AELIANA
Zmieniliśmy trasę i byliśmy teraz w samochodzie już przez ponad trzy godziny w ogólnym rozrachunku. Zaczynałam też czuć się trochę głodna.
"Czy to nie jest droga w stronę watahy Mikhaila?" – zapytałam; zwracanie się do niego bez użycia słowa wujek nadal wydawało się dziwne.
Voktor spojrzał na mnie z lekkim, drwiącym uśmieszkiem na ustach.
"Mikhaila? Co się stało z wujkiem?"
Och wspani
















