie, by w niego kliknąć.
Zostaję przekierowana na stronę poświęconą w całości Killianowi. Przewijam ją w oszołomieniu, chłonąc informacje. Killian nie jest tylko gwiazdą hokeja — jest jednym z najsłynniejszych hokeistów na świecie!
Strona podaje znacznie więcej szczegółów z jego życia. Killian najwyraźniej pochodzi z bogatej rodziny Alf. Lokalna drużyna hokejowa, do której przeszedł, podobno walczyła o niego do upadłego, ostatecznie stając na rocznej pensji w wysokości 60 milionów dolarów. Muszę użyć całej silnej woli, by nie opadła mi szczęka.
Nie mogę powstrzymać się od sprawdzenia informacji o jego związkach. Skoro przespał się ze mną, prawdopodobnie należy do tych wilkołaków, którym nie przeszkadza randkowanie przed spotkaniem swojej przeznaczonej połówki. Jest niesamowicie przystojny i utalentowany, więc na pewno nie miałby problemu ze znalezieniem kogoś, kto ogrzałby mu łóżko.
Przełykam gorycz rosnącą w gardle. Należy się spodziewać, że pewnie nie zabraknie skandali i plotek.
Gdy jednak czytam dalej, nie jest tak źle, jak przypuszczałam. Owszem, pojawia się kilka plotek o romansach Killiana z różnymi celebrytkami i modelkami, ale przy każdej wzmiance zaznaczono, że Killian publicznie zdementował te doniesienia. Jeszcze ciekawsze było głośne oświadczenie, które Killian najwyraźniej złożył publicznie.
„Nie wierzcie w plotki, które widzicie w sieci. Jeśli kiedykolwiek ogłoszę swój związek, stanie się to tylko dlatego, że odnalazłem moją przeznaczoną połówkę”.
Zalewa mnie fala skomplikowanych emocji. Dziś rano notatka od Killiana sprawiła, że pomyślałam, iż jest zainteresowany luźną relacją dla zabicia czasu. Teraz ta myśl wydaje się głupia. Killian najprawdopodobniej po prostu dobrze się bawił zeszłej nocy i chciał to powtórzyć.
Ta myśl sprawia, że marszczę brwi z irytacji.
Świetnie. Kolejny wilkołak, który uważa, że jestem rzeczą jednorazowego użytku — myślę z goryczą.
Już samo to, że chciał się tylko umawiać, było wystarczająco złe, ale świadomość, że jestem tylko przelotną przygodą, sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.
Cała ta sytuacja mnie drażni. Nie mam już nawet ochoty mówić Felicity o naszym nocnym zbliżeniu — ta myśl jest upokarzająca. Wracam do aplikacji do przesyłania wiadomości i odpowiadam przyjaciółce.
„Było w porządku. Odprowadził mnie pod drzwi, ale do niczego nie doszło. Dzięki, że pytasz”.
Chowam telefon do kieszeni i wracam do akt. Pomimo irytacji, która narastała we mnie przez cały dzień, nie pozwolę, by cokolwiek przeszkodziło mi w dobrym wykonaniu pracy. Podwijam rękawy i zaczynam skrupulatnie przeglądać teczkę. Nie zamierzam rezygnować.
Wiem, że z moim imponującym CV nie byłoby problemu ze znalezieniem innej pracy. Chodzi jednak o zasady. To Xander mnie skrzywdził. Nie pozwolę mu znowu wywrócić mojego życia do góry nogami.
Mija godzina, zanim mój telefon znów wibruje. Kiedy sprawdzam powiadomienie, muszę przeczytać je dwa razy.
„Kłamiesz mi prosto w oczy?!”
Marszczę brwi. Jak się dowiedziała? Myśląc, że musiałam coś palnąć, klikam w powiadomienie, by zobaczyć resztę rozmowy. Następna wiadomość sprawia, że prawie upuszczam telefon z wrażenia.
„Czy Killian nie mówi właśnie o tobie w wywiadzie?”
Szybko wpisuję nazwisko Killiana w wyszukiwarkę. Natychmiast przyciąga moją uwagę tytuł artykułu, który ukazał się zaledwie kilka minut temu: „Killian Thorne sugeruje, że ma dziewczynę — czy miliarder Alfa w końcu odnalazł swoją przeznaczoną połówkę?”.
Serce wali mi w piersi. Klikam w link i przewijam do wideo dołączonego do artykułu. Wygląda na fragment dzisiejszego wywiadu. Pod nagraniem są już setki komentarzy.
Widok twarzy Killiana tak szybko sprawia, że serce mi drży. Cóż, ewidentnie nie przyciągał mnie tylko dlatego, że byłam pijana, myślę sucho. Jest ubrany bardziej oficjalnie niż zeszłej nocy — ma na sobie dopasowaną ciemnoniebieską koszulę z kołnierzykiem i casualowe spodnie. Czuję, jak znów daję się oczarować.
Widać, że dziennikarka też jest pod wrażeniem. Przez całe nagranie ma wypieki na twarzy i ciągle bawi się włosami. Killian jest czarujący jak zawsze i sprawia, że kobieta niemal bez przerwy się śmieje. Ignoruję dziwne ukłucie zazdrości, które wywołuje ten widok.
Pod koniec wywiadu wreszcie pojawia się temat z artykułu. Dziennikarka pochyla się z konspiracyjnym wyrazem twarzy.
— Jak zapewne wiesz, wielu twoich fanów chce wiedzieć, czy nadal jesteś wolny...
Głos dziennikarki cichnie znacząco, a ona sama unosi brwi. Killian śmieje się cicho, wyraźnie spodziewając się tego pytania. Przeczesuje dłonią swoje rozwichrzone włosy, a w jego oczach pojawia się rozmarzenie.
— Cóż... myślę, że już nie jestem — mówi. Uśmiech na jego twarzy jest ledwie dostrzegalny, ale i tak sprawia, że moje tętno przyspiesza. — Zamierzam właśnie wejść w związek z moją nową sąsiadką.
















