Kaelen wysiadł z samochodu jako pierwszy, prezentując się nienagannie w szytym na miarę garniturze. Z odrobiną przesadnej elegancji wyciągnął dłoń, jakby zapraszał księżniczkę do wyjścia.
Giselle, otulona w elegancką, białą suknię, która sprawiała, że wyglądała jak jakaś nieziemska wróżka, chwyciła jego dłoń i wysiadła z całą gracją tego świata. Czat na żywo oszalał w ułamku sekundy, gdy tylko to zrobiła.
[Czy oni w ogóle są prawdziwi? Wyglądają jak bogowie!]
[Nie wierzę, że Kael naprawdę założył garnitur. Chyba dopasowuje się do klimatu Giselle – wzorowy gest starszego brata.]
[Giselle w tej sukni to po prostu królowa wróżek!]
Valerie stała z boku, przyglądając się w milczeniu. Nikt nie mógł temu zaprzeczyć – Giselle była zjawiskowa, a suknia tylko podkreślała ten uroczy, wróżkowy wizerunek, w który tak uwielbiała się wcielać.
Prawdę mówiąc, wyglądali, jakby właśnie wkraczali na czerwony dywan, a nie zjeżdżali na jakiś program do małego miasteczka. Valerie już teraz czuła zapach nadciągającego dramatu.
Kiedy do nich podeszli, Chloe Dalton dosłownie wyrwała się naprzód, uśmiechając się szeroko i biorąc Giselle pod ramię, jakby były dawno niewidzianymi przyjaciółkami.
Ale Valerie zauważyła, jak Chloe nieustannie zerka ukradkiem na Kaelena; cały ten teatrzyk pod tytułem „jesteśmy psiapsiółkami” był tylko przykrywką, żeby zbliżyć się do niego.
Zara i Arthur również podeszli, grzecznie się witając, ale nie wykazując nawet ułamka fałszywego entuzjazmu Chloe. Valerie posłała im tylko szybki, obojętny uśmiech i pozwoliła im odegrać ten rytuał.
Giselle wręcz rzuciła się z desperacją, by dołączyć do programu, a Valerie doskonale wiedziała dlaczego. Jasne, częściowo chodziło o popularność show, ale przede wszystkim Giselle była tu po to, by eksponować swój „anielski” wizerunek w kontraście do Valerie.
Valerie już się spodziewała, że Giselle wyciągnie wszystkie asy z rękawa – prawdopodobnie wciągając w to nawet Kaelena i Declana – by spróbować wyprowadzić ją z równowagi przed kamerami.
Gdyby Valerie choćby mrugnęła w niewłaściwy sposób, fani zwróciliby się przeciwko niej, kupując ten akt „słodkiej siostrzyczki” Giselle i całkowicie odsuwając ją na boczny tor.
Wiedząc, jak szybko fani potrafią zmienić zdanie w programach na żywo, Valerie nie zamierzała grać w tę grę. Nie miała zamiaru przyklejać do twarzy sztucznego uśmiechu ani udawać zażyłości z Giselle i Kaelenem tylko na potrzeby kamer. Przyszła tu po to, by być sobą, i jeśli to miało kogoś wkurzyć, potrafiła z tym żyć.
Kaelen wychwycił chłodne spojrzenie Valerie i poczuł ukłucie irytacji. Odkąd odeszła od rodziny Sterlingów, wszyscy mieli problem z odnalezieniem się w nowej sytuacji.
I nie zamierzał być tym, który pierwszy wyciągnie rękę na zgodę. Jeśli chciała trzymać dystans, cóż, on na pewno nie miał zamiaru go skracać dla niej.
Widzowie transmisji na żywo byli zszokowani reakcją Valerie, a komentarze zaczęły zalewać ekran.
[Cholera, tego się nie spodziewałem! Myślałem, że od razu rzuci się na Kaela, a ona po prostu się wycofała, jakby nigdy nic?]
[Chyba dotarło do niej, że Kael nawet by na nią nie spojrzał, więc oszczędziła sobie wstydu. Cholernie mądre.]
[Przynajmniej ma trochę oleju w głowie.]
[A może po prostu zgrywa niedostępną. Noc jest młoda – zobaczymy, jak to się rozwinie.]
Kilka minut później podjechały jeszcze dwa samochody, powoli zatrzymując się na miejscu.
Kiedy drzwi się otworzyły, wysiadł Declan, chłodny i opanowany, zaskakując Arthura i resztę. Valerie zauważyła jednak, że Giselle nie była ani trochę zdziwiona; w rzeczywistości jej oczy zabłysły.
Najwyraźniej od początku wiedziała, że to Declan jest dzisiejszym gościem-niespodzianką, co tylko potwierdziło podejrzenia Valerie, że coś było między nimi na rzeczy.
Wszyscy ruszyli naprzód, by powitać Declana – wszyscy z wyjątkiem Valerie, która stała w miejscu, milcząca.
W sekundzie, gdy Declan wysiadł, jego wzrok spoczął na niej, zastanawiając się, jak zareaguje. Ale Valerie po prostu stała tam, chłodna i obojętna.
Chloe, która nigdy nie przepuszczała okazji, by wbić szpilę kobietom ładniejszym od siebie, uśmiechnęła się kpiąco i powiedziała: „Hej, Valerie, co tam? Nie przywitasz się z Declanem? Nie byliście, tak jakby, najlepszymi przyjaciółmi w dzieciństwie?”.
Valerie odpowiedziała spokojnie: „To było wieki temu. Nie utrzymujemy kontaktu”.
Nie miała najmniejszej ochoty na odnawianie czegokolwiek z Declanem w tym programie. Skoro odcinała się od przeszłości, robiła to na dobre. Wścibskie pytanie Chloe dało jej tylko idealną okazję, by wyłożyć karty na stół.
Jej bezpośrednia odpowiedź odebrała wszystkim mowę. Nie mogli uwierzyć, że Valerie nie powstrzymała się, nawet podczas transmisji na żywo.
Oczy Chloe rozszerzyły się, gdy drążyła dalej: „Czekaj, pokłóciliście się? O co?”.
Valerie już miała odpowiedzieć, gdy Declan wszedł jej w słowo, rzucając Chloe ostre spojrzenie. „To nie twój interes”.
Nie ratował twarzy; coś w tym wszystkim po prostu uderzyło go prosto w żołądek.
Chloe nie spodziewała się, że Declan stanie w obronie Valerie i wyjąkała, śmiejąc się niezręcznie: „Byłam po prostu ciekawa, to wszystko”.
W tym momencie czat transmisji na żywo eksplodował, a wszyscy zaczęli pisać naraz. [Też jestem ciekaw – co tam się między nimi odwaliło?]
[Czy Valerie próbowała go poderwać, a on po prostu ją spławił?]
[Nie wiem, Valerie wydaje się taka wyluzowana. Nie wygląda na kogoś, kogo on by odciął.]
[Cokolwiek to jest, kryje się za tym niezła historia, ale Declan szybko uciął temat.]
Fani Declana byli poważnie wkurzeni.
[Czy wyobrażacie sobie tę czelność Valerie? Mówi, że to ona rzuciła Declana? Jakby ktokolwiek w ogóle chciał się z nią zadawać.]
[Dokładnie. Valerie musi przestać sobie schlebiać. Declan od wieków próbował pozbyć się tej pijawki.]
[Ona ewidentnie zgrywa niedostępną. Tylko poczekajcie – przez cały cholerny program będzie przyklejona do Declana.]
[O, więc z nimi koniec, tak? Zobaczymy, jak będzie udawać taką wyluzowaną, kiedy później zacznie za nim ganiać.]
[Patrzcie tylko. Zrobi z siebie kompletną idiotkę.]
Właśnie wtedy z zaparkowanego za nimi samochodu wysiadł wysoki facet w okularach przeciwsłonecznych, noszący się z pewną siebie, bezczelną brawurą.
Nawet w ciemnych okularach było widać, że jest przystojny – jasna cera, ostry nos i wyrzeźbione rysy twarzy. Zdecydowanie ktoś, kto przyciągał spojrzenia.
Valerie, która już widziała, jak ta scena rozgrywa się w jej poprzednim życiu, dokładnie wiedziała, kim jest gość-niespodzianka.
To był Jaxon Carver, potomek jednej z czołowych elitarnych rodzin z Veridia City, takich, przy których Sterlingowie wyglądali jak płotki.
Były mistrz e-sportu i supergwiazda streamingu, przez fanów czczony jako „Szalony Król”.
Po zdobyciu mistrzostwa świata uszkodził rękę i odszedł z e-sportu ot tak, dla zabawy, żeby spróbować swoich sił w świecie rozrywki.
Z milionami fanów za plecami, zabójczym wyglądem, świetnymi umiejętnościami wokalnymi i tanecznymi oraz wszelkimi zasobami, jakich mógłby zapragnąć, Jaxon zrobił zawrotną karierę w niespełna rok.
Odkąd wkroczył do świata rozrywki, przyciągnął ogromną rzeszę fanek, które nazywały go „Jax”. Jego udział w tym programie był ewidentnym posunięciem agenta, by zyskać jeszcze więcej fanów.
Valerie pamiętała Jaxona, ponieważ był jedynym, który miał Giselle w głębokim poważaniu i nie wahał się dać jej tego odczuć.
Kiedy wszyscy zorientowali się, że drugim gościem-niespodzianką jest Jaxon, szok był jeszcze większy niż w momencie, gdy pojawił się Declan.
Jaxon miał w branży cholernie mocną reputację – arogancki, nieokrzesany i brutalnie szczery. Mówił to, co chciał i nie dbał o to, kogo to urazi.
Mając za sobą poważne zaplecze, większość ludzi nie śmiała z nim zadzierać. Jaxon nie rzucał ciosów na pokaz, ale jeśli ktoś go sprowokował, z pewnością tego pożałował.
Jego fanki, w większości w typie „matek” i „sióstr”, były równie zaciekłe, zawsze gotowe bronić go z tą samą ostrością.
Ekipa produkcyjna już teraz oblewała się potem. Jaxon sam w sobie był wystarczająco trudny do opanowania, a gdyby na transmisji na żywo zrobiło się gorąco, wiedzieli, że lepiej nawet nie próbować go powstrzymywać.
W sekundzie, w której Kaelen zobaczył Jaxona wysiadającego z samochodu, jego twarz natychmiast skwaśniała. Ta dwójka nigdy nie nadawała na tych samych falach, zawsze potrafiąc w jakiś sposób zaleźć sobie za skórę.
A tym, co naprawdę doprowadzało Kaelena do furii, było wspomnienie tamtej ostatniej imprezy. Giselle podeszła do Jaxona, a on po prostu ją olał, robiąc z niej praktycznie pośmiewisko.
Nie chodziło tylko o to, że Jaxon ją zignorował; potraktował ją jak jakąś pierwszą lepszą laskę, rzucając chłodne, lekceważące słowa, jakby był zbyt wielkim panem, by okazać jej chociażby odrobinę szacunku.
Kiedy Giselle dostrzegła Jaxona, w jej oczach na ułamek sekundy zamigotało zaskoczenie. Reżyser i ekipa produkcyjna dobrze strzegli swoich tajemnic – nawet nie podejrzewała, że to Jaxon okaże się drugim gościem.
Przypominając sobie chłód Jaxona i reputację, która ciągnęła się za nim jak cień, Giselle zacisnęła dłonie na materiale swojej sukni.
Szybko jednak opanowała nerwy. Może jego obecność tutaj da się obrócić na jej korzyść. Pokaże mu, co przeoczył, zmieni jego zdanie i może – tylko może – sprawi, że spojrzy na nią w zupełnie nowym świetle.
















