Drogi Czytelniku, zanim rozpoczniesz tę historię, chciałabym ostrzec cię przed jej treścią. Nie polecam jej osobom poniżej **18** roku życia. Poza pikantnymi scenami, cała fabuła może być niepokojąca. Jeśli ci to nie przeszkadza, życzę miłej lektury!
**Elena**
Wybiegłam z budynku mieszczącego salę treningową, desperacko próbując opuścić klub bez płaczu. Wszyscy zawsze byli dla mnie tacy mili. Otrzymałam od mojej drużyny piękny naszyjnik na pamiątkę wspólnie spędzonego czasu.
Odejście było niewyobrażalnie trudne. Moi trenerzy byli u mego boku przez wiele lat, ale rozstanie z moim najlepszym przyjacielem, Julianem, bolało najbardziej. Jeździliśmy razem na łyżwach, odkąd skończyliśmy cztery lata. Wspólnie wystartowaliśmy w naszych pierwszych mistrzostwach juniorów i od tamtej pory zawsze braliśmy udział w zawodach. Kilka razy próbowaliśmy jazdy w parach i szybko się do siebie przyzwyczailiśmy. Nasi trenerzy sugerowali, byśmy spróbowali startować jako duet, ale byłam szczęśliwsza jako solistka.
– Eleno, zaczekaj!
Zamknęłam oczy, słysząc, jak za mną woła. Odwróciłam się i zobaczyłam, jak biegnie w moją stronę. Jego blond włosy były w nieładzie, a w błękitnych, pełnych łez oczach odbijał się smutek.
Próbował złapać oddech. Wiedziałam, że od jakiegoś czasu był we mnie zakochany, a ostatnio zaczęłam częściej o nim myśleć, rozważając zostanie jego dziewczyną. Był jedynym chłopcem, do którego kiedykolwiek się zbliżyłam, i bardzo go lubiłam. Potrafiłam wyobrazić sobie, że się w nim zakochuję, może pewnego dnia.
Ale było już za późno, by myśleć o rozpoczęciu z nim związku. Wiedziałam, że kłótnia z ojczymem mogłaby doprowadzić do tragicznych konsekwencji, a cierpiałabym na tym ja, nie on. Nie miałam wyboru; musiałam wyjechać.
– Nie myślałaś o tym, żeby zostać? W Montrealu jest mnóstwo doskonałych uniwersytetów. Dlaczego uważasz, że amerykańska uczelnia jest lepsza?
Nie potrafiłam znaleźć słów, by mu odpowiedzieć. Zamiast tego podeszłam bliżej, przytuliłam go mocno i trzymałam w ramionach tak długo, jak tylko mogłam.
Gdy usłyszałam nadjeżdżający autobus, puściłam go, pocałowałam w policzek i pośpiesznie wsiadłam do pojazdu.
Wybrałam miejsce po drugiej stronie autobusu. Wiedziałam, że widok jego smutnej sylwetki stojącej tam w nadziei, że zmienię zdanie, całkowicie by mnie załamał. Otarłam łzy i próbowałam spojrzeć na znajomy krajobraz przez zaszklone oczy, ale nic nie widziałam.
Wysiadłam z autobusu przystanek przed moją ulicą. Chciałam się trochę przespacerować, mając nadzieję, że to oczyści mój umysł, ale po powrocie do domu nadal czułam się tak samo.
Kiedy przekroczyłam próg drzwi wejściowych, usłyszałam głos mamy. – Eleno, to ty? Chodź zjeść kolację.
Nie powiedziała ani słowa. Nie byłam pewna, czy przygotowała posiłek dla nas wszystkich, ale poszłam do jadalni i usiadłam. Czekały tam na nas trzy talerze z gorącym jedzeniem.
Nie zdziwił mnie widok ojczyma, który już tam siedział.
Nienawidziłam go. Nigdy nie tknął mnie fizycznie, ale nienawidziłam go za lata znęcania się nade mną psychicznie oraz za krzywdy emocjonalne i fizyczne, które wyrządził mojej matce, a które doprowadziły do jej choroby. Ale teraz, po tym jak zrujnował moją przyszłość, czułam, że mogłabym go zamęczyć na śmierć. Pozostałam w milczeniu, gdy usłyszałam, jak mówi.
– Eleno, rozmawiałem o tobie z Ashfordami. Nie mają nic przeciwko temu, żebyś kontynuowała jazdę na łyżwach i zaakceptowali twoją prośbę o studia na uniwersytecie. Powiedzieli, że możesz swobodnie wybrać uczelnię, a oni za nią zapłacą.
Nie odpowiedziałam. Milczał, podczas gdy moja mama również usiadła.
– Wysyłam cię w dobre miejsce, Eleno. Są jedną z najbogatszych rodzin w Los Angeles. Dadzą ci wszystko to, czego my nigdy nie mogliśmy.
Gdy mówił dalej, odłożyłam sztućce. Musiałam powstrzymywać się przed odezwaniem.
Westchnął, a ja poczułam na sobie jego wzrok. – Wiesz, że nie mamy innego wyboru. Chciałbym, żeby było inaczej – powiedział z bólem.
Tego było już za wiele. Czułam, że gniew mnie pochłonie, jeśli nadal będę milczeć. Wstałam gwałtownie i uderzyłam dłońmi w stół.
– Barrett, czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, co mi zrobiłeś? Jak śmiesz twierdzić, że nie miałeś innego wyboru? Jestem twoją pasierbicą. Czy po to mnie wychowywałeś? Żeby mnie sprzedać, kiedy zabraknie ci pieniędzy?
Krzyczałam na niego, a dłonie mi się trzęsły.
– Uspokój się, Eleno. Dostaniesz wszystko, czego pragniesz, a długi i przysługi, które jestem winien tym ludziom, zostaną uregulowane. Ta umowa jest korzystna dla nas obojga.
– Co ja mam wspólnego z twoimi ciemnymi interesami? Dlaczego ja? Czy dociera do ciebie, że zmuszasz mnie do małżeństwa? Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, że to się dzieje wbrew mojej woli? Na litość boską, to jest moje życie. Moja kariera, moje marzenia — cała ta ciężka praca od dziecka poszła na marne.
Po prostu odwrócił wzrok, jakby go to nie obchodziło. Spojrzałam na mamę, która spuściła głowę. W końcu Barrett odwrócił się do mnie.
– Będziesz miała dobre życie – oświadczył.
– Dobre życie? Naprawdę myślisz, że jestem tak naiwna i nie widzę, o co w tym wszystkim chodzi? Kto w dzisiejszych czasach kupuje człowieka? Czy oni kupują moje narządy wewnętrzne? Planują zrobić ze mnie prostytutkę czy domową niewolnicę?
Tym razem się roześmiał.
– Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? Będziesz członkiem ich rodziny. Zaopiekują się tobą.
– Nigdzie nie jadę! – krzyknęłam. – Słyszysz mnie? Jesteś nieudacznikiem i palantem. Nie pozwolę ci na sobie zarobić. Mam swoje życie i karierę, i zamierzam nadal tu mieszkać — nawet jeśli będzie to oznaczało pójście na policję, żeby cię zgłosić.
Wskazałam na niego palcem, ale strach nie pozwolił mi mówić dalej, gdy wstał i popchnął mnie na ścianę. Chwycił mnie za szyję. Chciało mi się płakać, ale nie zamierzałam okazywać żadnej słabości.
– Zamknij się, ty mały bachorze! Wyjeżdżasz jutro. Nie każ mi się powtarzać, jeśli chcesz zostać w jednym kawałku!