logo

beletrystyka

Połączona z bliźniakami Alfa.

Połączona z bliźniakami Alfa.

Autor: Katarzyna Kowalski

Rozdział 2
Autor: Katarzyna Kowalski
27 mar 2025
Obudził mnie dźwięk mojego starego budzika. Była szósta rano, co dawało mi mnóstwo czasu na przygotowanie się i spacer do szkoły. Melissa była już pewnie w pracy, a Frank zazwyczaj spał do jedenastej lub dłużej. Wykradłam się z sypialni do łazienki, starając się hałasować jak najmniej. Frank był absolutnym koszmarem, jeśli się go obudziło. Weszłam do łazienki i rozczesałam moje długie, czekoladowobrązowe włosy. Wszyscy ze strony rodziny Melissy mieli niezwykle jasne blond włosy, przez co wyróżniałam się jeszcze bardziej. Mam też rzadką przypadłość zwaną heterochromią, co sprawia, że moje oczy są dwóch różnych kolorów. Podczas gdy lewe oko jest niesamowicie jasnoniebieskie, prawe ma barwę głębokiego czekoladowego brązu. Babcia rzadko mówiła o moim ojcu, ale kiedy już to robiła, wspominała, że on również miał tę samą cechę. Miałam przeczucie, że to właśnie dlatego Melissa, moja własna matka, mnie nie lubiła. Coś złego wydarzyło się między nią a moim ojcem, co poskutkowało tym, że zostawił nas obie. Babcia zawsze otrzymywała co miesiąc tajemniczy czek, zawsze wypisany na mnie. W chwili, gdy wprowadziłam się do Melissy, ona też zaczęła otrzymywać te czeki. Jedyna różnica polegała na tym, że zużywała je na siebie i Franka. Spojrzałam w lustro i zmarszczyłam brwi. Nieustannie czułam się jak chodząca anomalia. Choć w starej szkole miałam przyjaciół, zawsze znajdowały się dzieciaki, które dokuczały mi z powodu moich oczu. Długo zajęło mi zaakceptowanie tej części siebie i dostrzeżenie w niej piękna. Wślizgnęłam się w prosty i niepozorny strój. Zwykłe rurki, biały top na ramiączkach i czarna kurtka. Celem było wtopienie się w tło. Chwyciłam batonika, którego kupiłam wczoraj, i wyszłam z domu. Podążałam za instrukcjami dziewczyny ze sklepu i cieszyłam się, że szkoła nie jest zbyt daleko. Spacer zajął mi połowę czasu, którym dysponowałam, a kiedy dotarłam na miejsce, parking był niemal pełny. Uczniowie wyskakiwali z samochodów i kierowali się do głównych drzwi. Powietrze wokół wypełniały rozmowy i gwar. Wmieszałam się w tłum uczniów, próbując pozostać niezauważoną. Moim pierwszym przystankiem był sekretariat, który udało mi się znaleźć całkiem łatwo. Duży znak zwisający z sufitu wskazywał drogę do małego biura. – No witaj, kochanie. – Puszysta kobieta w fioletowym swetrze uśmiechnęła się do mnie; jej zaokrąglone okulary zsunęły się nisko na nos. – Jesteś tu nowa? Skinęłam głową i posłałam jej delikatny uśmiech. – Aurora St. Claire. Jako dziecko otrzymałam nazwisko ojca i choć Melissa nalegała, bym zmieniła je na nazwisko Franka, odmówiłam. – Piękne imię. – Kobieta uśmiechnęła się, wertując stos papierów. – Proszę bardzo, panno Auroro. – Uśmiechnęła się do mnie. – Dziękuję. – Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam się, by wyjść z biura. Patrzyłam na plan lekcji, który mi dała, kiedy na kogoś wpadłam. Pomyślałabym, że to ceglany mur, gdyby nie silny zapach wody kolońskiej. Moja pupa uderzyła o podłogę z głuchym odgłosem, a na korytarzu szybko zapadła cisza. Spojrzałam w górę na osobę, na którą wpadłam, i opadła mi szczęka. Przede mną stali dwaj bardzo duzi i bardzo wściekli bliźniacy. Nigdy nie widziałam dwóch facetów, którzy wyglądaliby w ten sposób – jakby ich miejsce było na okładce magazynu, a nie w liceum. Obaj mieli kruczoczarne włosy, mocno zarysowane szczęki i niezwykle ciemne oczy. Byli niesamowicie umięśnieni, ale zachowali tę sportową smukłość sylwetki. Jeden z bliźniaków miał włosy wygolone po bokach i z tyłu, ale dłuższe na górze. Drugi miał włosy sięgające szczytu uszu, w tym artystycznym nieładzie, który inni faceci próbują osiągnąć bezskutecznie. Każdy z nich był na swój sposób zabójczo przystojny. Jeden z bliźniaków miał uczepioną ramienia wysoką blondynkę, na której twarzy o kształcie serca malował się wyraz niedowierzania i pogardy. – Co, do cholery, jest nie tak z jej oczami? – zadrwiła wysoka blondynka, patrząc na mnie z góry jak na śmiecia. Ledwo na nią zerknęłam; moje oczy wciąż uciekały w stronę dwóch podobnych bogom bliźniaków stojących nade mną. Spojrzeli na siebie, jakby prowadzili jakąś niemą rozmowę. Stłumiłam chęć przewrócenia oczami, ale moje usta odpowiedziały bez ostrzeżenia: – To taka przypadłość. – Pieprzone dziwadło – syknęła blondynka. – Następnym razem patrz, jak łazisz. Po tych słowach niesamowicie atrakcyjni bliźniacy i wysoka blondynka odeszli. Bliźniacy nie odezwali się do mnie ani słowem, a ja nie byłam pewna, czy to dobrze, czy źle. Spojrzenie ich oczu było zimne i miałam przykre przeczucie, że właśnie patrzyłam w oczy moich nowych prześladowców. Trzymanie się na uboczu już okazywało się koszmarem. Podniosłam się z podłogi i jakoś zdołałam znaleźć swoją szafkę. Nie mogłam powstrzymać się od lustrowania każdego korytarza. Jakaś mała część mnie chciała znów zobaczyć bliźniaków, by jeszcze raz nacieszyć nimi oczy. Po surowej rozmowie z samą sobą na temat wtapiania się w tło i nieprzyciągania uwagi, postanowiłam unikać ich za wszelką cenę. Na mojej pierwszej lekcji nie było ani boskich bliźniaków, ani wrednej blondynki. Nauczyciel wskazał mi miejsce z tyłu, więc klapnęłam obok dziewczyny w dużych okularach i z burzą kręconych rudych włosów. Posłała mi delikatny uśmiech i przedstawiła się. – Jestem Tori. – Kręconowłosa ruda uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniłam ten gest. Ochrząknęłam i rozejrzałam się po wścibskich uczniach dookoła nas. – Jestem Aurora. – Wow, świetne imię. – Tori pokiwała głową, bazgrząc coś na kartce papieru. Wzruszyłam ramionami. – Ojciec je wybrał. – Mój tata chciał mnie nazwać Charlie. – Tori posłała mi spojrzenie pełne grozy, a ja zachichotałam. – Swoją drogą, twoje oczy wyglądają niesamowicie. – Dzięki. – Uśmiechnęłam się; komplementy na temat mojej wady wzroku zdarzały się rzadko. – Moja przyjaciółka z dzieciństwa miała to samo, ale tylko w jednym oku. – Tori wyszczerzyła się do mnie. Spędziłam większość lekcji na rozmowie z Tori i próbach subtelnego wypytania o boskich bliźniaków, na których dosłownie wpadłam. – Och, bliźniacy. – Tori zarumieniła się, patrząc spode łba na swoją kartkę. – Kade i Alec. – Który jest który? – Zmarszczyłam brwi. Ich imiona zdawały się idealnie pasować do ich wizerunku niegrzecznych chłopców. Tori skrzywiła się. – Zawsze ich mylę, ale jestem prawie pewna, że ten z dłuższymi włosami to Alec, a drugi to Kade. – A, okej. – Przytaknęłam. Mimo że bardzo chciałam, nie potrafiłam wyrzucić ich z głowy. Sposób, w jaki na mnie patrzyli, był chłodny i sprawiał, że czułam się dziwnie. A jednak wciąż o nich myślałam. – Na twoim miejscu nie zadzierałabym z nimi. – Tori potrząsnęła głową. – Puszczają się, i to ostro. – Nie planowałam. – Zaprzeczyłam ruchem głowy. Obiecałam sobie tu i teraz, że nie będę się mieszać w sprawy bliźniaków. Nie żeby oni kiedykolwiek zwrócili uwagę na kogoś takiego jak ja. Wyglądało na to, że i tak kręcą ich dziewczyny w typie modelek. Ja byłam ich całkowitym przeciwieństwem. Miałam tendencję do bycia samotniczką, a częściej niż rzadziej byłam kompletną ofermą. Tori i ja zaplanowałyśmy spotkanie w weekend, prowadząc przy tym niezobowiązującą rozmowę. Opowiedziała mi, że pracuje w restauracji w mieście i nawet zaproponowała, że załatwi mi tam pracę jako kelnerka. Powiedziała, że podwiezie mnie po szkole jutro na rozmowę kwalifikacyjną. – To nic wykwintnego, ale to najbardziej elegancki lokal w tym mieście. – Tori wzruszyła ramionami. – Można dostać przyzwoite napiwki, jeśli umie się flirtować. Zaśmiałam się cicho. – Nie mam pojęcia, jak się flirtuje. Zdecydowanie martwiłam się pracą jako kelnerka. Moja niezdarność zdawała się wzrastać wraz ze zdenerwowaniem, a ostatnią rzeczą, jakiej ktokolwiek chciał, była kelnerka wylewająca na gości napoje. – Nauczysz się. To przychodzi z czasem. – Tori wzruszyła ramionami. Poczułam, jakbym miała szczęśliwy dzień, gdy weszłam na następną lekcję i zobaczyłam Tori siedzącą z tyłu. Spędziłyśmy kolejne zajęcia, kontynuując naszą rozmowę. – Ludzie tutaj naprawdę nie są tacy źli. – Tori uśmiechnęła się. – Przetrwasz bez problemu, o ile będziesz unikać Grace i jej przyjaciółek. – Grace? – Zmarszczyłam brwi. – Ta blondynka, która kręci się wokół bliźniaków – odpowiedziała Tori i wreszcie mogłam dopasować imię do twarzy. Grace była tą dziewczyną o wyglądzie supermodelki, która nazwała mnie dziwadłem. Co za wspaniały początek. – Chyba już to spaliłam. – Skrzywiłam się. Tori wzdrygnęła się. – Po prostu od teraz całkowicie unikaj bliźniaków. Ona jest teraz z Kade'em i jest super zaborcza. Z wielką chęcią przyjęłam radę Tori, ale wydawało się, że moje szczęście w końcu się wyczerpało. Na mojej następnej lekcji byli obaj bliźniacy. Siedzieli sami przy dużym kwadratowym stole. Serce niemal spadło mi do pięt, gdy nauczyciel kazał mi usiąść przy ich stoliku. Idąc na tył klasy, uderzyłam stopą o nogę czyjegoś krzesła i prawie runęłam na ziemię. Zdołałam złapać równowagę w porę i zignorować chichoty innych uczniów. Z płonącą twarzą i żołądkiem wywijającym fikołki, opadłam na krzesło przy stoliku bliźniaków. Unikałam jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z nimi, dopóki nie udało mi się opanować walącego serca. Czułam, jak dwie pary oczu wypalają we mnie dziurę, i wypuściłam drżące westchnienie. Odwróciłam głowę i napotkałam spojrzenia obu bliźniaków. Siedzieli naprzeciwko mnie, a ich ciemne oczy wwiercały się w moje. Siedzenie tak blisko nich było jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Błogosławieństwem, bo mogłam im się o wiele lepiej przyjrzeć. Z bliska byli o wiele bardziej odurzający. Kade był odrobinę bardziej umięśniony niż jego brat, ale ich twarze były niemal identyczne. Pełne brwi, a pod nimi długie rzęsy i pełne usta. Siedząc tak w ciszy, próbowałam wybrać między nimi, ale to było po prostu niemożliwe. Obaj byli jednakowo niesamowicie atrakcyjni i po prostu nie potrafiłam wybrać. – O, popatrz, Kade. – Alec uśmiechnął się złośliwie, a w jego głosie brzmiało rozbawienie. – To ta mała dziewczynka z dziwnymi oczami. Poczułam, jak głos uwiązł mi w gardle na dźwięk słów Aleca. Był głęboki i szorstki. Pełne usta Kade’a wygięły się w drwiącym uśmieszku, podczas gdy jego zimne oczy taksowały mnie. – To ta laska, o której mówiła Grace? – To ta, która nie patrzyła, gdzie idzie – zadrwił Alec, zwracając się do brata. Rozmawiali ze mną i o mnie. Jak na niesamowicie pociągającą i bystrą dziewczynę przystało, siedziałam cicho i starałam się nie gapić na nich z otwartymi ustami. Obaj wiedzieli, jak bardzo są atrakcyjni, to było całkowicie oczywiste. Nie oznaczało to jednak, że musieli zachowywać się jak dupki. Zaczynałam żałować mojego dziwnego i natychmiastowego pociągu do bliźniaków. – Nie zauważyłem – warknął Kade, a ja powstrzymałam chęć wzdrygnięcia się. Zważywszy na to, jak bardzo Frank mnie ruga, gdy jest pijany, można by pomyśleć, że powinnam być już do tego przyzwyczajona. Z jakiegoś powodu to, co mówili bliźniacy, naprawdę mnie dotykało i o wiele trudniej było mi ich ignorować niż Franka. – O popatrz, Kade. – Alec uśmiechnął się krzywo. – Mała laleczka próbuje nas ignorować. Serce podskoczyło mi na dźwięk tego, jak mnie nazwał. Nie potrafiłam rozgryźć, czy to była obelga, czy komplement. Sposób, w jaki obaj na mnie patrzyli, przerażał mnie, a jednocześnie budził coś głęboko we mnie. – Ignorowanie nas tylko pogorszy twoją sytuację, skarbie. – Kade wpatrywał się w moje oczy, a jego mroczne spojrzenie parzyło moją skórę. Moje serce wciąż podskakiwało na dźwięk imion, jakimi mnie nazywali. Nie znałam gry, w którą grali. Balansowali na granicy nękania, a jednak te przezwiska brzmiały tak, jakby mnie lubili. Zganiłam się za samo pomyślenie, że mogliby mnie lubić. Dlaczego ja, ze wszystkich ludzi, miałabym przyciągnąć uwagę dwóch boskich bliźniaków? Nadal ignorowałam braci, a Kade miał rację. Zdecydowanie było gorzej. Przez całą lekcję rzucali uwagi, które wyprowadzały mnie z równowagi. Nie byłam pewna, czy chcieli ode mnie odpowiedzi, czy jakiegoś wybuchu, ale nie zamierzałam im tego dać. Zmusili mnie do zrobienia całej pracy samodzielnie, wliczając w to projekt, którego wykonanie miało zająć tydzień. Nie byłam pewna, która lekcja była gorsza. Ta z bliźniakami, czy następna – ta, którą miałam z Grace i jej przyjaciółkami. Na kolejnych zajęciach byli Alec, Tori, Grace i reszta jej paczki. Miałam dość szczęścia, by siedzieć przy Tori przez cały czas, ale Alec wciąż uśmiechał się drwiąco i mnie zaczepiał. Wystarczyło jedno spojrzenie, bym wiedziała, że Grace absolutnie mnie nienawidzi i to się szybko nie zmieni. Im więcej uwagi poświęcał mi Alec, tym bardziej była wściekła. Dlaczego przejmowała się bratem swojego chłopaka, pozostawało dla mnie zagadką. Jakoś udało mi się przetrwać resztę dnia w szkole. Każdy dzień składał się tylko z pięciu niezwykle długich lekcji, a ja miałam pecha mieć obu bliźniaków na dwóch z nich. Ostatnią lekcją tego dnia był wuef. Zajęcia gimnastyczne same w sobie były znienawidzone, ale świadomość, że mam je z oboma bliźniakami, tylko pogarszała sprawę. Byłam z natury nieskoordynowana, a czując na sobie gorące spojrzenia braci, czułam się jeszcze gorzej. Na szczęście mogłam nie ćwiczyć, dopóki nie znajdą dla mnie dodatkowego stroju. Wiedza, że oficjalnie zacznę wuef w poniedziałek, sprawiła, że żołądek zawiązał mi się w supeł. Minął cały tydzień, zanim w pełni to do mnie dotarło. Z Frankiem było tak źle jak zawsze, ale robiłam co w mojej mocy, by unikać konfrontacji czy jego lepkich łap. Bliźniacy nadal mnie dręczyli, jednocześnie mnie denerwując i wprawiając w zakłopotanie. Grace i jej przyjaciółki przeszły od drobnych złośliwych spojrzeń i chichotów do wrednych komentarzy pełną gębą. Tori i ja zbliżyłyśmy się do siebie, odkąd zostałam zatrudniona w tej samej restauracji co ona – małej włoskiej knajpce w centrum miasta. Zyskałam nawet nową koleżankę na jednej z lekcji, wysportowaną dziewczynę o imieniu Autumn, z włosami w kolorze piasku i dużymi niebieskimi oczami. Zaczął się mój pierwszy weekend w Georgii, którego większość planowałam spędzić w pracy. Po kupieniu przyborów szkolnych i jedzenia na cały tydzień, miałam sporo pieniędzy do odrobienia. Nie byłam pewna, czy sytuacja się poprawia, czy po prostu powoli uspokaja.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Połączona z bliźniakami Alfa. | Czytaj powieści online na beletrystyka