Trzy książki w jednej! Należy je czytać kolejno, jedna po drugiej! Kristen, dziewiętnastolatka o geniuszu IQ i własnym salonie tatuażu, właśnie kończy 18 lat. Po latach znęcania się macochy, postanawia opuścić swoją rodzinę z pieniędzmi zarobionymi w salonie. Niezależnie od tego, kim jest jej partner, Kristen wyrusza na własną przygodę. Niestety, jej niezależność przeszkadza więcej niż jednemu mężczyźnie. Ognisty charakter Kristen wplątuje ją w sytuację, która zmusza ją do stawienia czoła wszystkiemu, przed czym uciekała. Ile może znieść jedna osoba, zanim się podda?

Pierwszy Rozdział

– Kristen, jesteś gotowa? – zapytał Jacob. Był wobec mnie bardzo niecierpliwy. Jego kudłate, czarne włosy wpadały mu do krystalicznie czystych, błękitnych oczu. Spoglądając w jego stronę, patrzyłam, jak przeczesuje je dłonią. Jacob był ciachem, trzeba mu to przyznać. Bardzo umięśniony i wysoki na metr osiemdziesiąt pięć, ale nie do końca w moim typie. Fajny do flirtowania, ale to nie to. – Prawie. – Byłam córką Alfy. Mój brat był najlepszym przyjacielem Jacoba i liderem naszej małej paczki przyjaciół. Colt był mokrym snem każdej dziewczyny. Krótkie brązowe włosy i niezwykle ciemne, brązowe oczy. Domyślam się, że jego linia szczęki i kilkudniowy zarost mogły się podobać. On również był niesamowicie napakowany. Jednakże, skoro byłam jego bliźniaczką, wyglądaliśmy bardzo podobnie. Z Colta często żartowano, że jestem jego żeńską wersją, a faceci niezwykle o mnie zabiegali. Colt był jednak o cztery minuty starszy ode mnie, więc to on obejmie pozycję Alfy. Pozostawiając mi wolną rękę, bym robiła to, co chcę, a tak się składa, że chciałam tatuować. Zaczęłam robić tatuaże w wieku około 15 lat, a wkrótce Colt i ja mieliśmy skończyć 18. Kończyłam właśnie ostatnią sesję z Jacobem. – Nie mogę się doczekać, aż to skończymy. Mam randkę w ten weekend i chcę, żeby wyglądało dobrze. – Jacob miał nową zdobycz w każdy weekend, do tego stopnia, że nie zawracałam sobie głowy zapamiętywaniem ich imion. Chodziliśmy do liceum, które było częściowo ludzkie, a częściowo wilkołacze. Do szkoły uczęszczały jednak trzy różne watahy, więc trzeba było uważać. Byliśmy my, wataha Błękitnego Kła. Potem wataha Północnej Rzeki i wreszcie wataha Czarnego Księżyca. W większości watahy dogadywały się ze sobą, ale zawsze istniało poczucie hierarchii, które wystawiano na próbę. – Nie martw się, zadbam o to, żebyś wyglądał dobrze. Nie możesz źle reprezentować naszej watahy. – Jacob tatuował sobie nasz herb na piersi. Była to głowa wilka z obnażonymi zębami i niebieską krwią kapiącą z kłów. Całkiem trafne dla tego, kto to zaprojektował, ale mniejsza z tym. – Dzięki, Ice. – Ice to była moja ksywka. Colt był ogniem. W sensie: gorący, seksowny i zabawowy. Ice, czyli Lód, odnosiło się do mojego zimnego serca, którego postanowiłam nikomu nie oddawać. Miałam długie, naturalnie kręcone włosy, kobiece kształty i nogi do nieba. Mogłam mieć każdego, kogo chciałam. Jednak Colt zazwyczaj kładł temu kres. Raz dosłownie pobił mojego chłopaka tak, że był nie do poznania, bo zobaczył, jak się całujemy. Od tamtej pory nie znalazłam nikogo, kto naprawdę chciałby z nim zadzierać. Jacob opierał się wygodnie na fotelu, gdy kończyłam wszystko ustawiać, kiedy wszedł mój brat i reszta jego ekipy. – Opuściłaś ostatnią godzinę? – zapytał mnie Colt. Przewracając oczami, pochyliłam się i zaczęłam pracować nad Jacobem. W pierwszej chwili drgnął i warknął na mnie. – Nie będziesz chciał tego robić – ostrzegłam go. Może i byłam dziewczyną, ale krew Alfy i trening sprawiłyby, że posadziłabym tych wszystkich chłopców na tyłkach. – Nie byłem gotowy. – Zaciśnij zęby – powiedziałam, nie przerywając pracy. – Ice, zadałem pytanie. – Colt usiadł na krześle. Ace był tym, którego chciałam, ale na zawsze pozostawał dla mnie nieosiągalny. Był synem Bety i miał zostać Betą Colta. Jego miodowobrązowe włosy pasowały do oczu. Tylko nieco niższy od Colta, był równie umięśniony, ale znacznie bardziej powściągliwy i cichy. Był typem, który siedzi w kącie, pije i patrzy, jak wszyscy inni robią z siebie głupków. Lubiłam milczące typy. Usiadł bezpośrednio przed Jacobem. Z nogą opartą o poprzeczkę krzesła i skrzyżowanymi ramionami sprawiał, że chciałam wspiąć się na jego kolana i go przelecieć. – Słyszałam cię. Nie chciałam iść. – Zanurzając maszynkę w niebieskim tuszu, kontynuowałam. – Dlaczego nie? Coś się stało? – Głos Colta stał się niebezpieczny. Ci trzej faceci i moja najlepsza przyjaciółka Emmy – byliśmy grupą. Gang to może zbyt duże słowo, ale nikt z nami nie zadzierał. Dbaliśmy o to. Na szczęście drzwi się otworzyły i weszła Emmy. Jacob na nią leciał, ale ona odrzucała go tak często, że umawiał się z tymi innymi dziewczynami, żeby wzbudzić w niej zazdrość. Jednak jedyne, co to powodowało, to jej odrazę. Posłałam jej wdzięczne skinienie głową. Była najbardziej energiczną osobą na świecie. Z truskawkowym blondem, kręconym jak sprężynki, była jedną z najlepszych wojowniczek... zaraz po mnie. Jej jasna cera pokryta piegami sprawiała, że jej niebieskie oczy naprawdę się wyróżniały. – Jak leci? – Właśnie kończę tatuaż tego mięczaka – powiedziałam z uśmiechem, nie przerywając. – Wygląda niesamowicie. – Emmy podeszła i przyjrzała się, gdy odchyliłam się i przetarłam skórę papierowym ręcznikiem. – Mięczaka? – Jacob rzucił mi spojrzenie. – Spokój, piesku, to tylko żart. – Zaśmiałam się, pracując dalej. Dzwonek zadzwonił ponownie, tym razem osobą wchodzącą był ktoś z innej watahy. – Cześć, słyszałem, że to najlepsze miejsce na tatuaż? – Wszyscy na niego spojrzeliśmy. O kurwa. Mógłby konkurować z Ace'em. Jego czarne włosy były zaczesane do tyłu żelem, a zielone oczy spoczęły na mnie i mój świat się zatrzymał. Skórzana kurtka nie ukrywała tego, jak bardzo był umięśniony. Ale to jego dżinsy przykuły moją uwagę. Były dość obcisłe, a motocyklowe buty dopełniały całości. Otrząsając się z początkowej reakcji, zapytałam: – Czego szukasz? – Kazano mi pytać o Chris. Podobno są najlepsi. – To ja – powiedziałam z nutą ostrości. Większość ludzi w szkole nazywała mnie Kris, bliscy przyjaciele mówili na mnie Ice. Bardzo niewielu nazywało mnie Kristen. Szok był widoczny, ale zdołał się opanować. – Miałem nadzieję na coś takiego. – Wyciągając ogromny rysunek, podszedł do mnie, żebym mogła na niego spojrzeć. – Gdzie to chcesz? – zapytałam. To był cały mural przedstawiający wilka wyjącego do księżyca. – Na plecach. Chcę, żeby zakrywało całość. Właśnie wróciłem z pięcioletniego szkolenia i chcę się wydziarać. – Jak się nazywasz? – zapytał Colt. Nieznajomy spojrzał na niego. – Nazywam się Alec. Syn Alfy Marca z watahy Czarnego Księżyca. – Podszedł, by uścisnąć dłoń Colta. Colt wstał. Trochę się zdenerwowałam, bo Colt nie miał najlepszej reputacji. – Colt Jefferys. Syn Alfy Briana z watahy Błękitnego Kła. To moja siostra bliźniaczka, Kristen Jefferys. – Colt skinął w moją stronę. – Emmy, Przyszły Gamma Jacob i Przyszły Beta Ace. – Nie chcę nikomu wchodzić w drogę, przychodząc tutaj. Kończę tutaj ostatni rok szkoły przed transferem. Nie mogłam się powstrzymać. – Transferem dokąd? – Colt rzucił mi spojrzenie, ale go zignorowałam. Alec posłał mi półuśmiech. – Więcej szkolenia. – Ten wzór będzie kosztował około 1500 dolarów i zajmie mi kilka sesji. Zależy od twojej tolerancji bólu – powiedziałam, nie patrząc na nich. Zamiast tego znów zajęłam się Jacobem. Musiałam tylko skończyć cieniowanie i gotowe. – Masz jakieś referencje? – zapytał Alec. Przewracając oczami, wskazałam na album na stojaku. Większość facetów chciała zobaczyć moje prace, zanim na cokolwiek się zgodzili. Byłam do tego przyzwyczajona, ale wciąż mnie to irytowało. Alec poświęcił kilka minut i przekartkował strony. Zawsze potrafiłam niezwykle łatwo czytać ludzi. Colt mówił, że to dlatego, że jestem Samicą Alfa. Tak czy inaczej, Alec był tajemniczy i niebezpieczny, ale jednocześnie... nie. – Dobra, skończyłam – powiedziałam Jacobowi. Nakładając trochę mydła na tatuaż, przemyłam go, zanim go wytarłam i nałożyłam folię ochronną. – Znasz procedurę. Nie zmuszaj mnie do naprawiania twoich wpadek. Tym razem trzymaj suki z dala od używania paznokci. – Spojrzałam na niego groźnie. – To był jeden raz! – Jacob wstał i spojrzał w lustro. W międzyczasie umyłam ręce i chwyciłam aparat, żeby zrobić zdjęcie. – Nie ruszaj się – powiedziałam, przesuwając go w stronę światła. Klik! – Idealnie. – Wiedziałam, że muszą wyjść, ale widziałam, że Colt nie chciał zostawiać mnie samej z Alecem. – Poradzę sobie, brachu – powiedziałam przez więź mentalną. Zakładając rękawiczki, zaczęłam sprzątać swój bałagan. – Nie ufam mu. – Emmy będzie ze mną, a tata cię zabije, jak znowu się spóźnisz. – Dobra. Chcę wiedzieć dokładnie w chwili, gdy wyjdzie. – To był rozkaz, ale oboje wiedzieliśmy, że to na mnie nie działa. – Tak jest, proszę pana – powiedziałam sarkastycznie. Trzech chłopaków wstało i skierowało się do drzwi. – Nie powinienem ci mówić, żebyś traktował moją siostrę odpowiednio – powiedział Colt do Aleca. Oczy Aleca zwęziły się na tę groźbę, ale nie zareagował. – Nie mam w zwyczaju okazywać braku szacunku kobietom. – Ice. – Spojrzał na mnie i skinął głową, po czym wyszedł. – Wybacz to. Podjąłeś decyzję? – zapytałam, wyrzucając zużyte materiały. – Tak, chciałbym to zarezerwować. – Spryskując fotel, wytarłam go do czysta. – Jesteś tu jedyną artystką? – zapytał, gdy podchodziłam do lady. – Tak. To mój salon i tylko mój. Może pewnego dnia go powiększę. – Otwierając kalendarz, zobaczyłam, że mam wolny termin jutro. – Mogę cię wpisać na jutro na 16:00. Zobaczymy, ile wysiedzisz, i od tego uzależnimy przyszłe wizyty. – Okej. Rano trenuję, więc to mi pasuje. – Tu są formularze, które musisz wypełnić. Zostaw szkic, który masz, i wróć z wypełnionymi papierami oraz gotówką. – Podałam mu kopertę, a on wręczył mi rysunek. – Co to za formularze? – zapytał Alec. – Oświadczenie, że rozumiesz, kim jestem, z jakiej jestem watahy. Że robisz to dobrowolnie i wszystkie te drobne druczki. To legalny biznes, od którego odprowadzam podatki. Tak samo jak robią to watahy. – W porządku. Do zobaczenia jutro. – Alec skierował się do drzwi. – W porządku – powiedziałam, wychodząc zza lady. Nie miałam żadnych wizyt tego popołudnia. Emmy i ja miałyśmy iść pobiegać i spędzić trochę czasu razem. Jak tylko wyszedł za drzwi, Emmy zaczęła: – O kurwa. Jak ty go nie przelecisz, to ja to zrobię! – Była trochę napalona, ale miała swoje granice. Mimo że całowała się na prawo i lewo, wciąż była dziewicą. Dużo gadania, mało działania. – Colt dosłownie by go zabił – powiedziałam, chwytając torebkę. Był początek lata i niech mnie szlag, jeśli o 19:00 nie było wciąż 27 stopni. Przyjechałam motocyklem, tak samo jak Emmy. – Czy to nie byłaby walka marzeń? – Wychodząc, zamknęłam salon. Patrząc na projekt, nie mogłam być bardziej zadowolona z tego, co osiągnęłam. Emmy podeszła do swojego motocykla, a ja stanęłam przed moim. Moja torebka była w stylu plecaka, więc po wrzuceniu do niej kluczy i rzeczy, chwyciłam kask i go założyłam. Dopiero gdy usiadłam okrakiem na motocyklu, zauważyłam Aleca po drugiej stronie ulicy, patrzącego prosto na mnie. Przyprawiło mnie to o gęsią skórkę. – Coś w tym stylu – powiedziałam. Wiedziałam, że teraz może nas usłyszeć. Sklep był zbudowany tak, by być dźwiękoszczelnym, ale na zewnątrz to co innego. – Chodź, muszę wybiegać trochę energii. – Odpalając silnik, poczekałam, aż będzie gotowa, zanim przejechałyśmy obok niego. Jego oczy spoczywały na mnie przez cały czas. Było w nich coś, czego nie rozumiałam. Coś pierwotnego.

Odkryj więcej niesamowitych treści