Siedzę naprzeciwko prowadzącego — Waylanda Winstona, znanej lokalnej osobowości telewizyjnej — i staram się ze wszystkich sił zachować uprzejmy, opanowany wyraz twarzy. Cieszę się, że oślepiające światła sprawiają, iż nie widzę twarzy widzów, dopóki naprawdę nie zmrużę oczu.
Przygotowuję się na kolejną rundę pytań, podczas gdy Winston przechodzi przez serię wstępów. Daje Davenportowi chwilę na prz
















