To był pierwszy raz, kiedy na nią krzyczał, i nie mogła tego zaakceptować, a jednak nie mogła nic zrobić. Nie było mowy, by podważyła jego autorytet w obecności innych alfów i tylu świadków.
W końcu wciąż była luną i jej obowiązkiem było prezentować się nienagannie oraz dbać o ich wizerunek.
– Przepraszam, alfo – powiedziała cicho luna Jasmine. Opuściła głowę i wyszła. Była wściekła; jej poważny w
















