Perspektywa Cedriana
Z miejsca, w którym siedzę, zachód słońca wygląda błogo i długo mu się przyglądam. To jedyna piękna rzecz, z której mogę czerpać radość w życiu, i to za darmo. Siedzę na bambusowym drzewie i zastanawiam się, czy tak moje życie zostało zapisane w Księdze Życia. Musiałem być zabójcą w poprzednim życiu; tak, to wyjaśnia moje nieszczęścia; nie ma innego sposobu, żeby to wytłumaczyć. Wzdycham i pluję.
Sprzedałem właśnie ostatni stos drewna i muszę ruszać od razu, jeśli mam zdążyć na ostatni autobus do wioski.
To tak, jakbym za bardzo starał się nie wstawać; jestem wściekły na swoje życie. Wydaje się, że utknęło w jednym punkcie. I co jest jeszcze śmieszniejsze, to to, że przestrzegałem całej wiedzy i wskazówek, które wpoił mi dziadek, a mimo to? Nie widzę żadnego postępu.
Niech jego dusza spoczywa w pokoju. Pamiętam jedną zasadę, przed którą zawsze mnie przestrzegał: "Cedito, jeśli chcesz pozostać biedny w tym życiu, zapłodnij wiejską dziewczynę, a twoje życie na zawsze utknie", mawiał. To był jego hymn narodowy dzień w dzień i zawsze pamiętał, żeby mi o tym przypominać każdego dnia.
Była w tym prawda, więc zawsze trzymałem się z dala od dziewcząt. Moi przyjaciele zawsze zakładali, że jestem gejem, bo nigdy nie oświadczyłem się żadnej dziewczynie w wiosce; dokuczali mi tu i tam.
Nie obwiniam ich; mój dziadek zawsze mówił, że dziewczyny zawsze równają się ciąży, co równa się biedzie na całe życie. "Jeśli chcesz odnieść sukces w życiu, mój synu, zdobądź wykształcenie, ciężko pracuj i znajdź stabilną pracę, wtedy możesz zapładniać tyle dziewcząt, ile chcesz, ale nigdy nie zaczynaj od dziewcząt w tej wiosce; one są przekleństwem. Zakochasz się, a twój mózg przestanie funkcjonować", krzyczał mi do uszu.
Moja babcia zawsze pluła, kiedy słyszała, jak jej mąż mi takie rzeczy mówi. Zawsze mi kazała mu przypominać, że to nie ona była powodem jego biedy. Takie dyskusje zawsze prowadziły do kłótni.
Krótko mówiąc, trzymałem się z dala od dziewcząt. Oczywiście, nie podążałem za dziadkiem ślepo; zrobiłem własne statystyki, a jego słowa były w 100% poprawne. Większość moich starszych kolegów i kolegów z klasy zapłodniła swoje dziewczyny, co doprowadziło do wczesnych małżeństw, a teraz byli zmuszeni do podejmowania pracy jako stolarze, rybacy, rolnicy lub węglarze, aby utrzymać swoje nowe rodziny.
Dziadek był mądrym człowiekiem i żył wystarczająco długo, aby widzieć, jak takie cykle powtarzają się w kółko w tej wiosce.
Naprawdę tęsknię za staruszkiem; teraz naprawdę przydałyby mi się jego motywacyjne rozmowy. Ale muszę wstać i złapać autobus; w przeciwnym razie babcia naprawdę by się martwiła, gdybym za długo zwlekał.
Wchodząc do autobusu, zauważam Bena, byłego kolegę z klasy, siedzącego na tylnym siedzeniu. Kieruję się tam i siadam obok niego i mówię: "Cześć Ben, stary, kawał czasu, jak leci?". Witam go udawanym uśmiechem, na co on odpowiada uśmiechem i wymieniamy uprzejmości. Ale jego następne zdanie odbiera mi mowę.
"Poznaj moją żonę i syna", przedstawia ich z okropnym uśmiechem.
Staram się ukryć szok, ale myślę, że moja mimika działa na moją niekorzyść. Ten gość ma tylko 20 lat, jeśli się nie mylę.
"Cześć", macham do młodej kobiety siedzącej obok niego, która wygląda na nastolatkę. Kolejna statystyka dodana do moich badań.
Ona odpowiada machnięciem i zaczyna zajmować się dzieckiem.
"Co tam, stary? Jak ci się żyje po ukończeniu szkoły średniej?", pyta Ben.
Minęły cztery lata, odkąd ukończyliśmy szkołę średnią, a ja nie mam się czym pochwalić, więc odpowiadam po prostu: "Jak zwykle, oczywiście, próbuję zarobić trochę pieniędzy na studia".
Ale ku mojemu zaskoczeniu, obdarza mnie spojrzeniem "nikt w tej wiosce nie chodzi na studia", ale ignoruję go.
"Ooooch, rozumiem. Wiesz, że Mark, Sam, Owen i Peter są już po ślubie i mają dzieci?", mówi Ben, jakby to było jakieś wielkie osiągnięcie.
"Ooooch, nie mów mi", odpowiadam, starając się nie pluć.
Ci faceci myślą, że im się udało tylko dlatego, że mogą spłodzić dzieci. Serio! Nawet szaleniec może spłodzić dzieci; to nie jest osiągnięcie, mówię sobie.
"A ty? Masz jakieś szczególne damy na oku?", pyta Ben, kiedy zauważa moją cichość.
Naprawdę zaczyna mnie denerwować swoimi bezużytecznymi dyskusjami. Prawdziwi mężczyźni powinni rozmawiać o możliwościach zatrudnienia, wakatach lub podaniach na studia, a my rozmawiamy o robieniu dzieci w biedzie.
Ten gość sypie sól na maleńki skrawek spokoju, z którym walczę w sobie.
"Nie, damo, jestem zajęty personelem", wypluwam.
Każdy facet na moim miejscu skłamałby, ale nie mam czasu na wymyślanie imienia dziewczyny lub historii, która by do niej pasowała.
Obdarza mnie spojrzeniem "Czy ty jesteś gejem?", ale ignoruję go i zaczynam bawić się gumką, która aktualnie trzyma mój telefon.
W końcu autobus dojeżdża do mojego przystanku i natychmiast się oddalam, nie żegnając się, ponieważ ten gość naprawdę zrujnował mój i tak już zrujnowany dzień.
Jak śmiał? Bieda jest wypisana na nim, a on śmie się chwalić reprodukcją. Pluję, ale ślina ląduje na czyjejś nodze. Podnoszę wzrok i to moja babcia; najwyraźniej przyszła odebrać mnie z przystanku.
"Przepraszam, babciu. Nie widziałem cię". Próbuję ją przepraszać.
Wyciąga swój kapcie i zaczyna mnie nim bić. "Cedito! Ile razy cię ostrzegałam, żebyś patrzył, gdzie plujesz?".
Ta kobieta teraz upiększa mój i tak już zły dzień. Błagam ją i w końcu przestaje.
"Ile dzisiaj zarobiłeś?", pyta.
"Nie zamierzasz mnie najpierw przytulić?", żartobliwie błagam z szczenięcymi oczami.
"Naplułeś na mnie, a zgodnie z tradycją to zły znak. Zapłać mi, zanim zostaniesz przeklęty", rozkazuje.
Przewracam oczami i pytam ją, ile kosztowałoby złamanie tej klątwy. Ulubioną rzeczą babci są pieniądze, pieniądze, pieniądze, pieniądze i jeszcze więcej pieniędzy. Zawsze szuka wymówek, żeby wyłudzić pieniądze od kogokolwiek; dlatego mój dziadek ją kochał.
Nawet kiedy nie mieliśmy co jeść, szła na rynek bez pieniędzy, ale przynosiła pełny koszyk jedzenia, używając swoich sztuczek. Nauczyłem się od niej jednej lub dwóch z tych sztuczek.
W końcu jesteśmy w domu i biorę kąpiel. Po zjedzeniu kolacji idę spać. Wyciągam pudełko z dachu, gdzie ukrywam swoje oszczędności i dodaję połowę tego, co dzisiaj zarobiłem, ponieważ druga połowa to udział babci.
Liczymy kwotę, ale nawet nie zbliżam się do połowy czesnego za studia. Wzdycham i idę spać rozczarowany.
Dźwięk irytujących ptaków budzi mnie, sygnalizując, że już rano. Kolejny bezsensowny dzień. Ale nie mam wyboru, muszę wstać, zanim babcia zacznie krzyczeć; ta stara kobieta zawsze jest pełna krzyczącej energii rano. Jeśli moje uszy chcą dzisiaj spokoju, lepiej zacznę i pójdę do strumienia.
Biorę swoje pojemniki, wykrzykuję pozdrowienia i wychodzę, ale skręcam i postanawiam najpierw odwiedzić mojego przyjaciela Carlosa. Nie zgadzamy się w niczym, z wyjątkiem robienia dzieci w biedzie.
Gdy tylko wchodzę na jego posesję, zauważa mnie i woła: "Cześć, Ced?".
"Cześć Carlos, co na poranek?", odpowiadam.
"Zgadnij, kto próbował mnie wczoraj uwieść?", pyta z uśmiechem na twarzy.
"Anita", odpowiadam.
Patrzy na mnie dziwnie. "Skąd wiedziałeś?", pyta ze zdziwioną miną. Na co informuję go, że ona też próbowała mnie uwieść jakieś dwa dni temu.
"Ta bezużyteczna kobieta jest niewiarygodna! I prawie się poddałem, ale wtedy przypomniałem sobie słowa twojego dziadka. Człowieku, jesteś pewien, że twój dziadek nie był czarodziejem?", pyta żartobliwie.
Oboje patrzymy na siebie i głośno się śmiejemy. Carlos i ja przyjaźnimy się od pierwszej klasy, i to mniej więcej w tym czasie mój nieżyjący dziadek zaczął wpajać nam nienawiść do kobiet. Wszystko, co kiedykolwiek powiedział o kobietach, było negatywne; można by pomyśleć, że był w szafie albo coś.
Siedzieliśmy z nim całą noc, a on opowiadał nam horrory o kobietach i o tym, jak wykoleiły jego postęp w życiu.
Zgadzam się, że był zgorzkniałym starcem, ale miał fakty i był dobry w wywoływaniu strachu. Pamiętam, jak pierwszy raz spałem z młodą kobietą o imieniu Sofie. Mimo że poinformowałem go, że używałem prezerwatyw, staruszek śmiertelnie mnie przestraszył i zaczął opowiadać horrory o przeterminowanych prezerwatywach, pękających prezerwatywach, niechcianej ciąży, Sofie w ciąży z kimś innym i zwalaniu winy na mnie. Nie mogłem spać przez cały miesiąc.
Przestał dopiero wtedy, gdy obiecałem trzymać się z dala od dziewcząt. Teraz jesteśmy tutaj; staruszek nie żyje, ale nadal żyjemy w strachu przed kobietami.
"Zgadnij, kogo spotkałem wczoraj w autobusie?", przerywam ciszę.
"Kogo?", pyta ciekawie.
"Bena kujona, teraz ma żonę i dziecko. Możesz w to uwierzyć?", pytam.
"Serio?? Wyglądało na to, że zostanie jakimś pilotem czy coś", odpowiada Carlos.
"Nie, Carlos, powinieneś go zobaczyć; praktycznie chwalił się reprodukcją; nawet zapytał mnie, czy mam kobietę w swoim życiu".
"Hahahaha hahaha!", śmieje się Carlos.
"Stary, ten kujon był geniuszem w naszej klasie, a teraz spładza dzieci? Kim jesteśmy, stary? Myślę, że powinniśmy po prostu płynąć z prądem. Wkrótce ludzie zaczną myśleć, że jesteśmy parą", żartuje.
Patrzę na niego z przerażeniem i mówię: "Carlos, nie mówisz poważnie? To mówi presja rówieśnicza. Chodź, odprowadź mnie do strumienia, zanim zaczniesz mieć dziwne pomysły".
"Mówię poważnie, stary, dlatego prawie uległem Anicie. Myślę, że wołają mnie dzieci", żartuje.
"Zamknij się!! Carlos", krzyczę.
Docieramy do strumienia i zastajemy Sofie i jej przyjaciółki piorące. O kim mowa, ta podchodzi do mnie i mówi: "Cześć, Ced, kawał czasu?".
Bez nawet danego sygnału, Carlos głupio oddala się i zaczyna rozmowę z inną dziewczyną.
"Cześć, Sofie, co tam?", odpowiadam.
"Wiem, co na pewno możemy zrobić", mówi, patrząc na mnie, jakbym był jakimś jedzeniem.
Przewracam oczami z obrzydzeniem. Ta kobieta jest obrzydliwie niewiarygodna. Odkąd mój dziadek nakarmił mnie historiami o przeterminowanych prezerwatywach, nigdy nie patrzyłem na Sofie w ten sam sposób. Widzę ją jako moją "prawie pułapkę". Samo patrzenie na nią sprawia, że chcę zwymiotować.
"Nie mam nastroju na takie rozmowy", informuję ją.
"Nie wiem, dlaczego lubisz udawać niedostępnego CED; czas ucieka. Wielu młodych mężczyzn zwraca się do mojego ojca o moją rękę, i wkrótce zostanę zabrana", ponagla mnie.
Nie mogę uwierzyć w tupet tej kobiety; jest tak irytująca.
"Twoi przyjaciele marzą o zostaniu pielęgniarkami lub nauczycielkami, ale twoim marzeniem jest zostanie maszyną do robienia dzieci? Mówisz poważnie? Idź wyjdź za mąż! Nie obchodzi mnie to, i to na pewno nie moja sprawa", odpowiadam, zły.
"Ced, dlaczego mówisz mi takie złe słowa?", mówi, próbując powstrzymać łzy.
"Posłuchaj, Sofie, jestem tylko szczery; moim marzeniem jest zdobycie wykształcenia i poślubienie kogoś również wykształconego. Kogoś, kto wie coś o kontroli urodzeń. Nie chcę poślubić kogoś, kto będzie rodził dzieci jak kury w tej trudnej gospodarce", podkreślam ostatnią część, plując na ziemię.
Stoi tam oniemiała, bez słowa.
Podchodzę do Carlosa i mówię mu, że czas się oddalić.
"Co powiedziałeś Sofie? Wygląda, jakby miała zwymiotować. Nie powinieneś być dla niej surowy; czasami twoje słowa wystarczą, by spowodować poronienie", mówi Carlos ze śmiechem, i oboje się śmiejemy.
Odwiedzamy niektórych naszych starych przyjaciół, zanim w końcu udamy się na spoczynek.
Gdy tylko docieram do domu, babcia zaczyna we mnie rzucać pojemnikami.
"Gdzie byłeś cały dzień? Szukałam cię; twoja kuzynka Leshia tu jest", krzyczy.
"Co ona tu robi?", wypluwam, szybko wchodzę do domu, i tam, siedzi na ulubionym krześle dziadka, sam diabeł, główny powód, dla którego utrwaliłem wszystkie horrory dziadka o kobietach jako niszczycielkach postępu.
Ma szczęście, że jest kobietą; w przeciwnym razie zbiłbym ją w drodze powrotnej do Stanów.