„Wyglądasz cholernie dobrze jak na kogoś, kto zmarł kilka lat temu”. Jego głęboki, niski głos sprawił, że po moim kręgosłupie przebiegł mimowolny dreszcz. Spojrzałam w zimne, złocistobrązowe oczy Valeria, a moje serce waliło gwałtownie o żebra. Wyciągnął rękę, a jego długie palce musnęły srebrną pamiątkę rodową spoczywającą na mojej piersi, po czym jego gęsto pokryte tatuażami ramię zacisnęło się wokół mojej talii niczym stalowe imadło. Zanim zdołałam choćby złapać oddech, wyciągnął naładowany pistolet i wycelował go prosto w głowę mojego przyjaciela z dzieciństwa. – Nawet o tym nie myśl – warknął, przyciskając mnie do swojego twardego ciała. Elysia wróciła do swoich mafijnych korzeni tylko na rodzinne przyjęcie zaręczynowe. Nie miała jednak pojęcia, że jej ojciec, z którym od lat nie utrzymywała kontaktu, trzy lata temu uznał ją za zmarłą w śmiertelnym wypadku samochodowym, desperacko wymazując ją z radaru przestępczego półświatka. Jednak jej sieć kłamstw właśnie się rozpadła. Valerio, najgroźniejszy i nietykalny boss mafii, rozpoznał ją – oraz jej rodowy naszyjnik Castiglione. Osaczył swoją widmową dziedziczkę, a ten bezwzględny mężczyzna nigdy nie pozwala swoim trofeom wrócić do grobu.

Pierwszy Rozdział

**Elysia** Stałam w swoim pokoju hotelowym, szykując się na przyjęcie zaręczynowe mojej kuzynki. Zawsze byłam zżyta z Talią, ponieważ w zasadzie dorastałyśmy razem w tym samym domu, jako że nasi ojcowie wspólnie prowadzili interesy. Krótko mówiąc, dowiedziałam się, że mój ojciec i wujek kierowali mafią, a ponieważ zawsze byli zajęci robieniem czegokolwiek, co tam robili, Talia spędzała większość czasu ze mną i moją matką. Niestety, matka Talii zmarła, gdy byłyśmy dziećmi, a moja matka wychowywała Talię jak własną córkę; poza tym byliśmy całkiem szczęśliwą rodziną. A przynajmniej tak mi się wydawało. Są rzeczy, których po prostu się nie zauważa, gdy jest się dzieckiem, bo niby dlaczego, skoro jest się zbyt zajętym byciem dzieckiem, prawda? Mój ojciec, Vincenzo, był zawsze zapracowanym człowiekiem, ale pamiętał, żeby od czasu do czasu spędzić ze mną czas – nie tak często, jak bym chciała, ale to było lepsze niż nic. Pewnego dnia Talia i ja wścibiałyśmy nosy we wszystko jak zawsze i próbowałyśmy podsłuchiwać moich rodziców, bo brzmiało to tak, jakby się kłócili. Zakradłyśmy się po schodach, żeby mieć lepszy widok i posłuchać, co się dzieje, ale nic nie słyszałyśmy. To, co wydarzyło się potem, zszokowało nas obie. Tamtej nocy moja matka, Katerina, z całej siły spoliczkowała mojego ojca. Stałyśmy w bezruchu, zszokowane tym, czego właśnie byłyśmy świadkami, po czym pobiegłyśmy z powrotem do naszego wspólnego pokoju i udawałyśmy, że śpimy, żeby nas nie przyłapano. Następnego dnia moja matka spakowała nasze walizki i wyjechałyśmy. Pamiętam, że tego dnia strasznie płakałam, ponieważ Talia z nami nie jechała. Moja matka próbowała ją zabrać, ale wujek nie pozwolił jej odejść. Moją matkę bolało to, że zostawia Talię w taki sposób, i byłam pewna, że miała powody, by wyjechać, jednak powód ten wciąż pozostaje nieznany. Od tamtej pory ja i ojciec nie utrzymywaliśmy kontaktu, mimo że próbowałam do niego dzwonić, bo za nim tęskniłam, lecz on ani razu do mnie nie zadzwonił. Przeprowadziłyśmy się wiele godzin drogi od naszego dawnego domu i spotykałam się z Talią, kiedy tylko było to możliwe, ale im była starsza, tym trudniej było jej wyjść z domu, ponieważ jej ojciec stał się surowy jak diabli. Stał się rodzicem z piekła rodem. Zawsze był odurzony alkoholem i narkotykami, a ta niezwykle niebezpieczna mieszanka doprowadzała go do szaleństwa i sprawiała, że bił Talię za każdym razem, gdy był w takim stanie. Powiedzieć, że denerwowałam się perspektywą przebywania w ich towarzystwie po raz pierwszy od wieków, to mało. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, i wciąż myślałam o tym, czy mój ojciec ucieszy się na mój widok po tak długim czasie. „...Tylko nie zwymiotuj” – powiedziała do siebie, biorąc głęboki oddech, gdyż czułam mdłości, zwłaszcza teraz, kiedy byłam cała wystrojona. Zdecydowałam się ubrać długą, jedwabną, czarną suknię bez pleców, na cienkich ramiączkach. Z przodu miała głęboki dekolt w serek, który dość mocno odsłaniał mój biust. Suknia była obcisła u góry i nieco luźniejsza od bioder, z długim rozcięciem po prawej stronie, kończącym się w połowie uda. Dopełniłam całości czarnymi szpilkami z odkrytymi palcami i paskami owiniętymi wokół kostki. Ostatni raz spojrzałam w lustro i byłam zadowolona z efektu, jaki udało mi się osiągnąć. Moje długie, falowane i gęste brązowe włosy sięgały mi aż po dół pleców, a po prawej stronie wpięłam spinkę z motywem liścia wysadzaną cyrkoniami, aby odgarnąć część włosów z twarzy. Zrobiłam prosty brązowy makijaż smokey eye, który dobrze komponował się z moimi zielonymi oczami, nadając im bardziej koci kształt. „Idziemy” – westchnęłam do siebie, kiedy skończyłam, po czym zeszłam na dół, do holu. Talia zadbała o to, by wysłać pod mój hotel samochód, który miał mnie zawieźć do rezydencji. Mojego dawnego domu. Moje serce zaczęło bić nieco szybciej na myśl o tym, że znów tam będę po tak długim czasie, i że zobaczę, czy dom bardzo się zmienił przez te lata. Niedługo po naszym wyjeździe mój ojciec znalazł sobie nową żonę, a nawet dorobił się syna. Nie biologicznego, bo pochodził z poprzedniego małżeństwa jego żony, ale traktował go jak własnego. Kłamałabym, mówiąc, że mnie to cholernie nie ruszało – traktował kogoś obcego bardziej jak własne dziecko niż mnie. Talia natychmiast mi to wypaplała i stwierdziła, że mój ojciec totalnie zaniżył loty. Powiedziała, że zrozumiem, co miała na myśli, kiedy tam dotrę, a ja byłam gotowa patrzeć wilkiem na kogokolwiek, kogo poślubił mój ojciec. Podczas zjazdu windą do holu czułam, że denerwuję się coraz bardziej, a moje dłonie nerwowo obracały małe pudełeczko z prezentem, które miałam przy sobie. Czułam się, jakby mój żołądek zawiązał się w tysiąc węzłów, co przyprawiało mnie o ból brzucha. „Weź się w garść, Elysia. Co najgorszego może się stać. To tylko rodzina” – wypuściłam z siebie powietrze, próbując ukoić nerwy. Kiedy winda dotarła do holu, drzwi się otworzyły, a ja wzięłam ostatni, głęboki oddech, trzymając w dłoniach mały prezent zaręczynowy. To nie było nic wspaniałego, ot dwa kieliszki do szampana z napisami „Pan Ma Rację” z namalowanymi wąsami oraz „Pani Zawsze Ma Rację” z odciskami czerwonych ust. Od razu przywiodło mi to na myśl Talię, ponieważ uważała, że zawsze ma rację. Nawet w sytuacjach, kiedy jej nie miała, i tak ją miała – według niej samej. Czasami bywa trochę zarozumiała. Zbliżając się do środka holu, zatrzymałam się w pół kroku, gdy zauważyłam wysokiego blondyna w szarym garniturze, który idealnie opinał jego ciało. – Tristan?! – powiedziałam zszokowana. Odwrócił się i uśmiechnął na mój widok. – Elysia. Kopę lat. – Odezwał się, posyłając mi perfekcyjny uśmiech, który obnażył jego idealnie białe zęby. Minęło tyle czasu, odkąd widziałam go po raz ostatni; moją pierwszą młodzieńczą miłość. Cholera, teraz sobie przypomniałam, dlaczego miałam na jego punkcie obsesję. Miał najpiękniejsze niebieskie oczy, jakie kiedykolwiek widziałam, ostro zarysowaną szczękę i gładko ogoloną twarz. Jego ciemnoblond włosy były perfekcyjnie ułożone, tworząc efekt „wcale się nie starałem”, co sprawiało, że wydawał się stokroć seksowniejszy. Właściwie to chodziliśmy ze sobą, kiedy byliśmy młodsi. On po prostu o tym nie wiedział. Po prostu gapiłam się na niego z lekko otwartymi ustami, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. – Cholera, Elysia, po prostu zrób mi zdjęcie, jeśli masz zamiar się tak na mnie gapić. – Zachichotał, a ja natychmiast poczułam, jak na moje policzki wypełza gorąc. Szlag, on wciąż tak na mnie działa. – Nie schlebiaj sobie za bardzo, Tristan. Po prostu zaskoczył mnie twój widok tutaj. – Zaśmiałam się, mając nadzieję, że nie zauważył moich zarumienionych policzków. – Cóż, obiło mi się o uszy, jak Talia mówiła, że przyjeżdżasz i zamierza kogoś po ciebie posłać. Nie mogłem uwierzyć, że pojawi się tu sama Elysia, więc powiedziałem, że ja po ciebie wpadnę. – Uśmiechnął się i wsunął dłonie do kieszeni swoich eleganckich spodni. Jego wzrok powoli zsunął się z moich oczu i omiótł moje ciało, po czym znów powędrował w górę, by spotkać się z moim spojrzeniem; posłał mi przy tym leniwy uśmieszek. – Nie powiem, żebym żałował tej decyzji. Wyglądasz zjawiskowo jak zawsze, Elysia. – Jego piękne, niebieskie oczy pociemniały o ton, gdy chłonął mnie wzrokiem. Moje serce zabiło nieco szybciej przez sposób, w jaki na mnie patrzył. – A ty jesteś przystojny jak zawsze, Tristan – powiedziałam z uśmiechem, gdy powoli do mnie podszedł, z seksownym uśmiechem na twarzy. O rany, to będzie długa noc.

Odkryj więcej niesamowitych treści