Nasz relaksu nasz wspólny czas, splątani w plątaninę kończyn i szeptanych słów. Moje ciało bolało i wibrowało, wyczerpane, a jednak całkowicie nienasycone. Gardło miałam nieco zdarte od dźwięków, które wydawałam – dźwięków, które bliźniacy pożerali i których pożądali.
Dopiero gdy zegar wskazał wczesny ranek, zwinęliśmy się na łóżku. Nie spałam jeszcze przez chwilę, z głową na piersi Kade’a i nogam
















