Perspektywa Kaelena
Jej ciche jęki brzmiały w moich uszach niczym słodka melodia stworzona tylko dla mnie. Każde westchnienie, każdy jęk, każde szeptane moimi ustami imię karmiły bestię we mnie.
Im bardziej rozkoszowałem się jej cipką, tym więcej słodkiego nektaru się z niej sączyło. — Smakujesz tak dobrze, kochanie — pochwaliłem, podszczypując lekko zębami jej wewnętrzne udo, po czym przesunąłem
















