Gdy Garrett wyszedł, napięta aura, która wypełniała jadalnię, powoli się rozwiała. Callie wypuściła długie westchnienie, po czym krótko potrząsnęła głową, jakby próbowała wymazać to wspomnienie z pamięci. Theo skrzywił się, patrząc na wejście do jadalni, jakby wciąż widział tam stojącego Garretta.
– Mówiłam poważnie, Auroro. – ale… oni nie wchodzą w grę.
– Cóż, chociaż mamy dwa pokoje gościnne… ma
















