Rozdział 3: Nie możesz dla nas pracować
Elora
– No więc – powiedział Ronan, wskazując na pokój.
– Jest piękny i luksusowy. Czy nasze miejsce też będzie tak wyglądać? Jak cię na to stać? – musiałam zapytać.
Pokój był urządzony w miękkich odcieniach złota, z nastrojowym oświetleniem i największym łóżkiem, jakie kiedykolwiek widziałam.
– Nie aż tak luksusowo, ale w tym samym budynku – odrzekł.
– Czekaj, co? Myślałam, że zamieszkamy... – Nie skończyłam, bo pokręcił głową.
– Kaelen podał trafne argumenty, że to bezpieczniejsza okolica, ze sklepami i sztuką z wyższej półki. Nie sądzę, żeby ci się to nie spodobało. – Zmrużył na mnie oczy.
Kaelen zasugerował, żebyśmy zamieszkali w tym budynku? To interesujące.
– Więc pytam ponownie, jak cię na to stać? – Splotłam ramiona na piersi.
Byliśmy zaledwie kilka kroków wewnątrz pokoju, ale odwróciłam się, by dobrze mu się przyjrzeć. Ponownie zmrużył oczy.
– Jestem teraz biznesmenem odnoszącym sukcesy, Eloro, i mogę zadbać o nas oboje – odpowiedział.
– Jaki to rodzaj biznesu? – naciskałam dalej.
– Voss Group posiada wiele firm, a Kaelen pomaga swojej rodzinie prowadzić sporo z nich. Jestem teraz jego prawą ręką. Więc tak, stać mnie – powiedział ze swoją słynną butą.
– Mało konkretnie – mruknęłam, ale odpuściłam. Wygoogluję tę nazwę, gdy tylko wyjdzie za drzwi.
– Dobra, muszę wyjść na chwilę, ale wrócę na kolację. Wtedy usiądziemy i będziemy mieli okazję nadrobić zaległości, dobrze? – Wyciągnął telefon z kieszeni, coś sprawdził, a ja się skrzywiłam.
– O której to będzie? Jest już późne popołudnie – zauważyłam.
– To Chicago, więc kolacja o ósmej nie jest tutaj zbyt późną porą – zaznaczył, posyłając mi swój arogancki uśmiech i kierując się do wyjścia.
– Aha – zatrzymał się w drzwiach. – Nie dotykaj rzeczy Kaelena, on nie lubi ludzi w swojej prywatnej przestrzeni. Robi nam wielką przysługę, więc bądź grzeczna. – Ostrzegł mnie; już czułam, że będzie mnie traktował jak dziecko.
Rozejrzałam się po tym czystym, pięknym pokoju i wzruszając ramionami, rzuciłam się na łóżko, wyciągając telefon. Wpisałam „Voss Group” w wyszukiwarkę i parsknęłam, widząc najbardziej ogólnikową odpowiedź. Firma prywatna, zero szczegółów, ale im mniej informacji podawali, tym bardziej chciałam drążyć.
W końcu wzięłam prysznic i przygotowałam się do kolacji na ósmą. Nie byłam pewna, czy wychodzimy, czy nie; szczerze wątpiłam, by Ronan lubił gotować. Wykorzystując każdą okazję do założenia ładnego stroju, wystroiłam się, a kiedy kilka minut przed ósmą usłyszałam dźwięk windy, zeszłam na dół, by zapytać brata, dokąd idziemy zjeść. Zatrzymałam się u dołu schodów, gdy zdałam sobie sprawę, że to nie mój brat. To był olśniewający Kaelen Voss.
Serce mi przyspieszyło na jego widok, a wszystkie szalone sny spłynęły dreszczem po kręgosłupie. Twarz w kształcie diamentu, z ostro zarysowaną, wydatną szczęką; seksowne, „sypialniane” oczy w kolorze leśnej zieleni – te pamiętałam ze snów. Wyraźne, różowe usta i kilkudniowy zarost pasujący do jego lśniących, czarnych włosów. Tatuaże na kłykciach, sygnet i dłonie z wyraźnie zarysowanymi żyłami. Czy to żart? Zbudowany jak sam diabeł; ten mężczyzna został wyrzeźbiony do grzechu. W każdym filmie byłby tym seksownym złoczyńcą. Ma w sobie zbyt wiele mroku, by być bohaterem opowieści; czuje się to w jego aurze.
Garnitur podkreślał jego doskonale zbudowane ciało. Stał w szerokim rozkroku, jakby wiedział, że bez względu na to, gdzie się znajduje, ma największego fiuta w pokoju. Taką biła od niego energia i, cholera, to było seksowne. Zatrzymał się w salonie obok schodów, z których schodziłam, i trzymając ręce w kieszeniach, otwarcie zlustrował mnie od stóp do głów. Poczułam ciepło na policzkach, a moja cipka zadrżała na widok jego i tych zmysłowych oczu. Ma trzydzieści dwa lata i jest stuprocentowym mężczyzną, każdy cal jego ciała to samiec alfa.
– Eeee, cześć – wykrztusiłam. Jego ciało się nie poruszyło, jedynie oczy wróciły do mojej twarzy, gdy znów się odezwałam.
– Jestem Elora... – zawiesiłam głos, czując się niepewnie bez wyraźnego powodu. Jego spojrzenie było onieśmielające, a całe moje ciało na nie reagowało.
– Wiem, kim jesteś – powiedział swoim głębokim, seksownym głosem.
Oczywiście, że wie, poznał mnie kilka lat temu, jestem idiotką. Stałam zamrożona na ostatnim stopniu, nie wiedząc, co dalej.
– D... dzięki, że pozwalasz nam tu zostać – wykrztusiłam.
Wiedziałam, że brzmię idiotycznie; wpadałam w panikę, bo był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego w życiu widziałam. On tylko patrzył na mnie bez słowa, a moje ciało reagowało na to na tyle sposobów. Skinął krótko głową i nagle odwrócił się do mnie plecami, kierując się do baru. Wyjął elegancką butelkę i nalał sobie alkoholu. Nic mi nie zaproponował, ani nie poświęcił mi więcej uwagi. Naprawdę, to wszystko?
Kaelen był tak onieśmielający w swoim milczeniu i potężnej obecności, że musiałam zacisnąć uda, by ukryć wilgoć. Doszło do momentu, w którym nie mogłam już tego znieść i musiałam czmychnąć do swojego pokoju, by się ukryć i rozładować seksualną frustrację. Zeszłam dopiero wtedy, gdy usłyszałam wołanie brata; był teraz w luźniejszej wersji swojego garnituru.
– Nie wychodzimy na kolację? – zapytałam, patrząc na to, jak bardzo byłam teraz wystrojona.
– Uznałem, że spokojniej będzie nadrobić zaległości tutaj. W tym budynku mamy własnego szefa kuchni, zamówiłem dla nas jedzenie – mruknął, a ja przytaknęłam.
Wciąż czułam spojrzenie Kaelena gdzieś za plecami brata, ale odmawiałam patrzenia w tamtą stronę, skupiając się na Ronanie.
– Masz z tym problem? Chciałaś wyjść? – zapytał, biorąc moje milczenie za niezadowolenie, ale tak nie było. Byłam po prostu przytłoczona przez jego przyjaciela.
– Nie, jest w porządku, mamy dużo do omówienia – zgodziłam się, idąc za nim do jadalni, gdzie na stole czekały już wszystkie potrawy.
Zobaczyłam nakrycie dla trzech osób i serce mi załopotało. Będzie jadł z nami? Nie było to niespodzianką, gdy usiadł u szczytu stołu; Ronan i ja zajęliśmy miejsca bliżej środka, po obu stronach. Przez kilka sekund wpatrywałam się w elegancką lampę wiszącą, zanim zdałam sobie sprawę, że brat coś do mnie mówi.
– Jedz – mruknął, próbując już nakładać mi potrawy, których chciał, bym spróbowała.
Kaelen milczał całkowicie; nałożył sobie stek z dodatkami i kroił mięso, jakby to było masło, ignorując naszą rozmowę tak, jakbym w ogóle nie istniała.
– Młoda, jaki masz plan? Zamierzasz odpocząć przez jakiś czas, dalej się uczyć? A może znaleźć pracę? To zależy od ciebie, mogę nas oboje utrzymać. Nie musisz czuć się do niczego zobowiązana – zaskoczył mnie brat.
– Pozwolisz mi się obijać? – uniosłam brew.
– Nie nazwałbym tego tak. Pracowałaś ciężko przez długi czas i myślę, że pora odpuścić – przypomniał mi, znów czując poczucie winy, choć nie powinien.
– Z pewnością nie znajdę pracy u projektanta mody od ręki, ale chciałabym pracować, żeby zarobić własne pieniądze – powiedziałam powoli, nie podnosząc wzroku znad talerza. Czułam się, jakbym prosiła o pozwolenie, a to mi się nie podobało.
– Na przykład? – zapytał, podnosząc kieliszek wina. Wow, teraz pije wino.
– Miałam nadzieję, że pozwolisz mi pracować w jednym z waszych biznesów, ale wciąż nie powiedziałeś mi, co to za bizne... – zawiesiłam głos.
Serce mi pękło, gdy zauważyłam, że Kaelen podniósł na mnie wzrok. Prawie zapomniałam o jego obecności, bo tak skutecznie mnie ignorował. Domyślam się, że usłyszał tę część, a to przecież jego firmy, nie mojego brata. Ronan się skrzywił.
– Nie chcę, żebyś dla nas pracowała – uciął te pomysły natychmiast.
Przygryzłam wargę, zastanawiając się, jak pociągnąć ten temat, by nikogo nie zdenerwować. Bałam się jednak, więc wycofałam się z dalszych słów. W mojej ciszy brat fuknął.
– Mogę porozmawiać ze znajomymi i sprawdzić, czy ktoś nie szuka pracownika – powiedział, a ja wzruszyłam ramionami na znak zgody.
– Czuję, jakbym nawet nie wiedziała, o co cię pytać. Tak, rozmawiamy ze sobą, ale nie na tyle często, bym wiedziała, co się dzieje w twoim codziennym życiu – mruknęłam, a on znów przybrał ten winny wyraz twarzy.
– Ale mam niewielkie doświadczenie, pracowałam jako barmanka podczas studiów – powiedziałam, znów na niego nie patrząc.
Zajęłam się jedzeniem; jeśli Kaelen na mnie patrzył, to o tym nie wiedziałam, bo całkowicie przestałam zerkać w tamtą stronę stołu. Nie chcę znów stać się kłębkiem nerwów w obecności brata.
– Skoro ma doświadczenie w barmaństwie, może pracować w The Nocturne Lounge – wciął się głęboki głos. Kiedy podniosłam wzrok, Kaelen patrzył na mojego brata, nie na mnie. Ronan poprawił podwinięte rękawy i pokręcił głową.
– Nie, nie chcę, żeby pracowała w żadnym z naszych lokali – warknął.
Dlaczego? Czy to jakieś złe miejsca? Cholera, chcę wiedzieć, co on ukrywa. Czy to coś w rodzaju branży porno, czy inne dziwactwo? Byłabym głęboko znieszniesmaczona, gdyby tak było, ale wspomniał o barmaństwie, więc może nie.
















